Nasze dzieci

Gdy byliśmy młodzi, bardzo chcieliśmy mieć dzieci. Przynajmniej ja tak miałem. Chciałem mieć dużo dzieci, bo one są radością. Chciałem im dać radość istnienia. Istnienie dałem, ale czy radość? Tego nie wiem.

Mieliśmy wtedy dużo siły, aby podjąć trudne wyzwanie. Ciąża, poród, pierwsze dni z maleństwem… jakież to wszystko było magiczne, cudowne, niesamowite. Zapach oliwki i pudru, zapach tetrowych pieluch, krochmalonych i prasowanych. Kąpiele, karmienia, kołysania o piątej nad ranem, spacery, pieszczoty, pierwsze ząbki… jakie to wszystko było rozkoszne. Potem dziecko siada, potem zaczyna pełzać, najpierw na czterech, a później na dwóch nogach… pierwsze samodzielne kroki, pierwszy roczek…

Każdy dzień, tydzień, to coś nowego. Pierwsze słowa…

Dorastanie… przedszkole, szkoła, akademie, wycieczki… pierwsze przyjaźnie, pierwsze miłości… i czujemy jak coraz bardziej nam się dziecko wymyka, a my pragniemy jego szczęścia…

I wreszcie odchodzi, samodzielne, w świat, do ludzi… a my chcemy je czuć, widzieć, słyszeć… ale ono już jest dla innych… czy będzie szczęśliwe? To zależy od tego, jakie fundamenty położyliśmy… Gdzieś się zagubi, nie słucha nas, chce samo… boimy się, ale pozostaje nam tylko modlitwa…

7 komentarzy do “Nasze dzieci

    • Tak też było z nami. Też kiedyś byliśmy dziećmi doroslismy i założyliśmy własne rodziny. I wiem że szczęściem jest mieć dzieci ale musimy dać im opuścić gniazdo pozwolić żyć własnym życiem. Nam pozostaje wspierać ich i cieszyć się wnikami taka jest kolej życia. Żyć też własnym życiem i dla siebie i cieszyć się każdym dniem tak w głębi to często chciało być się jeszcze dzieckiem i cieszyć się życiem beztroskiem. Lecz czasu nie cofniemy.

  1. Czytając to co napisałeś przechodziłam to samo, począwszy od ciąży, poród, wychowanie. …tylko jest jedna różnica, sama to wszystko robiłam, sama wychowałam trójkę wspaniałych dzieci, bo mąż mi nie pomagał, wolał iść z kolegami na piwo, do tej pory nie mogę zrozumieć, czemu nadal z nim jestem. …chyba za stara juz jestem. …dzięki Bogu dzieciom powodzi się dobrze, dwoje juz w związku małżeńskim, jeden śliczny wnuczek, został najmłodszy. ….nie wiem czy założy rodzinę, na razie nie chce. ….modlę się codziennie o ich zdrowie, żeby wszystko było w porządku, ….kocham ich bardzo. ….

  2. Tak Pawełku małe dzieci mały kłopot Macierzyństwo jest cudem Kochasz troszczysz sie pielegnujesz Dopiero gdy stanie sie dorosłe dla jednych jest duma i pociecha do starosci a dla innych tesknota i duzym kłopotem Matki i ojcowie cierpia i czekaja ze sie moze opamieta Pozdrawiam

  3. Mysle ze samo doswiadczenie macierzystwa jest cudem i nasza radoscia !
    Nie wazne jak potem sie wszystko potoczy-nie zawsze to zalezy od nas samych?
    Teraz sa inne czasy- młodzi maja wpajane inne wartosci i chowani sa w innych klimatach niz bylismy chowani my?
    Tego co sami doswiadczylismy bedac młodymi osobami (mam tu na mysli wychowywanie naszych dzieci) było pieknym okresem w naszym zyciu-okresem pełnym cudownych -radosnych dni oraz poznawaniem zycia zupełnie z innej strony!
    Mysle ze osoby samotne (którym nie było dane z róznych powodów)doswiadczyc macierzynstwa-zostaniem ojcem badz matka sa ubogie w te zyciowe doswiadczenia i nic nie jest w stanie tego im przekazac co sie w tym momencie czuje?
    Jak by nie było był to piekny okres w naszym zyciu!

  4. Tak, tego pragnęłam bardzo, chciałam mieć syna ale była córka potem był syn .Potem już był koniec mojego małżeństwa ,byłam ja i dzieci .Wielkie marzenia ,ogromna miłość dla dzieci, chciałam żyć pracować i wychowywać ,niestety tylko ja on miał ciągle inne plany .Nie ważne już teraz czyja wina,, nie o to chodzi , może, a nawet na pewno byłam nadgorliwa w tym wszystkim, chciałam wszystkich uszczęśliwić……Wychowałam sama dzieci ,myślę że popełniłam taki sam błąd znowu byłam za dobra …..wszystko poświęcałam dzieciom nie żałuję tego córka doceniła wykształciła się w tej chwili ma troje dzieci i ma cudowną rodzinkę a ja jestem przy nich ,syn niestety ,nie miał szczęścia ,został sam i nie potrafił sobie z tym poradzić ,nie umie być sam, popełnia straszne błędy , którymi krzywdzi siebie , ja cierpię razem z nim i nie mogę nic zrobić. I jest prawda stara jak świat że małe dzieci nie dają spać…..a duże nie dają żyć….Tak się układa w życiu są smutki i są radości ale szczęście dzieci to jest to co leczy moje serce , co daje siłę i radość największą .

  5. To bylo najwieksze szczescie jak przyszedl na swiat moj syn. Moj ukochany syn. Wszystko to przezylam co opisales. Szkola , studia a potem w swiat. Za chlebem. W Polsce wyksztalconemu informatykowi zaproponowali marne wynagrodzenie. Mial byc moja pociecha . A tu adieu i tyle. Dwa razy do roku przyleci w odwiedziny. A mnie zostaje tesknota , tesknota …….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.