Żadna praca nie hańbi

Praca może być pasją, ale również ciężarem nie do zniesienia. Może rozwijać, ale także powodować uwstecznianie się, cofanie. Rozwija, gdy podejmujemy ją z ochotą, wykonujemy rzetelnie, mamy poczucie dobrze wykonanej roboty, a nasze poczucie wartości buduje się na tym. Nawet gdy jest męcząca, to daje nam w efekcie radość. Cofa nas, gdy uciekamy przed nią, a robimy tylko wtedy, gdy patrzą nam na ręce. Nasze poczucie wartości bardzo na tym traci, a my czujemy się fatalnie. Wbrew pozorom, cwaniactwo nie kształtuje nas samych pozytywnie.

Cóż, większość z nas cieszy się, że w ogóle ma pracę. Nie ma wyboru, możliwości zmiany. Wiele osób z kolei twierdzi, że jaka płaca, taka praca, a więc, że za marne pieniądze, kiepska praca. To problem dla człowieka. Praca – jak między innymi wielokrotnie powtarzał Jan Paweł II – powinna ubogacać.

Moi rodzice od najmłodszych lat uczyli mnie pracy. Pierwsze pieniądze zarobiłem jak miałem 10 lat, gdy pomagałem w ogrodnictwie. Potem co roku rwałem truskawki, porzeczki, pęczkowałem marchew. Był okres, że zbierałem butelki w pobliskiej pijalni piwa, w której pito wino i wódkę pod stolikiem. Woziłem te butelki do skupu, a pani właścicielka, widzą, że mam dużo tego towaru przestała go ode mnie przyjmować po 1 zł za sztukę, twierdząc, że nie ma miejsca i proponowała tylko 50 gr. A ja i tak wyszedłem na tym dobrze. Pracy nigdy się nie bałem. Pracowałem podczas studiów dziennych, sprzedając sklepom zabawki czy stroiki świąteczne sprowadzane z Chin. Po skończeniu studiów, z dyplomem w ręku, trzepałem dywany, sprzątałem, zajmowałem się akwizycją. Starałem się pokazywać i wtedy mnie dostrzeżono. Zaproponowano miejsce w szkole, w której przepracowałem 21 lat, a w tym 10 lat byłem dyrektorem. Cały czas jednak dorabiałem. Sprzedawałem buty na targowisku, lody na odpustach, aż wreszcie zacząłem tworzyć za pieniądze i siedzę całymi godzinami przy komputerze. Nigdy nie bałem się pracy, bo żadna praca nie hańbi, jeśli wykonywana jest rzetelnie, sumiennie, uczciwie i z zadowoleniem.

Dzisiaj zaś często mówi się o potrzebie tworzenia miejsc pracy, szuka się na siłę zatrudnienia dla ludzi, szczególnie młodych, którzy kończą studia i są bardzo zdziwieni, że nie ma dla nich pracy w wyuczonym zawodzie. Cóż, szkoły wyższe kształcą tak, jak kształcą. Częściej liczy się praktyka, którą można zdobywać podczas studiów, szukać, pokazywać się, myśleć. Nie można czekać z założonymi rękoma albo mówić, że za takie pieniądze z moim dyplomem, to ja pracował nie będę. Albo po prostu nie wybierać się na studia, tylko zdobyć konkretny fach. Kobiety zapisują się do fryzjera miesiąc wcześniej, jaki z tego wniosek?

Pracowitość to bardzo ważna cecha charakteru. Wiem, czasami są choroby, bardzo trudne sytuacje. Ja to rozumiem, ale większość ludzi ma ręce, głowę, niechże więc ją wykorzystuje do tego, aby tworzyć sobie rzeczywistość. Nie można usiąść i skarżyć się na FB całymi godzinami…

4 komentarze do “Żadna praca nie hańbi

  1. Często trzeba wyjechać za granicę , żeby się o tym przekonać… Tam z każdym dyplomem żadna praca nie hańbi… We własnym kraju hańbi… Myślę, że coraz mniej….

  2. Jak się nie ma pieniędzy należy podjąć każdą pracę chociażby za tzw. marne pieniądze.
    Kiedyś zaczynało się pierwszą pracę niestety za bardzo niskie wynagrodzenie ale
    ważne było, że ma się pracę i jak by nie było to wynagrodzenie.
    Teraz słyszę, że absolutnie nic się nie opłaca. To co, lepiej nic nie robić i siedzieć w domu
    bezczynnie. Często oferta pracy np.przekopanie ogródka osobie bezdomnej bez zatrudnienia też się nie opłaca lub pomoc samotnej sąsiadce mieszkającej obok za drobne wynagrodzenie albo za dziękuję – to też nie pomogę. Dzisiaj ja jej, jutro ktoś inny poda tobie rękę. Wszystko się opłaca nie tylko za pieniądze…………

  3. Ja w czasach licealnych pracowałam na plantacji truskawek i w przetwórni owoców. Zarabiałam w ten sposób na wakacje.

  4. Dokładnie,żadna praca nie hańbi,byłam opiekunką dziecka,robiłam kagańce dla piesków,teraz sprzątam,troche sie wstydze tego,a z drugiej strony ciesze,że mam tą prace,marne pieniądze,ale są,nie stać mnie na wszystko,ponieważ jestem sama,ale ciesze się,że mam dzieci,wnunie,którą bardzo kocham,no i zdrowie,reszta sie ułoży.Nie lubie gdy ludzie wylewają smutki na fb.ponieważ jedni współczują,drudzy sie pośmieja,pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.