List prostytutki – czy żadna praca nie hańbi?

Pawle, po Twoim wpisie na blogu, że żadna praca nie hańbi, spadło na mnie wiele złych słów. Wiele kobiet wypowiadało się bardzo negatywnie o moim zawodzie prostytutki. Nazywano to hańbą, utratą godności itd. Tak – jestem prostytutką, która w ciągu dnia żyje normalnym życiem, mam mieszkanie, swoje zainteresowania, poglądy, opinie na różne tematy, w niedzielę chodzę do kościoła, a za noc biorę tysiąc pięćset złotych. Jestem profesjonalistką w swojej branży.

Taką była Maria Magdalena, którą chcieli ukamienować ci sami ludzie, którzy nocami do niej się wyrywali. Chcieli ją zabić za cudzołóstwo, które sami popełniali. Ale nad nią pochylił się Pan. Obronił ją, słowami, nie mieczem. Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień – powiedział do nich, ale ja tego nie będę powtarzała. Nie zamierzam się przed nikim bronić czy usprawiedliwiać. Nie będę odpierała zarzutów.

Miałam koleżankę, która zaczęła brać pieniądze za sex, aby spłacić długi swojego męża, który je narobił i uciekł za granicę. Inna dziewczyna była sama z dzieckiem, pochodziła z bardzo biednej rodziny… utrzymywała i siebie, i rodziców. Jeszcze inna w ten sposób zarabiała na studia, a gdy je skończyła poszła w świat, jest teraz cenioną panią psycholog, widziałam ją nawet w telewizji.

A ja? Mnie sytuacja materialna do tego nie zmuszała. Mam po prostu bardzo mocno rozwinięty temperament, że tak skromnie to określę. Potrzebuję wyzwań i różnorodności. Nie wierzę w miłość, bo widziałam dziesiątki kochających swoje żony mężczyzn, a jednak płacących mi tysiąc pięćset złotych za noc. Niektórzy kilka, kilkanaście razy.

Mam świadomość swojego profesjonalizmu, graniczącego nawet z artyzmem. Tak, jestem w swojej dziedzinie artystką. Buduję w ciągu paru godzin niesamowite relacje z mężczyzną, stwarzam mu atmosferę największej rozkoszy, a dopiero pozwalam zdobyć swoje ciało. Jestem specjalistką od psychiki męskiej, wiem, czego potrzebują. Jednak jestem stanowcza. Ani ja się w nikim nie zakochuję, ani nie pozwalam na to swoim odbiorcom. Nie rozbijam rodzin, chociaż może oni po kontakcie ze mną chcą od swoich żon więcej atmosfery niż tylko zwyczajności cielesnej, byle szybciej. Mężczyźni potrzebuję wypluć swoje problemy także ustami.

Lubię swoją pracę i tak, jak wspomniałam, w ciągu dnia nikt by się nie domyślił, czym się zajmuję. Biegle władam czterema językami, ukończyłam ekonomię na prestiżowym uniwersytecie, mam znajomych z bardzo różnych – także wysokich – sfer.

Gdzie się spotykam? Nie stoję na ulicy. Czekam sobie w domu na telefon. Jestem umówiona w dwóch hotelach o najwyższym standardzie. Informują mnie, że jest ktoś w potrzebie. I tyle.

Czy jestem zhańbiona? Czy utraciłam godność? Nie czuję się taką. Mam swoje poczucie wartości, w tym co robię jestem profesjonalistką. Jestem uczciwa. I nie bronię się teraz, nie tłumaczę. Po prostu odnoszę się do Twojego, Pawel, tekstu o tym, że żadna praca nie hańbi, a jak się lubi swoją pracę, to jest ona bardziej pasją niż wysiłkiem i przymusem.

15 komentarzy do “List prostytutki – czy żadna praca nie hańbi?

  1. Pani ktora pidzielila sie swoimi wrazeniami najprawdopodobniej potrzejuje dowartosciowania i oczywiscie i czasem ponosi wyobraznia .

  2. a ja myślę ze nie potrzebuje
    jest wykształcona ,włada czterema językami
    moim zdaniem robi co lubi ,
    nie wszystkie kobiety sa tak otwarte i opowiedzą o sobię
    szanuję ją za to że jest szczera .

  3. Mam wraźenie ze jest to bardzo zraniona osoba której jako młodej sobie nieźle dokopali faceci.Psycholog i seksuolog mieli by co robić.Tak wykształcona osoba mogłaby zarabiać niezle korzystajac z swojego wykształcenia.Własciwie to jej współczuje co zrobi gdy bedzie miała 60 lat???

    • Zarobi tyle ze nie będzie się musiała martwić o przyszłość , żony pijaków katowane i ponizane oddające się swoim mezom są od niej lepsze???

  4. Podobno zadna praca nie hanbi , a pieniadze nie smierdza. Wiec o co chodzi? Kazdy ma wolna wole i niech sobie zarasbia jak chce. Nikomu nic do tego.

  5. A ja mówię,każdy robi ze swoim życiem co chce.Nigdy nie wiadomo co los przyniesie,i do czego zmusi.Ja nie potępiam za to co robi.Potępiam tych pseudo kochających mężów,partnerów,którzy zdradzaja i wykradają godziny aby skorzystać z ‚usług „takich pań.

  6. Kazdy ma prawo żyć jak chce..To jest jej życie,ciało i sumienie.Ja nie potępiam.Potępiam za to tych pseudo kochających mężówi partnerów którzy kradną chwile aby skorzystać z usług tej Pani…”Kto jest niewinny niech pierwszy rzuci kamieniem”Pozdrawiam.

  7. dlaczego kazdy tak pisze żle o prostytucji?
    podejrzewam że jakby każdy meżczyzna miał to w domu to by nie szukał zadnej przyjemnosći u innej kobiety
    trzeba być dobrym psychologiem aby zrozumieć faceta

  8. Nic nie usprawiedliwia męża który zdradza kochająca wierna oddana ufajaca mu żonę. Nic.Problemy jeśli się pojawiają rozwiązuje się poprzez szczera rozmowę. A kobieta która oddaje się za pieniądze. Przepraszam ale nie ma szacunku dla własnego ciała i duszy..To jest moje zdanie .Tłumaczyć się można na 100 sposobow.PRAWDA JEST JEDNĄ…TO JEST OSZUKIWANIE SIEBIE ..SZKODA ..

  9. Ta pani och i ach, dowartościowuje się jak może,a gdzie jej moralność. Taki kochający mąż wyniesie z domu ostatni grosz, jak wróci to żoną poniewiera, bo ta nie pachnie jak prostytutka.

  10. Jest takie powiedzenie ,że wszystko można kupić i sprzedać ,więc dlaczego nie ciała. Kupujący mężczyzna ,dlaczego to robi ,bo lubi kobiety ,seks . Sprzedająca kobieta ,dlaczego to a robi ,bo musi lub to lubi. A moralność ,grzech? Nie , nie jestem pruderyjna .Zastanawiam się czy nie lepiej, żeby mąż poszedł do takiej pani , zapłacił i nie zakochał się .Bo kochanka mało że go zabierze ,to jeszcze wyczyści konto i rozbije rodzinę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.