Zdradziłam męża – opowiastka TYLKO dla dorosłych

Najpiękniejsze małżeństwo może się rozpaść, gdy wejdzie w nie ktoś trzeci. Tak było w moim przypadku. W dwadzieścia cztery lata po ślubie wszedł w nasze życie mężczyzna. Po prostu niepielęgnowana miłość się wykruszała, a ja się zauroczyłam, zakochałam, poniosły mnie zmysły, uczucia.

Czy tak musiało być? Wcale nie, ale nasze małżeństwo od początku jakoś się nie składało. Niby była odpowiedzialność za dwójkę dzieci, niby były jakieś uczucia, ale to wszystko było tylko pewną pozą, grą. Dopiero teraz, z dłuższej perspektywy czasowej zdałam sobie z tego sprawę. Wcześniej miałam wielkie poczucie winy wobec męża, że to ja znalazłam sobie furtkę, że to ja poszłam w bok, że to ja zdradziłam naszą miłość. Ale czy to była miłość? Nigdy mu nie ufałam, a on później też przyznał, że mi nie ufał. A bez zaufania żaden związek nie ma szans na dobre trwanie. Jeśli przetrwa, to tylko na zasadzie dryfowania… tam gdzie fale poniosą, ale bez celu, bez sensu… rzucane falą jak śmieć…

Poznałam go podczas wczasów nad naszym polskim morzem. Mój mąż wysiadywał na tarasie, czytywał gazety, pił drinki, a ja spacerowałam po plaży od rana do wieczora. Nie cierpię bowiem leżeć na rozgrzanym piachu, ale uwielbiam spacerować wzdłuż linii brzegowej.

Od słowa do słowa i spacerowaliśmy razem. Widziałam, że wpadłam mu w oko. Mimo swoich czterdziestu pięciu lat byłam szczupła, ale miałam krągłe biodra i wydatne piersi. Jego wzrok lądował nie tylko w moich oczach, ale i na moim ciele. No, w końcu był super mężczyzną, o czym miałam się dopiero przekonać.

Spacerowaliśmy razem, siadywaliśmy na wydmach, zaczynaliśmy się coraz bardziej do siebie kleić… potem pierwszy pocałunek, taki jeszcze wystraszony, szybki… potem drugi, przytulenie, trzymanie za rękę… sama rozkosz… kołowało mi się w głowie od tego wszystkiego, a mój mąż wciąż tylko siedział na tarasie i czytał. Miałam początkowo pewien niesmak do siebie, ale szybo zauroczenie do tego kochanka przezwyciężyło skrupuły… To jest ta moc pożądania, poszukiwania czegoś nowego w szarzyźnie…

W jeden z ostatnich poranków umówiliśmy się wcześnie. Plaża była pusta. Spacerowaliśmy. Skręciliśmy na wydmy, do lasu… tuliliśmy się, całowaliśmy się, zaczął mnie obnażać… wtedy doznałam taką rozkosz, jak na początku małżeństwa… czyli że nowość też jest potrzebna… tak sobie myślałam…

Rozwiodłam się z moim mężem, ponieważ nie umiałam być nieuczciwa. Z Piotrem, tak, z tym mężczyzną z plaży, jesteśmy już osiem lat. Jest nam ze sobą dobrze. Mój mąż jest sam, do tej pory nie pozbierał się po rozwodzie… ale on zawsze był taki niezaradny życiowo… czyta dużo… a ja jestem szczęśliwa…

15 komentarzy do “Zdradziłam męża – opowiastka TYLKO dla dorosłych

  1. Kiedys,kiedy bylam młoda i pełna zasad , skarcilabym za zdradę …..tak , teraz sie uśmiecha wspominając swoja nnaiwnos.Nie można zdradzić kogoś,kogo sie nie kocha lub jeżeli ta druga osoba nie kocha…myślę o takiej prawdziwej milosci pełnej pragnień i zaufania.Miala prawo do szczescia…zreszta moze na Tego wlasnie czekała .

  2. Małżeństwo na dobre i na złe. Ale jak robi się żle, to ludzie nie rozmawiają o tym- dlaczego? co jest przyczyną tylko szukają furtki dla siebie. Ona szukała w samotności samotności, znalazła na drodze swojego samotnego życia kogoś kto da jej to co nie dawał jej mąż. Ale jest jedno ale…..czy o tym mogli porozmawiać czy naprawdę było to nieudane małżeństwo. Do końca to nie jest wyjaśnione. Ułożyła sobie życie i jest szczęśliwa, on pozostał sam bo chyba tego chciał, nie walczył o nią. W życiu ludzie mało ze sobą rozmawiają, coś się psuje to trzeba to reperować, usuwać ferment. Jeśli się nie uda to trzeba się rozstać, to jest lepsze niż kisić się obok siebie i być dla siebie obcym.

  3. spacerowała sobie po plaży , wspominając , o swych biodrach i biuście…oj, oj…po 40-ce ?
    jak to mówią , głowa siwieje… pisać o zdradzie, rozwodzie , a cieszyć się tym , że wpadło się innemu w oko ?
    porzucić męża, dzieci , to dla mnie nie kobieta , gdyby tak umiał robić z mężem , i wszystko wobec niego , wiem , że można swym postępem charakteru zrobić wiele , by być razem mąż pierwszy , zawsze lepszy, a dzieci ukochane skarby tak lekceważyć dla innego kochanka ? Nie mogę sobie wyobrazić…

    • P. Barbaro…. Każdy człowiek ma prawo do decydowania co jest dla niego dobre, a co nie… Wina w takich przypadkach nigdy nie jest tylko po stronie jednego z partnerów…. Mąż najwidoczniej nie był zainteresowany, aby utrzymać swoje małżeństwo w szczęściu… A egzystować u boku osoby, która jest z nami tylko dla własnej wygody, to co to jest właściwie za zycie???? Miłość nie zna ograniczenia wiekiem… A powiedzenie „głowa siwieje a…..” to raczej nie na miejscu….. Jedyne, o co ja bym w tym przypadku „zahaczyła” to fakt,że jeśli coś nam nie odpowiada, i chcemy zmienić, to najpierw należy zakończyć definitywnie to pierwsze, zanim się rozpocznie cos nowego… A do szczęścia każdy, niezależnie od wieku ma prawo…..

  4. Tylko się tak zastanawiam czy tylko będąc w małżeństwie mamy prawo myśleć tylko o swoim szczęściu?…Tak egoistycznie .Nie myśląc jak ból zadajemy osobie która nam ufa ..itd..Ktoś cierpi ..Itd ..Czy moralnie tak możemy?Jest zobowiązanie. Przysięga…Zwykła ludzka przyzwoitości. Czy mamy prawo ..krzywdzi ludzi by być szczęśliwym?..ITD ..Ktoś wie.?

  5. Zawsze znajdziemy sobie usprawiedliwienie dla swojego postępowania. A zawsze w tle „ja”. To cóż, że ktoś inny cierpi, bo nie zaradny, bo nie chodził na spacer. To mnie ma być dobrze, reszta się nie liczy. Straszna jest taka filozofia.

  6. Zgadzam się z Zofią…. Nie potrafiłabym zdradzić kogoś, komu obiecałam wierność, nawet gdybym go już nie kochała tak, jak na początku małżeństwa. Przecież miłość przechodzi różne fazy…….. Nie będzie taka sama, gdy skończymy osiemdziesiątkę, nie wolno ulegać urokowi chwili….. Spotykamy wielu wspaniałych ludzi w swoim życiu, ale przecież nie z każdym idziemy do łóżka, to jest nasz wybór , to wartości, którym jestesmy wierni to nasza godność mówi nam co mamy zrobić…

  7. Ja widzę że kobiety mają krótką pamięć i szybko zapominają nawet wielkie poświęcenia, lata trudów i troski.
    Z doświadczenia wiem że można ofiarować kobiecie serce, 25 lat życia i być traktowanym gorzej niż „nowy” znajomy po kilku razach.
    Dzieci, pokonane problemy, romantyczne chwile to w pakiecie przegrywa z motylkami z nowym Casanovą bo nie ma z nim obciążenia bagażem wielu lat.
    Banał, oczywisty ale seryjnie sprawdzalny.
    Najzabawniej jest gdy w ramach tłumaczenia słyszy się pretensje i to co wymagało poświęceń okazuje się winą, to co wywalczone w trudzie, żałosną imitacją romantyzmu a dzieci zostają obarczone winą za tyle lat zmarnowanych przy dawnym partnerze.
    I dziwić się że na usta cisną się wulgarne słowa z prośbą by ta królewna już się oddaliła 😉
    Na marginesie, szczytem rozrywki jest gdy nowy amant nagle obarczony całodobową miłością się ulatnia i mamy teatralny powrót rozsądku, miłości oraz nerwowe poszukiwanie domowego ogniska na polarnym pustkowiu które sprawnie stworzył lodowiec zdrady.
    Ach ta miłość … żyje tak naprawdę tylko 1 raz … jak wszystko co piękne w tym wszechświecie.

  8. Codziennie czytuję jakieś losowe blogi, wielu autorów i autorek stało się ofiarami zdrady, wielu z nich regularnie zdradza partnerów,nie mając żadnych wyrzutów sumienia! Dlaczego ludzie nie potrafią trwać razem, tak jak to SOBIE przysięgali(nie ważne, czy w kościele, urzędzie, czy na ławce w parku). Po co mamić drugą osobę czułymi słówkami, pozorami szczęścia? Jeśli zależy mi na partnerze to go nie zdradzę, nie wyobrażam sobie skrzywdzić tak okrutnie ukochanej osoby, nie mogłabym mu potem spojrzeć w oczy. Jeśli związek nie spełnia oczekiwań (niezależnie z czyjej winy) to dlaczego nie powiedzieć o tym partnerowi? Poszukać rozwiązania lub rozstać się w przyjaźni(większej lub mniejszej)? Ból takiego rozstania w moim przekonaniu jest o wiele mniejszy,niż rozpacz, poczucie upokorzenia,bezsilność jaką doznaje zdradzona osoba. Czasem uraz jest tak duży, że nie potrafi już nikomu zaufać, nie potrafi stworzyć od nowa normalnego związku. Dlaczego wyrządzać taką krzywdę osobie na której kiedyś nam zależało?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.