Erotyczna orkiestra – opowiastka WYŁĄCZNIE dla dorosłych

Rzecz się miała tak. Ona, trzydziestoletnia dziewczyna, po dość długim, nieudanym związku ze swoim rówieśnikiem. Od roku samotna. On pięćdziesięcioletni mężczyzna, po rozwodzie od trzech lat z dorosłymi dziećmi. Od kilku tygodni rozmawiali ze sobą na facebooku: o sztuce, literaturze, biznesie (była asystentką dyrektora finansowego w dużej korporacji), filmie, o potrzebach kobiety i mężczyzny. O potrzebach duchowych, ale również cielesnych. Pisało im się bardzo dobrze, aż postanowili się spotkać na neutralnym gruncie w Krakowie.

Kochani, to tyle mogę podać istotnych szczegółów z tej całej sytuacji, w jakiej się znalazłem dwa lata temu.

Tylko nie mówcie, że stary dziadek zbałamucić młodą dziewczynę. Ona – jak od początku twierdziła – miała dość młodych i nieodpowiedzialnych chłopaków. Przeżyła swój związek tragicznie. Chciała koniecznie poznać starszego mężczyznę, pragnęła być otoczona uczuciami, aby je odwzajemniać, pożądała mężczyzny, który najpierw zadba o kobietę, a później o siebie. A najlepiej, jak kieruje wycieczką po przygodę w ten sposób, że wszyscy równocześnie doznają rozkoszy.

Miała już dosyć oddawania siebie na usługi popędliwego młodzieńca. No, to się nie dziwcie, że zdecydowałem się z nią spotkać, skoro tak mi pisała.

Umówiliśmy się w „Jamie Michalika”. Przyszedłem pierwszy, kilka minut przed nią. Zająłem stolik nieco na uboczu, abyśmy byli oddzieleni od oczu innych ludzi, a mogli obserwować wszystkich. W kawiarni panował półmrok, stare meble, stoliki, długie obrusy, kwiaty, świece wprowadzały urokliwą atmosferę. Właśnie doskonałą na takie pierwsze spotkanie.

Siedziałem na miękkiej kanapie i wpatrywałem się w drzwi wejściowe. Wtedy ukazała się Justynka. Oniemiałem. Mimo że widziałem ją na zdjęciach, to rzeczywistość przerastała moje wyobrażenia. Machnąłem do niej powitalnie ręką. Ruszyła dostojnym krokiem w moją stronę i już z daleka biło od niej to ciepło, które odczuwałem podczas naszych dialogów pisanych na facebooku.

Miała na sobie obcisłą sukienkę, podkreślającą jej talię, krągłe biodra, duże piersi. Już z daleka widziałem ten dekolt, dlatego wiedziałem, że będę miał problem w rozmowie utrzymać wzrok na jej twarzy i nie patrzeć niżej. Szła pewnym krokiem, mimo że miała szpilki, czarne, takie wyzywające, jak mi się wydawało. To podkreślało jej sylwetkę.

Wstałem od stolika. Poczułem zapach jej perfum, jej ciała, gdy uśmiechnęliśmy się do siebie i pocałowaliśmy delikatnie w usta.

Usiadła naprzeciwko mnie. Przez dłuższą chwilę milczeliśmy uśmiechając się do siebie serdecznie. Poczuliśmy w swoich sercach wielkie szczęście, że możemy być tak blisko. Wcześniej łączył nas tylko internet, a w rzeczywistości dzieliły setki kilometrów.

Pomyślałem, że jeśli ja czuję w sobie takie wielkie napięcie, to i ona musi odczuwać to samo. Skojarzyła mi się orkiestra z opery, która stroi instrumenty… w milczeniu je stroiliśmy, aby wkrótce rozpocząć koncert. Najpierw delikatny, łagodny, cichy, aby przejść do coraz mocniejszej muzyki…

Zamówiliśmy kawę i słodki deser. I wtedy zaczęliśmy wymieniać szybkie słowa. Jeszcze nieśmiało. Jeszcze niepewnie. Ale po chwili instrumenty zostały nastrojone. Pierwsze skrzypce pociągnęły… i wtedy, pod stołem nakrytym długim obrusem poczułem jej bosą stopę, jak dotyka moją łydkę, kolano, udo… jej odwaga wynikała z tego długiego oczekiwania… w końcu pisaliśmy do siebie, jak będzie wyglądało to nasze spotkanie. Opisywaliśmy to…

Drżałem i czułem, że ona drży. Jeszcze trochę pociągała po strunach wiolonczeli i zdecydowała się przesiąść na kanapę obok mnie. A wokół nas było dużo ludzi. Ci, którzy na nas spoglądali, musieli dostrzec te wypieki na naszych twarzach, te werble warczące rytmicznie, do marszu…

Widziałem jej odsłonięte nogi, uda… wyjęła stopki ze szpilek i usiadła w zasadzie na moich kolanach. Przeraziłem się trochę, bo mam końcu swoje lata, a ona jeszcze taka młoda. Wzięła moją dłoń. Spletliśmy palce. Położyła nasze dłonie na swoich rozpalonych, jędrnych udach. Zagrał kontrabas, zagrały trąbki, flety, waltornie… cała orkiestra… drżałem i czułem, że ona drży…

I nawet deseru nie skończyliśmy. Zapłaciłem w biegu i ruszyliśmy uliczkami Starego Miasta w kierunku apartamentu, który w pobliżu wynająłem. Biegaliśmy trzymając się za ręce, a orkiestra grała marsza.

To nasze pierwsze spotkanie było dwa lata temu. I radość stała się wielka, bo z tego koncertu mamy już rocznego synka.

4 komentarze do “Erotyczna orkiestra – opowiastka WYŁĄCZNIE dla dorosłych

  1. super opowiastka…. piękne spotkanie….zakończone happy endem …..moim skromnym zdaniem w miłości nie ważne są lata….. ważne są uczucia…które wzrastały z dnia na dzień w kontaktach facebookowych….w świecie rzeczywistym zrealizowali swoje marzenia wspólne spędzając czas…nie tylko przy kawie…..gratulacje …

  2. Pawle piękna opowiastka o ” erotycznej orkiestrze”. Tylko Ty potrafisz tak cudownie przedstawić tak ważny temat.Tak delikatnie wprowadzasz poszczegolne instrumenty.
    Wszystko jest bardzo apetycznie podane co sprawia, że czyta się z wielką przyjemnością.
    Nie mam wlasnego doswiadczenia w tym zakresie, więc nie będę się rozpisywać.

  3. O to w życiu chodzi by wiązać się z kimś kto jest dla nas odzwierciedleniem piękna i by każdy ruch drugiej osoby był dla nas podniecający:) Piękna opowiastka Paweł .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.