Nie pal za sobą mostów

Ludzi łączą mosty, którymi są pozytywne fluidy. Są osoby, które lgną do siebie, ale i są takie, które się odpychają. Ja staram się być ze wszystkim w dobrych relacjach. Pragnę poznawać ludzi, czytać w ich oczach dobroć, wzmacniać serdecznym słowem, jeśli mogę.

Czy nie miałem wrogów? Nie wiem. Nigdy mnie to nie interesowało. Może dopiero do dłuższym czasie dowiadywałem się, że ktoś kopał pode mną dół. Jednak wtedy okazywało się, iż to był zbawienny dół. No, już tak mam, że zdecydowana większość zdarzeń z mojego życia wychodzi mi na korzyść, nawet jeśli początkowo wydają się być nieprzyjemne. Ale pewnie też tak macie.

Wyznaję zasadę, że nie można palić za sobą mostów… bo ludzie z tamtego brzegu nie zdążą przyjść na ratunek, gdy będziemy w potrzebie. Bo czasami wydaje się nam, że ktoś jest naszym najgorszym wrogiem, że źle nam życzy, że złorzeczy… ale gdy przyjdzie chwila prawdy, taki człowiek potrafi być przy nas, pospieszyć z pomocą. Wiele razy ta zasada potwierdziła się w moim życiu.

Bywało też odwrotnie. Ktoś pluł na mnie, a po pewnym czasie potrzebował coś ode mnie. Musiał się upokorzyć, aby poprosić.

Warto więc zachowywać wszystkie nicie łączące nas z innymi, dbać o mosty, po których można poruszać się z bliższymi i dalszymi osobami. Nie warto palić mostów, bo może trzeba będzie wrócić…

6 komentarzy do “Nie pal za sobą mostów

  1. Czy warto spalić mosty? Ja nie mówię „nie”, ani „tak”,
    tylko „poczekaj”? Czy można czekać wiele lat??? Tak czekaj – nigdy nie wiesz kiedy będziesz potrzebował / potrzebowała pomocy drugich osób…. to nic, ze czasem powiedzą coś nie tak…. to nic, ze na chwilę nas opuszczą…Lecz jak będziemy w potrzebie na pewno pomogą nam podźwignąć się z upadku….Tylko jest jedno ale … i o tym trzeba pamiętać…. to musi działać w obie strony… musisz być gotowy/gotowa na pomoc innym….. Ja nie palę mostów za sobą……. Ja zawsze …. czekam….

  2. Najważniejsze w życiu to nauczyć się,które mosty przekraczać,a które palić.Nie oszukujmy się,niektórzy ludzie, których się kocha są kretynami….wiedza przychodzi szybko,lecz mądrość zbliża się powoli.Ja czekam i milczę,bo cisza to wielki żywioł,w którym rodzą się wielkie rzeczy…<3

  3. Jest tak ze w potrzebie po smierci bliskiej osoby rodzina odwraca sie pali wszelkie mosty nie tylko i te po drodze bo daleko nie maja ,moze czekaja zebym ich prosila ,to znajomi sa bardziej bliscy poratuja dobrym slowem poradza i caly czas mowie i sobie, ze z rodzina najlepiej na zdjeciu sie wychodzi , zeby mozna bylo wyciac i spalic most …Pozdrawiam Pawelku Twoje przemyslenia sa super …Czesia

  4. Palenie mostów to najgorsza rzecz jaką można uczynić sobie samemu a może to czasem to jedyna droga do normalności ??? Do spokoju duszy dla życia . Po zastanowieniu sie nad tematem wpisu jedna myśl chodzi mi po głowie …..paląc przysłowiowe mosty musimy uważać , żeby nie znalazły się na nich osoby , ktore tam znaleźć się nie powinny .Zawsze wybór jest trudny .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.