Dzieje grzesznej miłości – opowiastka dla dorosłych

Położyłam głowę na jego piersiach. Słyszałam dudnienie serca. Nie wiedziałam jeszcze wtedy, że będę tęskniła tak bardzo do tego głosu.

Głaskałam jego potężne, męskie ramiona, dłonie, brzuch, całe ciało. Okrywałam pocałunkami swoich gorących, namiętnych ust. Drżał otulony takimi pieszczotami. Wyciągał ręce, aby mnie tulić, dotykać, czuć… jaka to rozkosz, zespolić się wieczorem, w blasku świec i zapachu kwiatów z prawdziwym mężczyzną. Był koniec upalnego sierpnia 1939 roku.

I niestety, poszedł na front, wojna, ślad po nim zaginął. Przez wszystkie lata niemieckiej okupacji mogłam tylko tęsknić i przypominać sobie jego dotyk, jego dudnienie serca. To niesamowity ból, bo nie wiedziałam, czy żyje, czy poległ.

Moja miłość była tragiczna, ale nie gasła. Przez te wszystkie lata okupacji i pierwsze lata powojenne szukałam go. Jakiegokolwiek śladu. Nic. Przepadł bez wieści.

Dziesięć lat po naszym rozstaniu poznałam innego mężczyznę. Był rok 1949. Miałam już dość samotności. Chciałam mieć rodzinę. Przebolałam tamtą miłość. Rok później wzięliśmy ślub. Było nam dobrze ze sobą. Ciągle tęskniłam, ale miłość męża sprawiała, że moje uczucie do tamtego się zmniejszało, a do męża rosło. Tak, pokochałam mojego męża. Pokochałam, ale… ale ciągle pamiętałam to dudnienie serca.

Pół roku po ślubie nastąpiła tragedia. Mojego męża aresztowano. Konspirował. Jak to się dziś mówi – był żołnierzem niezłomnym. I wtedy to się stało. W tydzień po aresztowaniu zjawił się on. Odnalazł mnie. Okazało się, że był w niewoli. Potem uciekł. Ukrywał się. Teraz przyjechał z Kanady.

Gdy stanął w drzwiach nogi pode mną się ugięły. Teraz był jeszcze przystojniejszy niż kilka lat temu. Chwycił mnie w ramiona. Zapomniałam o całym świecie. Zapomniałam o uwięzionym mężu. To było tak szybko… tak szybko…

I znów słyszałam łomot jego serca, wtulona w niego. Tak, to było paskudne, ale i tragiczne zarazem.

Chciał, żeby wyjechała z nim do Kanady. Ale przecież nie mogłam tego zrobić mojemu mężowi… dopiero co go aresztowano. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że całe sześć lat będę czekać na męża. Nie wyjechałam. Zostałam. Rozstaliśmy się, nie wiedząc o tym, że nasze drogi znów kiedyś się zejdą.

Zaszłam w ciążę. Z nim? Z mężem? Wiem i nie wiem zarazem.

Mieliśmy tylko syna. Wychowywałam go sama do 1956 roku. Dopiero wtedy męża wypuścili. Był jednak tak schorowany, że po kilku latach umarł. I znów byłam sama. Nie chciałam już żadnej miłości. Żadnego mężczyzny. Wychowywałam syna, potem cieszyłam się z wnuczki. Lata mijały.

Moja wnuczka na studiach poznała chłopca. Dowiedziałam się, że przyjechał z Kanady, bo chciał studiować w Polsce, gdyż miał polskie korzenie i pragnął wrócić do źródeł. Gdy przyszli mnie odwiedzić, gdy przedstawił się… wtedy usłyszałam na nowo ten łomot serca…

Wypytałam go. Okazało się, że jest jego wnukiem. Tak podobny.

W kilka miesięcy potem odbył się ślub mojej wnuczki. Wtedy nasze drogi się zeszły. Przyleciał z Kanady zupełnie nieświadomy. Zobaczył mnie. I znów było to dudnienie serca.

15 komentarzy do “Dzieje grzesznej miłości – opowiastka dla dorosłych

  1. I nie wierz tu w przeznaczenie. Co komu pisane to si e stanie. Nic od nas nie zależy, los musi się wypełnić! A;e piękna historia…Pozdrawiam.

  2. Bardzo Piękna Powieść .
    Bardzo Romantyczna,
    Morał Tej Powieści , Jest Taki, Że Pierwsza Miłość Jest Niezapomnianą Miłością I Ciągle Się Tli W Sercu. .

  3. Ta opowieść to nie romantyczna, ale tragiczna kolej życia . dla babci i dziadka historia splata się z miłością i zdradą, ale dla wnuczków- cóż miłość.Puenta taka – co zrobią dziadkowie , bo należało by coś zrobić- zburzyć tę miłość , czy klucz wyrzucić do studni i nigdy nie wracać, a tajemnicę zabrać do grobu.

  4. Miło się czyta Twoje opowieści, pięknych miłości i rozstań jak powiadają,stara miłość nigdy nie rdzewieje.Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.