Nie znasz dnia ani godziny – opowiastka dla dorosłych

Małżeństwo Kasi i Wojtka przez wszystkich znajomych, od kilkunastu lat oceniane było jako bardzo dobre. Kochali się – to było widać gołym okiem. Chodzili na spacery, trzymając się za rączkę, przytulali się do siebie, dużo rozmawiali. Jednak nawet w taki piękny związek może wtoczyć się lawina błota, która utytła bohaterów.

Kasia w swojej firmie poznała Jacka. Nieco młodszego chłopaka, który bardzo jej imponował. Jego oczy jaśniały, gdy rozmawiali, jego wzrok sprawiał, że miała dreszcze. Lubiła, gdy się uśmiechał, gdy dodawał jej w pochmurne dni otuchy i energii do życia. I tak, jak niegdyś do pracy chodziła z nosem spuszczonym na kwintę, tak teraz leciała uskrzydlona, z dobranym odpowiednio makijażem, fryzurą, sukienką…

Umówili się miesiąc temu na kawę. Rozmawiali jak zawsze radośnie, ale z coraz większą delikatnością i subtelnością w głosie. Jego bliskość sprawiała, że czuła fale gorąca, które zalewały jej ciało. Po kawie poszli do niego i potem wszystko potoczyło się bardzo szybko.

Od tamtego dnia wciąż tęskniła za Jackiem i szukała okazji, aby być z nim sam na sam. Chciała chociaż musnąć jego policzki wargami, dotknąć dłonie, ale przede wszystkim chciała się spotkać z nim na kilka godzin w samotności. Nie było to łatwe, bo miała przecież męża i dorastającego syna. Czekała na sprzyjającą okazję, która niebawem nadeszła. Wojtek, jej mąż, w ciągu ostatnich kilku miesięcy wyjeżdżał służbowo na czas weekendu. Miała o to do niego wielkie pretensje, robiła nawet awantury. Teraz, gdy powiedział jej, że musi wyjechać w piątek, omal nie uściskała go z radości. Zadrżała na samą myśl o tym weekendzie, który będzie mogła spędzić z Jackiem.

Wojtek zdziwił się, że tym razem jego małżonka nie skomentowała w żaden sposób zamiaru jego wyjazdu. Miał nawet wrażenie, że się ucieszyła. Ale to było mu tylko na rękę. Odetchnął głęboko i radośnie, że nie będą się kłócić, że będzie mógł spokojnie wyjechać.

Patrzyła jak w piątek po południu Wojtek się pakuje i drżała na myśl o nadchodzącym szybkimi krokami szczęściu.

– I Karol chciał jechać do dziadka? – zapytał mężczyzna.

– Tak, bardzo, mamy dorosłego syna, który chce poznawać historię bezpośrednio od jej świadków – odpowiedziała spokojnie. Jednak dużo czasu i obietnic poświęciła na to, aby syn zechciał wyjechać na cały weekend do dziadka. Udało się go przekupić.

W przedpokoju pocałowali się i Wojtek wyszedł z małą walizką. Zamknęła za nim drzwi. Widziała przez okno jak wsiada do samochodu. Dawniej też tak było, nigdy nie wracał, więc i teraz nie wróci – myślała. Złapała telefon i dała znać Jackowi, aby jak najszybciej przyjechał. Nie mogła się go już doczekać, co nawet jej wydawało się dziwne. Jednak nikt nie może być pewnym swoich zachowań. „Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono” – pisał poeta.

Po kilkunastu minutach przyjechał. Gdy zamknęła za nim drzwi, przywarła do niego całym ciałem. Śmiała się i płakała ze szczęścia, że tyle godzin spędzą sami, razem, w wielkiej rozkoszy.

Tymczasem Wojtek zatrzymał się na parkingu. Czekał chwilę. Nagle ujrzał idącą w jego kierunku kobietę. Pożerał ją wzrokiem, bo niejeden mężczyzna oglądałby się za nią. Zgrabna, wysmukła, szła kręcąc biodrami w swojej obcisłej krótkiej sukience, odsłaniającej opalone nogi. Podeszła do samochodu, otworzyła drzwi i weszła do środka.

– Kochanie – rzucił delikatnie Wojtek – jedziemy. Kocham cię…

Zbliżyła się do niego i ich usta złączyły się w długim pocałunku.

– Twoja żona się nadal nic nie domyśla? – zapytała, gdy już ruszyli.

– Zupełnie nic – odpowiedział wesoło – miałem wczoraj nawet wrażenie, że jest z tego zadowolona.

8 komentarzy do “Nie znasz dnia ani godziny – opowiastka dla dorosłych

  1. Kryzys w małżeństwie…pewnie na to przychodzi czas kiedy kończy się fascynacja wzajemna , nie ma szczerości, rozmów ,lepsze są nawet kłótnie wyrzuty .Nie mogę wiele powiedzieć bo żoną byłam tylko 12 lat .Nawet nie wiem czy to smutne….. bo współżycie to nie życie obok….. osobny portfel …. ,osobne upodobania, a tak żyje ogromna ilość małżeństw, nawet nie sypiają razem. Czasami może być taki,, skok w bok ,,a potem przyjdzie opamiętanie ….. może kiedyś łączyła ich miłość i namiętność…..

  2. Tak bywa, jeśli połączyla ich tylko miłość fizyczna. W ten sposób można być z wieloma innymi mężczyznami i kobietami. Miłość prawdziwa to miłość duchowa. Jeśli jest, wtedy żadne takie sytuacje nie mają znaczenia, sa smieszne po prostu.Jeśli ktoś zamieszkał w twojej duszy, wtedy nie możesz już tak postępowac, bo ani nie masz na to ochoty, ani twoje myśli na to nie pozwolą. Gdy kochasz prawdziwie, wtedy myślisz tylko co sprawić, zeby osoba ktorą kochasz byla szczęsliwa. Możesz sie na nią złościć, możesz mieć o coś zal, ale nigdy ze swojej duszy wyrzucić już jej nie możesz.

  3. Każdy z nas ma swój kodeks niepisanych praw, których złamanie jest niedopuszczalne. Związek rządzi się również takimi prawami, opartymi na miłości, wierności, lojalności.Jeśli się już związek wypalił, a obie strony z jakiś powodów nie chcą się rozstać – to żadne z nich nigdy niech nie mówi, że ją , jego – zdradziłeś! Natomiast nie wyobrażałabym sobie bycia w takim związku…….Niektórzy mogą uznać, że dobrym pomysłem będzie obrzydzenie siebie w oczach partnerki – partnera, żeby łatwiej odpuściła – odpuścił . Tymczasem byłby to okrutny cios. Co gorsza, jak widać oboje zdradzają się wzajemnie . Nie są na pewno już w sobie zakochani, Co wówczas?! Ano użycie argumentu (rzecz jasna, jeśli jest prawdziwy), że na horyzoncie pojawiła się inna kobieta – pojawił inny mężczyzna , wbrew pozorom może nieco pomóc w podjęciu decyzji o rozstaniu….po co być w związku..gdzie brak jest miłości ….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.