Moje podwórko

Podwórko na ulicy Szkolnej w Zduńskiej Woli było pięknym zielonym skwerem otoczonym czterema niskimi blokami. Tu stawiałem pierwsze kroki jako bobas, a jako młodzieniec obsiadywałem z towarzystwem wszystkie ławki w letnie wieczory. Tu tworzyłem pierwsze babki z piasku i kręciłem się na karuzeli, tu bawiłem się w chowanego, w pomidora, w strzelanie i miałem swój trzepak, gdzie wisiałem po kilka godzin. tu czytałem książki, grałem w piłkę, w kapsle, zbijaka. Tu dokonywał się mój proces uspołecznia z koleżankami i kolegami oraz zdobywałem doświadczenie w organizowaniu czegoś z niczego, np. zabawek, zabaw czy gier. Znałem wszystkich sąsiadów i oni znali mnie. Mama nauczyła mnie do wszystkich mówić „dzień dobry” i rozmawiać. Dlatego do dziś lubię rozmawiać ze spotkanymi na ulicy ludźmi.

Podwórko było dopełnieniem mojego domu, bo spędzałem na nim bez przerwy pierwsze siedem lat życia, a potem całe popołudnia, kiedy wracałem ze szkoły. No cóż, właśnie chyba dlatego nie lubiłem szkoły, bo ograniczała mój czas spędzany na podwórku. A było dla mnie o wiele bardziej wciągające niż odrabianie szkolnych prac domowych, więc w zasadzie ich nie robiłem, przez co byłem najgorszym uczniem w czterdziestoosobowej klasie.

Opuściłem moje podwórko, gdy miałem dziewiętnaście lat. Przez ponad trzydzieści lat moje podwórko zmieniło się, a jego wspaniała aura, urok, czar, tajemniczość zniknęły razem z moją młodością. Znajomi sąsiedzi w większości wyprowadzili się na cmentarz. Ekipy remontowe odnowiły bloki, wycięły drzewa i zamieniły trawniki w parkingi. Uleciał duch, przekształciła się przestrzeń.

Gdy po latach wróciłem na moje podwórko już nic nie czułem z młodości. Szukałem czegoś, jakiegoś drobiazgu. Ale wszystko było inne. W oknach nie było sąsiadów tak, jak dawniej. Na ławkach też ich nie było. Jakaś pustka. Chciałem znaleźć coś, co przypomni mi dzieciństwo i młodość. Żeby serce drgnęło. Nic. Cisza.

Przemija postać tego świata, przemijają wspomnienia, marzenia, ambicje, a pojawia się zachłanność i pazerność w korzystaniu z każdej chwili życia. Zostaje ich coraz mniej. Dlatego chce się je przeżyć w pełni, smakowicie, mocno, dogłębnie.

9 komentarzy do “Moje podwórko

  1. To jak było nie wróci nigdy-teraz inny czas- inne zwyczaje i inne uroki?
    Trzeba zaakceptowac jak jest-nie mamy wyboru?
    Zycie sie toczy dalej i my wraz z nim !

  2. Takie podwórko w pamięci mam i ja,, Nic już mnie nie wzrusza gdy czasem zdarza mi się tam zabłądzić,to już nie mój świat,.. Myślałam,że tylko ja tak mam, taką znieczulicę,ale pewnie,to prawidłowość..Proszę pisać,tak o życiu normalnym prostym,to jest sercu zawsze najbliższe,. Pozdrawiam serdecznie.

  3. Napisze krótko…Paweł, to nie wróci nigdy.. Wspomnienia pozostały nam, to było piękne życie ,wchodzenie na drzewa, skoki z huśtawki to wszystko co piszesz było piękne… Pisz więcej, miło powspominać.. Pozdrawiam
    miłego popołudnia życzę..

  4. Podwórko i nie tylko u mnie to była cała wieś wychowałam się w małej wiosce gdzie było i jest 30 domów .Wszyscy się znali i dzieci było sporo więc były zabawy przeróżne ….szkoła ,obowiązki w domu …a potem zabawy ,pamiętam że zawsze było mało… ciągle byliśmy nienabawieni ….najlepszy czas to był Maj wtedy wszyscy spotykali się pod krzyżem na majowe litanie i śpiewy ..ale najlepsze było po majówce ..podchody, zabawa w rozkazy ,pierwsze zauroczenia ….gitara i śpiewy przy ognisku…odwlekanie powrotu do domu . Dzieciństwo miałam wspaniałe , moje dzieci też podobnie miło wspominają swoje czasy dzieciństwa .Teraz jest plac zabaw dla dzieci we wsi, ale dzieci jest mało a i te wolą przebywać w domu… mają tyle sprzętów do grania do słuchania …mają tak dużo obowiązków związanych z nauką że nie mają ochoty na zabawy z rówieśnikami poza domem….. wyjścia z rodzicami do kina na basen, to jest teraz dzieciństwo naszych wnuków . Myślę że to są smutne czasy dla dzieci , ale inne już nie będą …zmienia się świat ….

    • Elu- to prawda co napisalas!
      Tego dziecinstwa jakie mielismy my kiedys juz nie ma i nie bedzie- poszlo i schowalo sie do lamusa!
      A bardzo szkoda bo zaden komputer ani tv nie zastapi dzieciom normalnych podwórkowych zabaw?

  5. Było to i moje podwórko. Teraz już nie ma ani piaskownicy ani huśtawki ani dzieci nie widać. Ciekawe co będą wspominać, bo podwórko nie. Dziękuję, że choć przez chwilę przyniosłeś mnie w lata mojego dzieciństwa.

  6. Nie ma juz podworek . Sa puste place. Bez zycia , bez gwaru bez berka czy zoski. Dzisiaj jest komuter , internet czy facebook. To jest swiat naszych pociech. Naszych zreszta tez. Nie ma sasiedzkich pogaduszek ani wspolnych kawek. A lawki sa puste. Przykre to ale taki jest dzisiaj swiat. Czy dobry? Wedlug mnie nie. Szkoda tamtych lat. Zostaly tylko wspomnienia , wspomnienia……….

  7. Wspomniałaś Aniu o sąsiedzkich kawkach ,to też się skończyło masz rację i nie wiadomo kogo obwiniać ….nie spotykam się ja też ,nie pijam kawki jak kiedyś przed domem …nie rozwiązujemy razem z sąsiadkami krzyżówek…. a kiedyś to robiłyśmy .Ja też się zmieniłam nie mam czasu i nie mam na to ochoty ….cały swój czas spędzam przy pracy w ogrodzie ,pracuję…delektuję się nim….ale robię to sama…cóż zmienił się i świat i moje życie też…..I tak pomyślałam że coraz trudniej jest uśmiechać się….i coraz gorzej zaradzić smutkom….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.