Spełniona kobieta – opowiastka TYLKO dla dorosłych

Czułam się tak bezpiecznie w jego objęciach, bezbronna, naga, schowana w jego męskie, gorące, tętniące ciało. Wulkan z wolna przygasał, moje myśli kotłowały się, błądziły po obrzeżach przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Jeszcze nigdy nie doświadczyłam takiej erupcji, która narastała od południa do wieczora po jego słowach, w tej rwącej się rozmowie, dialogu gruchających gołębi. A później w tym tańcu miłości, pożądania, tęsknoty, szaleństwa, rozkoszy przy cichej muzyce i przebiegającym po ścianach blasku ognia. Och, trzeba było czekać aż tyle lat, aby przeżyć coś takiego. Ogień w kominie dogasał.

Jego oddech stawał się coraz bardziej wyrównany. Wtuliłam się jeszcze bardziej w jego ciało. Noc. Ciemno. Nadzy. Zespoleni. Tak dobrze. Rozkosz faluje. Dlaczego w normalnej codzienności nie można doświadczyć takiej rozkoszy? – myślałam. – Dlaczego przez dwadzieścia lat małżeństwa byłam taka zimna, taka drętwa. Czy nigdy nie kochałam mojego męża? Czy on był tylko dodatkiem do mojego życia? Czy był tylko reproduktorem, bo chciałam mieć dzieci?

Moja przeszłość, zmarnowane życie przy boku mężczyzny, który nigdy nie zasługiwał na to miano. Wiecznie zajęty swoimi sprawami, szukający tanich podniet w zdradzie u sekretarek, asystentek, przypadkowych kobiet na delegacji. Znosiłam to cierpliwie, bo tak naprawdę nigdy go nie kochałam. Czułam jedynie obowiązek, jakąś tam odpowiedzialność za podjętą decyzję. Kolejne kłamstwa, które się ujawniały, kolejne zdrady, bezsenne noce, trauma… przeżywałam, ale w końcu pogodziłam się z tym, że muszę znosić małżeństwo. Znosić małżeństwo. Która z was jest na to gotowa? Ja byłam. Ale dzieci dorosły. Wychowałam je najlepiej jak umiałam. I wtedy poczułam się bezradna, bezsilna, samotna… tęskniłam do mężczyzny, który wziąłby za mnie odpowiedzialność i roztoczył nade mną parasol bezpieczeństwa, wysokie sklepienie uczuć. Ale tęskniłam też za zmysłową rozkoszą. Czytałam, że kobiety potrzebują i osiągają taką rozkosz. Ja nigdy jej nie czułam. Chciałam zobaczyć, jak to jest. Jak to jest oddać się całkowicie mężczyźnie, prawdziwemu mężczyźnie. Silnemu. Gorącemu. Odpowiedzialnemu. Kochającemu.

Teraz czułam jego nagie ciało, jego ogniste pośladki, uda, plecy… mocno wtulał się we mnie. Pieściłam go swoją rozgrzaną skórą brzucha, łona, piersi… mruczał i ja szeptałam mu do ucha, jak bardzo go kocham.

Nie wiem, czy potrafiłabym go tak kochać i przeżywać z nim taką rozkosz, gdybyśmy spotykali się jedynie dorywczo, z doskoku, a jeszcze na dodatek w ukryciu. Byliśmy bezpieczni. Nie chciałam naprawiać czegoś, co nigdy tak naprawdę nie funkcjonowało, co było błędem młodości. Wolałam się rozstać niż tkwić w związku bez uczuć, w zdradzie i zakłamaniu. Czekałam aż dorosną dzieci. Wreszcie pozwoliłam sobie na kulturalne rozstanie. Czekałam tylko na mężczyznę. Pojawił się. Jest. To nie bajka, nie sen, to rzeczywistość. Dojrzały, odpowiedzialny, dający poczucie bezpieczeństwa. Dający rozkosz, jakiej nigdy nie przeżyłam. Koszmar się skończył.

Przebudził się, obrócił przodem do mnie. Jego dłonie błądziły po moim nagim ciele. Od góry do dołu. Jesteśmy razem. Teraz. Ten stan poczucia bezpieczeństwa, zapachu zmysłów, zespolenia.

18 komentarzy do “Spełniona kobieta – opowiastka TYLKO dla dorosłych

  1. Jak w bajce….. Któż by tak nie chciał…..Jednak w życiu, jak to w życiu , zawsze coś tam nie jest tak………

  2. Bez spełnienia” w życiu nic nie ma sensu………trzeba walczyć żeby mieć….. inaczej należałoby pogratulować kobiecie, która go zdobyła. To nie jest łatwe i pewnie czasem nieosiągalne.

    • Nie jestem pewna, czy kogoś można zdobyć, uważam, że miłość jest, albo jej nie ma, to jest jakby porozumienie dusz

  3. Nigdy nie lubiłam romansideł ani książek ani filmów z wątkiem miłosnym. A to dlatego , ponieważ sama nigdy nie przeżyłam prawdziwej miłości , nigdy nie byłam spełniona uczuciowo, czy nie zaznałam rozkoszy cielesnej z ukochanym mężczyzna. I każda wzmianka o tym powodowała u mnie ból niemalże fizyczny. Po przeczytaniu tej „opowiastki” dostałam dosłownie dreszczy i znów mnie cos zakłuło w sercu. A to, że lata tak szybko uciekają ,a to,że tkwię w związku, który mnie unieszczęśliwia i pomału usycham, ale po cichutku marzę o wielkiej miłości, namiętności , rozkoszy… Pięknie Pan to opisuje.Jakaś tęsknota obudziła się we mnie… Zazdroszczę talentu. Od dziś postanowiłam , że będę czytać Pana „Opowiastki Tylko dla dorosłych” , to jedno mi pozostaje póki co, żyć marzeniami i mieć nadzieję.

  4. Też uważam że jak jest miłość to jest , na siłę nic niema i nie rozumiem jak można o nią walczyć , miłość zna drogę i przychodzi sama …

  5. Gdy byłyśmy młode, często niezdecydowane, którego wybrać mężczyznę za partnera, nie wiemy jakie mogą być następstwa naszego wyboru….czasem błahe sprawy sprawiają, że zrywamy z pierwszym mężczyzną – którego de facto kochamy do szaleństwa…..poznajemy następnego i…. spotkania… czułe słówka…sprawiają, że po jakimś czasie stajemy na ślubnym kobiercu…. Początek jest świetny… rozumiemy się doskonale….praca. dom…..potem dzieci….czas nieubłaganie mija…..praca…dzieci…dom….zwykłe codzienne sprawy…przygasiły gdzieś namiętność jaka była…..często wracamy myślami do pierwszej miłości…. jakie by było nasze życie razem… zastanawiamy się…..dzieci… dorosły…mają własne rodziny…opuściły gniazdo domowe….a my….no cóż odnaleźliśmy się na nowo. Jesteśmy sami w domu….nieskrępowani…. możemy teraz wszystko……namiętność…delikatność…czułe słowa…robią swoje…. oddajemy się wzajemnej rozkoszy … tak jestem spełniona… ale …jednak…. myślami wracam do mojej pierwszej miłości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.