Gdzie jest nasze Betlejem?

Każdego roku przed Świętami Bożego Narodzenia zastanawiam się nad sensem tych świąt. Zaczynamy od robienia listy potraw, gruntownego sprzątania, dużych zakupów żywności i różnorodnego alkoholu, wielkiego gotowania, pieczenia, smażenia i co by tam jeszcze. No, święta, czas wolny, spotkania w gronie rodziny. Gdzieś tam zabrzmi kolęda, gdzieś zapachnie siankiem pod obrusem, gdzieś ktoś powie coś o Nowonarodzonym.

Ktoś był lub nie był podczas radosnego czasu oczekiwania (adwentu) na rekolekcjach, ktoś coś poczytał z Ewangelii lub nie, ktoś był u spowiedzi lub nie, ktoś zrobił coś dobrego lub nie, ktoś coś ofiarował bezdomnym lub nie… Istota życia ginie w blichtrze migających światełkami choinek… po co nam te święta? Tak sobie myślę, po co mi te święta?

Tymczasem Maryja z Józefem szykowali się do drogi. Trzeba było przebyć wiele kilometrów, aby dostać się do Betlejem. Wkrótce wyruszą, aby poruszyć świat Miłością. Ile mamy w sobie tej miłości? Ile mamy? Dzisiaj… co dzisiaj zrobiliśmy z miłości?

2 komentarze do “Gdzie jest nasze Betlejem?

  1. Wszystko mozna pogodzić.Najpierw przygotujmy się duchowo do przyjścia Jezusa,a sprzątanie,dekoracje i cała ta oprawa….przecież jeśli spodziewamy się gościa to też staramy się aby było czysto,miło.Spójrzmy na to z tej strony,ale pod warunkiem,że musi być i dla ducha i dla ciała.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.