Moja mała teoria szczęścia

Dyskutowałem wczoraj w gronie przyjaciół o tym, czym jest szczęście. Było nas siedmioro i każdy miał inne zdanie, inny pogląd na to zjawisko. Wspólnym mianownikiem było to, że odczucie szczęścia to stan przyjemny, błogi, a nawet rozkoszny. Jednak różniliśmy się odnośnie czasu trwania szczęścia.

Jedni mówili, że szczęśliwe są tylko krótkie odcinki czasu (na zasadzie słów piosenki „w życiu piękne są tylko chwile”), inni głosili, że szczęście może trwać dłużej, a jeszcze inni, że szczęście jest przypisane na stałe człowiekowi pozytywnemu, optymistycznie patrzącemu na świat. Ten ostatni pogląd również i ja reprezentowałem. Bo i myślę sobie, że jeśli ktoś jest pozytywny, a przy tym jest dobrym człowiekiem, postrzega rzeczywistość trzeźwo, to cieszy się każdym dniem, bez względu na okoliczności. Problemy, jeśli nawet się pojawiają, potrafi rozwiązywać, a nie zamartwiać się nimi.

Wiem, są okresy klęsk, np. materialnych, zdrowotnych, śmierci bliskiej osoby. No tak, wtedy trudno mówić o szczęściu. Myślę jednak, że osoba o optymistycznej naturze potrafi i z takich sytuacji w miarę szybko się wydostać, a na pewno szybciej niż pesymista.

We wczorajszej dyskusji różniliśmy się również odnośnie tego, co dla kogo jest szczęściem. Często powtarzało się zdrowie, spokój w rodzinie, czyste sumienie… Ja wypowiadałem odmienny pogląd. Jeśli bowiem ktoś w swoim charakterze ma to, że patrzy na świat optymistycznie, to cieszy go każda chwila, za każdą chwilę dziękuje. No, ja tak mam. A zatem szczęście jest dla takiej osoby permanentnym stanem. Taki człowiek po prostu jest szczęśliwy. Bywa, że ktoś na jego widok popuka się w czoło i powie „idiota”.

7 komentarzy do “Moja mała teoria szczęścia

  1. Optymistycznie patrzącemu na świat żyje się łatwiej, przyjemniej. Życie składa się z różnych chwil, ale gdy w zwyczajności zauważamy coś niezwykłego, mamy więcej chwil radosnych, przyjemnych, dobrych … szczęśliwych 🙂

  2. Szczęście jest wtedy, gdy kochasz. Wcale nie musisz być z tą osobą …. Oczywiście szczęście wtedy byłoby pełniejsze, ale jeśli jest to niemozliwe z różnych względów, miłość pozwala na optymistyczne patrzenie na świat, niczego nie żąda, tylko trwa i czeka na wieczność…………

  3. Ja jestem mimo trudności życiowych optymistką, zawsze znajduję coś lub kogoś na pocieszenie, może dlatego że robię to szybko, ze strachu. Nie lubię być sama ze swoimi zmorami. Dość często uświadamiam sobie że przecież umiem się cieszyć tym co mam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.