ZDRADZIŁAM TYLKO RAZ – opowiastka dla dorosłych

Położył płytę na gramofonie i puścił muzykę. Czarne płyty to jego pasja. Porwał mnie do tańca. Wirowaliśmy najpierw szybko, z obrotami, pląsami… potem wolno… świece rozstawione w całym pokoju rzucały ciepłe światło. Tworzyły bezpieczną atmosferę. Spokój. Czułość rozlewała się w naszym tańcu. Wtuleni w siebie oddawaliśmy się muzyce.

Taniec wywołuje rozkoszne doznania, otwiera serce i ciało, a usypia umysł. I ja, i on uwielbiamy tańczyć. Taniec doprowadza do szaleństwa. Czasami do głupoty. Przed kilkoma laty zrobiłam coś, czego bardzo żałuję, a co stało się tak niespodziewanie.

Byliśmy z dziećmi w górach, w pięknym pensjonacie. Zimowe szaleństwo na stoku, a potem tańce przy góralskiej kapeli. Gaździna urządzała takie potańcówki co drugi dzień. Nasze dzieci były jeszcze małe, więc kładliśmy je spać i co jakiś czas zaglądaliśmy do nich. Jednak pewnego wieczoru mój mąż czuł się źle i zdecydował się położyć spać razem z dziećmi. Nie miał nic przeciwko temu, abym ja się bawiła i tańczyła.

Szaleliśmy więc w izbie w kilkoro osób, przepijaliśmy do siebie często gęsto, kapela grała, rozkoszowałam się tańcem. Wirowałam porywana przez mężczyzn, bo niektóre żony także poszły spać, więc grono się zmniejszało, a przeważali mężczyźni. Miałam na sobie tylko cienkie, czarne rajstopy i zwiewną sukienkę przed kolana. Jeszcze wtedy byłam zgrabną kobietą, znacznie młodszą, bardziej atrakcyjną. Dlatego moi partnerzy w tańcu wywijali ze mną tak, że plisowana sukienka fruwała wysoko. Musiało to być dla nich bardzo ponętne. Ja jednak wypiłam już kilka kieliszków gorzałki, dlatego nie zauważyłam, że ślinią się coraz bardziej do mnie. Byłam rozgrzana, rozemocjonowana, rozanielona. Taniec. On to sprawił, że świat realny przestał istnieć, a moja dusza znalazła się w siódmym niebie.

Nagle przypomniałam sobie o mężu i dzieciach, więc wybiegłam z izby i weszłam na piętro, aby zobaczyć co się dzieje w naszym pokoju. Sprawdziłam. Spali kamiennym snem. Zamknęłam cichutko drzwi i wracałam do roztańczonej izby. W korytarzu było ciemno. Nagle poczułam silny uścisk. Objęły mnie męskie ramiona. Uniosły w zakamarek korytarza. Byłam tak rozpalona tańcem, że wydawało mi się, iż wciąż tańczę. Po moim ciele zaczęły szaleć dłonie intruza. Coraz szybciej, namiętniej, docierały wszędzie. Jego usta zwarły się z moimi… I stało się. Nagle. Gwałtownie. Szybko.

Nigdy nie wspomniałam o tamtym wydarzeniu mojemu mężowi. To był jeden, jedyny raz kiedy…

Mój mąż był moim pierwszym i ostatnim do dziś mężczyzną, nie licząc tej zdrady roztańczonej…

A teraz tańczyliśmy z mężem wolny taniec. Zdejmowaliśmy z siebie ubrania. Po tylu latach małżeństwa robimy sobie takie wieczory. Pełne napięcia, namiętności, rozluźnienia, rozkoszy.

13 komentarzy do “ZDRADZIŁAM TYLKO RAZ – opowiastka dla dorosłych

  1. Tak, taniec doprowadza do szaleńczej wręcz głupoty ….mnie muzyka potrafi upić i ogłupić….muzyka jaką lubię i taniec z mężczyzną to szaleństwo rozkoszy….no niestety jesteśmy tylko osobnikami których organizm reaguje sam uzupełniając braki…..najlepiej żyć pełnią życia być spełnionym, niżeli mieć jakieś tam braki nie okłamywać siebie samych i zapewniać że niczego nie potrzebuję…….

  2. Uważam, że alkohol zrobił swoje.Jesteśmy tylko ludżmi.. Nikogo nie osądzam ,bo sam człowiek nie jest idealny.Nie warto niszczyć szczęścia dla jednego razu.To nie była ona to alkohol.Która z pań nie ma swoich potajemnych sekrecików. Samo życie.Człowiek na błędach się uczy. Ważne jest dalsze szczęście. Życzę dużo miłości.Bądzcie szczęśliwi. Serdecznie pozdrawiam

  3. Nie ważne czy zdradziła raz czy wiele…po prostu to zrobiła.Nie potępiam takich osób aczkolwiek sama bym się na to nie zdobyła.Rozumiem że był alkohol ale sex z nieznaną osobą bez uczucia….no cóż…każdy w życiu idzie własną drogą…..jeżeli to ją uszczęśliwilo….jej sprawa

  4. Alkohol ,taniec, radość,namiętność.. Nawet nie mam zamiaru zapewniać nikogo,że „tego” bym nie zrobiła.Napewno nie planowalabym ale życie to tylko i aż życie…Według powiedzenia „okazja czyni zlodzieja”,nie potępiam nie pochwalam,.Miłość przetrwala i to najważniejsze .

  5. Nic nie dzieje się przypadkiem…….. Jej organizm potrzebował doświadczenia i znalazł odpowiedni czas i miejsce, dlatego poddał się. Najważniejsze jest wyciągnięcie wniosków na przyszłość i dojrzałe podejście do tematu. Nie ma sensu dodatkowo ranić męża . Niech to pozostanie tajemnicą do końca, wystarczy własna rana w myśl : nie należy ranić osoby, którą się kocha i szanuje.

  6. Wielu ludzi uważna ze alkohol tłumaczy rożne zachowania , i ze pod „wpływem ” usprawiedliwia wszystko !!! Byciem na rauszu….można tłumaczyć… jakieś błahe wpadki ale nie zdradę !!!! Zdrada to zdrada i nic jej nie tłumaczy, Nie sądzę żeby byłam na tyle pijana…… żeby nie opanować się….. Czy coś zrobiła jak ją ściskał obmacywał????? Powinno jej gdzieś w głowie mi tkwić …STOP masz faceta którego kochasz. Nikt nie przekona mnie, że jest inaczej.Nie wierzę aby kobieta całowała się z kompletnie nawalonym facetem .Nawet pijana na maxa wie co robi do tego czasu jak urwie się jej film. Z tekstu wynika jednak, ze film jej się nie urwał…..Mnie się wydaje, że tu chodzi oto, że niektórym po alkoholu ”hamulce” puszczają…..i tego co by się nigdy na trzeźwo nie odważyli zrobić……po pijanemu wydaje im się proste….i niewinne…..
    A jak to przekroczy granicę……no cóż…. żyje z taką tajemnicą i stresem i myśli -pewnie się nie dowie o tym moim „Skoku w bok” a jak się wyda….no cóż…zapewne powie….”kochanie! to się nie liczy!!! byłam pijana……. ktoś chce nas skłócić …..nic nie pamiętam!!! ”

  7. Namiętnością życia stają się rzeczy często zabraniane-ujęte w naszych zasadach,w kodeksie wartości,Okoliczność wytworzyła w tej Kobiecie swobodę poruszania się.Zapomniała się,ale nie powinna.Kiedy przyszło otrzeźwienie-nie umiała sobie tego wytłumaczyć.Rzuconych raz słów niepotrzebnie nie wrócimy,skrzywdzonego Bliskiego możemy przeprosić,.czy wybaczy -trudno ocenić.Stąd lepiej zrobić,pomilczeć.
    Nie mogłabym tak nigdy zrobić,bo akurat mam silną wolę,Nie powinnam też oceniać tej Kobiety-była szczęśliwą Mamą,Żoną a może tylko zewnętrznie Żoną?..
    Oceniam sytuację -tak zbyt wiele alkoholu,swoboda,tańce wyzwalają nasze poruszenie-stają się namiętnością zaznaczenia siebie.
    Zajrzała w głą siebie-wyciągnęła wnioski-od tego zdarzenia postanowili uczynić radość z wzajemnych relacji.To jest małe zwycięstwo-zrozumiała,ze namiętność umiejętnie podsycana rodzi owoce a miłość wybucha z siłą wodospadu.
    Bardzo udany tekst.Jest tu drogowskaz,jak żyć by było Nam lepiej w związku,czego unikać,by on nie rozpadł się.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.