Moje ciche miasteczko

Zawsze kochałem moje miasto rodzinne – Zduńską Wolę. No, bo kto z Was nie kocha swojego miejsca rodzinnego, gdzie dzieciństwo i młodość upływała. Zawsze do tej przestrzeni cudownej, beztroskiej atmosfery wraca się z sentymentem, radością, melancholią. Tak, jest to tęsknota za dawnymi czasami, za wolnością, którą zauważyliśmy dopiero teraz, gdy mamy masę spraw na głowie, rodzinę, pracę, pieniądze, zmartwienia.

W najtrudniejszym momencie życia, wracamy do chwil, kiedy dawaliśmy sobie radę. Wtedy mamy jakieś pocieszenie, że nie zawsze było źle, że dawaliśmy sobie radę, że jesteśmy odważni i przez życie idziemy gotowi do wszelkich wyzwań.

Owszem, trudno jest w Zduńskiej Woli ludziom młodym. Ale czy kiedyś było łatwo? Jak sobie przypomnę wspomnienia mojej mamy, która mieszkała na ulicy Juliusza, miała czterech synów, wodę nosiła z hydrantu na ulicy, zagospodarowała ogródek, żeby mieć swoje warzywa, imała się różnych prac, aby było co dać dzieciom jeść. Jak sobie przypomnę, gdy miałem jedenaście lat i zbierałem zarobkowo truskawki i porzeczki. Potem zbierałem butelki… miałem z tego dużą kasę. A jak skończyłem studia z wyróżnieniem, to sprzątałem za pieniądze ludziom mieszkania, bo musiałem utrzymać rodzinę. Dlatego nie potrafię rozczulać się tak bardzo nad ludźmi, także nad młodymi ludźmi. Do wszystkiego dochodzi się powoli… nie tak od razu. Wtedy szanuje się każdą rzecz, gdy na nią się zapracuje, gdy zdobędzie się ją własnymi umiejętnościami.

Zduńska Wola to ciche, spokojne miasto. Dla mnie jest to przystań. Młodzi ludzie najczęściej stąd uciekali w czasach mojej młodości. Nie tylko teraz. Ale uciekają także z innych miast. Taki jest los miasteczek wokół dużych aglomeracji. Warto jednak tu wracać, rozpocząć swój biznes. Ciężko, ale można. Wiele razy podkreślam to, że zduńskowolanie to ludzie przedsiębiorczy… prowadzą swoją działalność, tworzą sobie miejsca do pracy, bo nie można dawać się biedzie – jak mawiała moja mama.

Zapraszam do czytania wywiadu ze mną: http://www.siewie.tv/artykuly/aktualnosci/6470-siewietv-rozmawia-z-pawem-rudnikiem-zduskowolskim-blogerem-autorem-bloga-ycienapluspl

9 komentarzy do “Moje ciche miasteczko

  1. Wspomnienia to coś takiego , co zawsze będzie z nami , coś czego nikt nam nie zabierze i co pozwoli na powrót do miłych wydarzeń, osób i miejsc.
    Takim wspomnieniem , które często powraca i do , którego ja chętnie wracam jest wspomnienie domu rodzinnego i bliskich mi osób Pawełku wywołałeś wiele wspomnień – jak widać, nadal jesteśmy wszyscy małymi dziećmi, tylko nam zmarszczek przybywa . Świetnie napisane :))) Pozdrawiam .

  2. Tak -wszystko sie zgadza-dokładnie jak opisujesz !
    Ja tez wychowałam 4 synów- praca na zmiany – zakupy-pranie -sprzatanie i gotowanie to była rutyna!
    Nie było czasu na rozczulanie sie nad soba jak mi ciezko jest-w miedzy czasie jeszcze wywiadówki w szkołach -na zadnej nie moglam byc do kona bo synowie byli po roku cala trójka-nie liczac czwartego-wiec u kazdego w klasie byłam po 15 minut -inaczej nie dało rade?
    W tych czasach wszystkie kasy miały spotkania o 17 .
    Teraz jak słysze nieudolnosc młodych- narzekania to nie moge tego słuchac?
    Winuje jednak za ten fakt rodziców którzy od malenkosci nie ucza dzieci niczego-nie maja zadnych wymóg w stosunku do swoich pociech i to potem odbija sie w ich dorosłym zyciu?
    Nie stety zycie to nie bajka- trzeba wziac sie w garsc i sobie radzic!

  3. Zgadzam się z Tobą Pawle że młodzi ludzie nie mogą narzekać bez końca, bo to jest już klęska…Wszystko zależy od tego jak i gdzie chcemy żyć budować układać swoje życie…jak bardzo chcemy coś z siebie dać…..można dostać gotowe życie …wygodne, dostatnie i totalnie to wszystko spieprzyć….ale jak pięknie można stworzyć miejsce które będzie można nazwać swoim …gdziekolwiek by to było i żyć tu i teraz i być dumnym z siebie ….

  4. Pięknie Pawle opisałeś. Każdy człowiek kocha swoje rodzinne miasto. Bardzo kocham swój Poznań, chociaż tęsknię za jeziorem, moją łódką.Gdy byłam młodziutka włosy moczyłam w jeziorze i pływałam w słońcu.Dlatego bardzo kocham lato i słońce. Nie miałam rodziców bo mi zmarli i gdy byłam małym dzieckiem. Wychowywał mnie Dom dziecka. Ja miałam cudownych wychowawców.. Myślę,że mnie kochali.Zabierali mnie wszędzie. Dziękuję im za to,że taka jestem.Z zawodu jestem zootechnik. Też Pawle ciężko miałam. Dlatego każdą pracę znam i szanuję człowieka. Lubię ludzi pracowitych i nie narzekających. Po 12 godzinach pracy uśmiecham się i nie narzekam.Byle było zdrowie. Cenię w ludziach prostotę i mądrość. Pawle możesz być dumny z siebie. Czytelniczki bardzo Cię lubią. Po prostu jesteś prostym , miłymi i inteligentnym człowiekiem.To masz wrodzone. Bardzo lubię czytać Twoje opowiastki ,bo są proste i szczere. Dziękuję. Serdecznie pozdrawiam

  5. Słowa Twojej Mamy , że,” nie można dawać się biedzie ” są bardzo mądre ale uświadamiają mi , że wiele osób myśli inaczej. Daje się biedzie nierzadko z niemocy , nie widzą sensu swojego życia bo jest im ciężko , inni dają się bo jest im tak wygodnie .Marazm zalewa ich serca., są bierni ,ale tak naprawdę tp co robić w tej Zd Woli? Często wyjeżdżam za granicę
    do miasta odpowiadającego wielkością Zd Woli. Tam wieczorem miasto tętni życiem , bo ludzie mają pieniądze , są zakłady które dają im zarobić a u nas co???? Zostałam w Zdunskiej Woli nie z wielkiej miłości do miasta tyko dla Rodziny i przyjaciół . To , że młodzież ucieka z tego miasta wogóle mnie nie dziwi .Pozdrawiam

  6. Wzruszył mnie pan Panie Pawle. Od 1982 roku mieszkam w Giżycku, to spory czas.. ale i na wspominanie. Nie ma dnia bez wspomnień krótszych bądź dłuższych o moim kochanym mieście rodzinnymZduńskiej Woli gdzie urodziłem się i dorastałem, gdzie miałem swoich dziecięcych przyjaciół. Gdzie przeżyłem po raz pierwszy wiele wzruszających dziejowo ważnych dla mnie chwil. Moje miasto, moja kochana rodzina. mało z nich już zostało_ Mama kochana ona jest niezmienna. Ulica łaska na której mieszkałem.. ALe tam.. i znów mam łzy w oczach. Ale piękne jest nasze miasto panie Pawle. PIĘKNE prawda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.