Z przyjacielem męża – opowiastka dla dorosłych

Leżałam wtulona całym ciałem w ramiona mężczyzny, prawdziwego mężczyzny. Sama sobie się dziwiłam, że to tak szybko poszło, ponieważ przez wiele lat uciekałam od mężczyzn. Chciałam się jednak ukoić. Jego ciało, jego ramiona były dla mnie jak cicha przystań podczas morskiej nawałnicy, jak bezpieczne schronisko w górach podczas burzy. Dawał mi ukojenie. Spał. Słyszałam jego oddech.

Przedwczesną śmierć mojego męża przeżyłam bardzo. Jednak w głębi siebie poczułam jakąś wolność. Moje małżeństwo było koszmarne prawie od początku. Robert poznał mnie jako młodą dziewczynę, zaraz po maturze zabrał od rodziców. Pomógł mi bardzo w studiach, dał mieszkanie, później pracę w swojej firmie. Początkowo bardzo chciałam mieć dziecko, ale gdy zrozumiałam, jaki on jest naprawdę, robiłam wszystko, aby nie zajść w ciążę. Po jego śmierci przez kilka lat byłam samotna. Nie chciałam się z nikim wiązać, chyba bałam się mężczyzn.

Wczoraj przypadkiem na ulicy spotkałam Jerzego, przyjaciela mojego zmarłego przed kilkunasty laty męża. Ostatni raz widzieliśmy się na pogrzebie Roberta. Wtedy Jurek został dwa dni. Bardzo duże ze mną rozmawiał. Zwierzałam mu się ze swoich odczuć, z tego, że śmierć przeżyłam tragicznie, ale w pewnym sensie wybawiła mnie ona od jakiejś tragedii. On współczuł mi, bo jak twierdził, znał trochę Roberta i wiedział o jego agresywności i skłonności do przemocy.

– I dałaś sobie doskonale radę ze wszystkim – śmiał się, gdy weszliśmy wczoraj do knajpki troszkę porozmawiać.

– Tak, mogłam przejąć po Robercie firmę, bo pracowałam w niej i znałam… A teraz wszystko się kręci prawie samo.

W trakcie rozmowy Jurek powiedział:

– A wiesz, że tylko przypadek sprawił, że nie zostałaś moją żoną. Rzucaliśmy wtedy z Robertem monetą i on wygrał ciebie.

Przypomniałam sobie ten czerwiec po maturze. W naszym miasteczku uruchamiali zakłady chemiczne. Przyjechali inżynierowie montować linię produkcyjną. Moja ciocia miała duży dom, wynajmowała go na kwatery dla nich. Moi rodzice żyli bardzo skromnie, dorabiałam sobie u cioci sprzątając. Wtedy ich poznałam. Siedzieliśmy czasami wieczorami w ogrodzie. Podobali mi się i imponowali. Pewnego razu Robert zabrał mnie na długi spacer i wtedy to się stało, zostałam jego dziewczyną. Potem moje życie potoczyło się szybko. Pomógł mi w studiach, po ślubie zabrał do swojego domu, dał pracę w swojej firmie.

Gdy przyszliśmy wczoraj z Jurkiem do mojego domu wszystko potoczyło się tak szybko, gwałtownie. Czuliśmy jakiś węzeł, który nas zespolił. Głos drżał. Mówiliśmy coś, aż wreszcie on wstał. Ja podniosłam się z fotela. Podeszliśmy do siebie prawie z wyciągniętymi ramionami. Nasz wzrok stopił się w jeden blask, rozchylone usta spotkały się w stęsknionych pieszczotach. Rwał moją bluzkę…

Teraz słyszałam jego oddech. Chciałam się nim nacieszyć. Gładziłam jego nagie ramiona. Dotykałam stopami. Był tak blisko. Miałam go zapamiętać na zawsze, a zostało mi jeszcze kilka godzin. Rano odjedzie. Do żony.

5 komentarzy do “Z przyjacielem męża – opowiastka dla dorosłych

  1. To jest dylemat…. z jednej strony samotna kobieta pragnąca miłości a zatem i bliskości z mężczyzną z drugiej strony mężczyzna który spełni marzenie ale tylko na chwile ,to tylko tak zwany skok w bok mężczyzny z jej udziałem ,i co zostanie niesmak…….. albo niedosyt…… i dręczące myśli …..W tym zdarzeniu liczy się ona, kobieta która wie co robi, zna siebie i swoje potrzeby, nie karmi się złudnymi marzeniami, stoi twardo na ziemi i to ona decyduje o sobie .

  2. Piekne to co opisujesz ale lubie jak konczy sie happy-endem!
    Tym razem samo zycie- bez happy -endu a szkoda?
    Ale nic na to nie poradzimy-mysl ze bohaterka jeszcze ułozy sobie zycie u boku jakiegos fajnego faceta- zycze jej tego z calego serca!

  3. ….przeczytalam ta krotka opowiesc przez przypadek…ale wciagnela mnie ta historia ,poniewaz bardzo podobna do mojego zycia…moze poza poczatkiem (moj niedawno zmarly maz nie rzucal o mnie moneta i zakonczeniem (bo po jego smierci nie zblizylam sie do zadnego mezczyzny) ale DYLEMATY I POTRZEBY TE SAME….rozmowa z kims kto cie wyslucha,bycie w czyims towarzystwie…Po smierci meza bylo wiele zapewnien od przyjaciol ,znajomych, sasiadow…ze nie zostalam sama ,ze zawsze sa do mojej dyspozycji…itd, ale niestety na tym sie zakonczylo…kazdy gdzies pedzi ,za czyms gna…jedynynymi wiernymi sluchaczami sa moje zwierzaki..no i mama (ale jest niedoslyszaca i z demencja )….a wracajac do opowiastki popieram nasza bohaterke…jak choc przez chwile poczula sie dobrze …nie potepiam jej ze z zonatym mezczyzna…wkoncu on tez w tym uczestniczyl z wlasnej woli…a moze bedzie dalszy ciag tej historii..,.bede zagladac

    • Facet na poziomie nie powinien wspomnąć nawet o rzucaniu monet- dla mnie pełny niesmak! Podsumowanie ,,,jemu się nie dziwię ,,wiadomo samiec,,,a ona no, cóż tylko kobieta i do tego wykorzystana!

  4. I znowu pięknie napisana opowiastka Pawle.
    Temat nie nalezy do latwych pomimo tego , że
    dotyczy zagadnień zycia.
    Delikatnie pokazałeś tęsknotę, pragnienie, pożądanie i spelnienie.
    Dobrze, że nie oceniales zachowań, po prostu przedstawiles opowiastke.
    Daje to czytelnikowi możliwość analizy i wlasnej oceny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.