Jak chciałam zostać lesbijką – opowiastka dla dorosłych

Tęskniłam do takiej chwili wiele lat. Już dawno chciałam skończyć ten swój toksyczny związek małżeński. Dzieci poszły w świat. Byłam w pewnym sensie wolna. Jednak nie chciałam się wiązać z mężczyzną. Chciałam mieć obok siebie przyjaciela, osobę, na którą zawsze mogłabym liczyć, człowieka lojalnego i wiernego, kogoś bez zazdrości, nieprowokującego kłótni… od kilku lat myślałam o kobiecie… dziwne to były myśli, ale wydawało mi się, że w moim wieku tylko kobieta może odwzajemnić przyjaźń…

Myślicie, że w życiu nie ma przypadków? Są, bo co komu pisane, to będzie. Jak przeczytacie do końca, to się przekonacie.

Pojechałam do sanatorium do Ciechocinka. Miałam wtedy czterdzieści siedem lat, dwoje dorosłych dzieci i męża, z którym w zasadzie nic mnie już nie łączyło, prócz wspólnego zamieszkiwania.

Do pokoju dokwaterowano mi bardzo sympatyczną – na pierwszy rzut oka – kobietę. Była pięć lat młodsza ode mnie, rozwódka. Od razu znalazłyśmy wiele wspólnych tematów, dlatego rozmawiałyśmy tyle, że nam się gęby nie zamykały. Do południa chodziłyśmy na zabiegi, a po obiedzie spacerowałyśmy po okolicy. Z początku chodziłyśmy na fajfy i dancingi, ale jakoś nam to nie odpowiadało. Mężczyźni, którzy nam się tam narzucali, byli obleśni. Zarówno Małgorzata (tak miała na imię moja współlokatorka), jak i ja, miałyśmy dosyć takich śliniących się mężczyzn. Przestałyśmy więc łazić do lokali, a za to odbywałyśmy dłuższe spacery do kolacji. Potem jeszcze wieczorem wyrywałyśmy się na spacer.

W pokoju długo rozmawiałyśmy, zwierzałyśmy się, opowiadałyśmy, wymieniałyśmy doświadczeniami. Małgosia opowiadała, że chciałaby tak bardzo przeżyć wielką miłość, ale nie wierzy w mężczyzn. Podzielałam jej zdanie. Gdy gasiłyśmy światło w pokoju, nasze rozmowy stawały się coraz bardziej intymne. Byłam szczęśliwa, że spotkałam tak wspaniała osobę.

Po kilkunastu dniach naszej znajomości wytworzyły się między nami tak bliskie relacje, że położyłyśmy się razem w jednym łóżku, aby opowiadać swoje przeżycia. Wtedy doszło do zbliżenia. Małgosia delikatnie pieściła mnie, dotykała ustami, opuszkami palców… a ja odwzajemniałam pieszczoty…

Przez resztę pobytu w sanatorium było nam cudownie, rozkosznie, te erupcje wulkanów były niesamowite. Czułam to, że mężczyźni są zupełnie niepotrzebni kobiecie do szczęścia. Bez nich świat byłby piękniejszy.

Zaprosiłam Małgosię do siebie. Po dwóch tygodniach przyjechała. Tęskniłam za nią. Pragnęłam z nią rozmów twarzą w twarz, pożądałam jej bliskości, jej dotyku, pieszczot, rozkoszy. Jednak trudno nam było spełnić nasze pragnienia, bo w domu był mój mąż. Wykorzystywałyśmy jednak każdą chwilę, gdy byłyśmy same…

* * *

To było dziesięć lat temu. Bardzo szybko przejrzałam na oczy, gdy znalazłam Małgorzatę w łóżku z moim mężem. Poszło to bardzo szybko. Ona była u nas zaledwie tydzień. Sprawa się posypała. W jednej chwili świat mi się zawalił. I wcale nie z powodu męża, ale na skutek zdrady, jaką zafundowała mi moja kochanka. Dalej już wypadki toczyły się bardzo szybko, rozwód… nie chciałam orzekania o winie, bo sama czułam się w jakiś sposób winna… Jako rozwódka byłam w pewnym sensie wykluczona, bo wiele moich koleżanek po prostu bało się mnie, bało się o swoich mężów, bo jestem dość atrakcyjną kobietą… no to byłam sekowana…

Dopiero gdy poznałam Grzegorza… jesteśmy ze sobą siedem lat… jednak są na świecie wspaniali mężczyźni…

2 komentarze do “Jak chciałam zostać lesbijką – opowiastka dla dorosłych

  1. No ciekawy przydade losu?
    Jak to roznie w zyciu bywa- nikt sam nie jest z stanie tego przewidziec?
    Cyżbyśmy sami siebie nie znali?
    Nie wiem jak to jest!
    Ja jednak wole zdecydowanie mojego meza niz najlepsza przyjaciólke!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.