Dostałem mandat – niesprawiedliwość

W każdą niedzielę, wychodząc z kościoła, dawałem żebrzącemu mężczyźnie – jak na miłosiernego chrześcijanina przystało – dziesięciozłotowy banknot. Jednak w pewną niedzielę dałem mu tylko pięciozłotową monetę. Na to żebrak zaczął się dopominać:

– Jak to, zawsze dostawałem dziesięć złotych, a teraz tylko pięć?

– Bo posłałem syna na studia – odpowiedziałem zawstydzony – i mam związane z tym znaczne koszty.

– I bardzo dobrze, że posłał pan syna na studia – rzekł pretensjonalnie mężczyzna – tylko dlaczego moim kosztem?

No właśnie, ileż to razy czujemy, że coś się dzieje naszym kosztem. Najczęściej nie poddajemy refleksji jakiegoś zdarzenia, tylko od razu złorzeczymy na niesprawiedliwość. Z naszej subiektywnej perspektywy o sprawiedliwość na świecie bardzo trudno.

Wczoraj kolega mi narzekał na swojego szefa, „prywaciarza”, że dorabia się jego kosztem, bo mało płaci. Natomiast młodej sekretarce płaci znacznie więcej, bo ona chodzi w miniówkach i ma długie nogi. Jest niesprawiedliwość? Sam nie wiem. Zaraz bowiem przypomniała mi się przypowieść Pana Jezusa o robotnikach zatrudnianych o różnych godzinach. Gdy przyszła pora wypłaty, wszyscy dostali jednakową kwotę, na jaką się umówili z pracodawcą. Ci, którzy przyszli do pracy najwcześniej i pracowali najdłużej, skarżyli się na niesprawiedliwość. Wtedy właściciel firmy im powiedział, że dostali tyle, na ile się przed podjęciem pracy umówili. A jego sprawą jest to, ile komu płaci.

Z kolei często myślę o takiej niesprawiedliwości, że ktoś, kto więcej zarabia, musi płacić wyższe podatki od tego, kto zarabia mniej. Skoro ktoś pracuje dłużej, ma większą odpowiedzialność, lepiej rozwinął swój talent, to zarabia więcej. Tylko skąd ta niesprawiedliwość, że ma oddawać do wspólnej kasy więcej pieniędzy? W przypowieści Pana Jezusa o talentach było inaczej. Temu, który dostał jedną monetę i zakopał ją, odebrano mu ją i dano temu, który swoje monety pomnożył.

Ale sprawiedliwość to temat rzeka. Patrzymy na nią najczęściej przez pryzmat samych siebie. Mój kolega zawsze przechodzi przez przejście na czerwonym świetle i nic. A ja dzisiaj pierwszy raz w życiu przeszedłem na czerwonym świetle, złapała mnie policja, dostałem mandat… i gdzie tu sprawiedliwość?

6 komentarzy do “Dostałem mandat – niesprawiedliwość

  1. Pawle nie na darmo mówi się” otwórz okno niech wejdzie sprawiedliwość” tego nikt nikomu nie wytłumaczy, zazdrość i pycha do tego ludzi skłania.

  2. Nie jest dobrze, gdy czujemy się poszkodowani,taka postawa męczy nie tylko nas, stajemy się mocno przewrazliwieni,a sprawiedliwości i tak nie dojdziemy,stawianie się w roli ofiary jest szkodliwe bardzo męczy też otoczenie,.Zazdrość,zawiść ,takie cechy skłaniają do występków,szkoda zdrowia, bo i o chorobę łatwo z tego wiecznego smutku,można wpaść w depresję,,Warto zawsze zachować się umiarkowanie,..Temat rzeka,……….

  3. Sprawiedliwości nigdy nie było i nie będzie. zawsze jest ktoś lepszy i gorszy .Dlaczego ktoś choruje a inny nie. Jedni mają wspaniałe życie ,niczego im nie brakuje ,a inni cały czas mają pod górkę. Ktoś jest dobrym człowiekiem ,a inni to wykorzystują , a ten który żyje kosztem innych nie martwi się o nic. Przykładów jest wiele .Wniosek .Pogódźmy się z tym ,czego nie możemy zmienić. Bądżmy sobą .Rozwijajmy siłę ducha .Bądżmy uważni i starajmy się być szczęśliwi.

  4. Sprawiedliwość …Nigdy jakoś nie zastanawiałam się nad tym , przyjmuję to, co daje mi los. Nie zazdroszczę niczego nikomu, gdy ktoś piękny, mądry, utalentowany… podziwiam, gdy ktoś bogaty, to zastanawiam się jak zdobyć taki majątek… ale zwazywszy, ze nie mam do tego talentu ani chęci, przestaję o tym mysleć. Gdy ktoś chory, potrzebujący pomocy, pomagam… o ile mogę i potrafię. Sądzę, ze każdy z nas jest inny i powinien zaakceptować siebie takim jakim jest, nie porównywać się z nikim, bo to może być powodem frustracji. Nie każdego obdarzono po równo, ale też i od każdego z nas wymaga się wiecej lub mniej…Każdy jednak może uczyć sie kochać, bo po to przyszliśmy wszyscy na świat….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.