NIE ZAŚPIEWAM W OPOLU – strach mnie obleciał

Wychowałem się na tekstach drugiego obiegu (tzw. literaturze podziemnej w latach 70 i 80. XX wieku), a więc na Zbigniewie Herbercie, Czesławie Miłoszu, Gustawie Herlingu-Grudzińskim, Stefanie Kisielewskim, Leopoldzie Tyrmandzie, Marku Hłasko, Stanisławie Barańczaku i wielu, wielu innych artystach słowa. Tylko dlatego, że nie chcieli pisać zgodnie z linią reżimowych władz PRL-u, czyli tzw. komuny, zostali wyklęci, przemilczani, kasowani, pozbawieni źródła dochodu, paszportu… ale byli niezłomni, trwali przy swoim spojrzeniu na świat.

Gdy tymczasem każdy, kto dopomagał władzy reżimowej Gomułki, Gierka, Jaruzelskiego, Kiszczaka, miał stałe, i to dobre dochody (starczało nawet na nowe „Porsche”), paszport i wizy, kręcił się po demoludach i Europie Zachodniej, bawił się doskonale na scenach w Opolu czy w Sopocie. I tymże wspaniałym artystom (naprawdę wielu z nich cenię, jak choćby Marylkę) nie przyszło do głowy, aby solidaryzować się z zamkniętym w więzieniu Michnikiem, Kuroniem… A gdzieżby tam, zabawiali Polaków pod dyktando komuny, bo taka była linia jedynie słusznej i jedynej wtedy partii (PZPR – płatni zdrajcy pachołki Moskwy – jak rozszyfrował to kiedyś Leszek Moczulski z KPN).

Gdy w 1988 roku pisaliśmy artykuł (byłem jeszcze wtedy w zakonie) do pallotyńskiego pisma „Królowa Apostołów” tekst o doraźnej rzeczywistości, użyliśmy w artykule imię i nazwisko – Lech Wałęsa. Cenzura komunistyczna wykasowała… przez całe lata 80. XX wieku nie można było używać tego imienia i nazwiska w publikacjach. Niejaka Kayah w 1988 roku zadebiutowała w Opolu piosenką „Córeczko” (piękna piosenka). Ale czy ona chciała się solidaryzować z Lechem Wałesą? Nie. Być może już wtedy podejrzewała go o to, że był Bolkiem.

Ogromna część artystów szła na współpracę (udzielała się artystycznie pozwalając tzw. komunie utrzymywać rząd dusz) z reżimową władzą tzw. komuny. Mieli z tego profity… ale nie tylko. Gdyby ktoś wtedy odmówił zaśpiewania, zagrania, to by napotkał się z działaniem SB (młodszym wyjaśnię, że SB to zbrodnicza służba, która rozprawiała się z wszelką opozycją, od rozbicia kręgosłupa człowieka do zbrodni i morderstwa włącznie). Wtedy odmówienie wymagała odwagi, wtedy odmówienie było bohaterstwem… a dzisiaj?

Dzisiaj słyszmy, że jacyś artyści nie wystąpią w Opolu. Bo im się nie podoba telewizja reżimowa. Przecież jest taka sama jak ta za PRL-u. Skąd więc u nich ta zmiana. Wtedy śpiewali, a teraz nie chcą. Teraz się solidaryzują… z kim?

Dlaczego wtedy nie mieli odwagi się solidaryzować z ludźmi wyłączonymi z życia publicznego, siedzącymi w więzieniach. Marylka (której piosenki bardzo sobie cenię) śpiewała w Opolu jak Kuroń, Michnik siedzieli w więzieniu, jak Stefan Kisielewski, Czesław Miłosz, Zbigniew Herbert byli wykluczani ze społeczeństwa.

Myślę, że to właśnie obecnie zaśpiewać w Opolu to odwaga. Bo jak się zaśpiewa, to Pani Janda, czy Pani Holland nie podadzą ręki, bo tzw. rodzina artystów się obrazi…

Dzisiaj odwagą jest zaśpiewać, a tchórzostwem przed tzw. rodziną artystów nie pokazać się w Opolu.

Zbigniew Herbert się chyba znów w grobie przewraca widząc to, jak artyści boją się być sobą, boją się kochać publiczność, a trzymają z mainstreamem.

9 komentarzy do “NIE ZAŚPIEWAM W OPOLU – strach mnie obleciał

  1. Ta cała afera z Opolem wygląda na ustawkę, coś jak przychodzi Beger do PISu albo okupacja Sejmu przed Bożym Narodzeniem. Kayah sama zrezygnowała, a reszta rezygnuje solidaryzując się z Kayah, rzekomo wyrzuconą. Popsuła Maryli 50lecie, ale co tam grunt, że p. Szczot po KODziarsku dowaliła reżimowi. Nota bene Hołdys występował na festiwalu piosenki radzieckiej jako gitarzysta Maryli, co Maryla ostatnio przypomniała.
    Nie jest wykluczone, że pod przykrywką zaaranżowanego oburzenia cwelebrytów, mamy do czynienia z wrogim przejęciem Festiwalu w Opolu przez Polsat

    • Na samym początku lat 80. XX wieku, gdy odmawiano współpracy, wpuścili do Opola, do radia młode zespoły. Komuna chciała „uspokoić” młodzież i pozwoliła grać takim kapelom, jak: Perfect, Maanam, TSA, Budka Suflera, Bajm… i wielu innym nowym zespołom. To piękny rock, uwielbiamy ich dzisiaj, ale narodzili się w pewnym sensie na popiołach….

  2. W pełni podzielam te refleksje. A poza tym sztuka jest dziedziną niezależną, która winna służyć ludziom, nie określonej partii, ale wszystkim ludziom, niezależnie od ich poglądów.

  3. Zakręcił Pan w głowach młodym, którzy okres Gierka i Jaruzelskiego znają jedynie z przekazów (Maryla?, Kayah?, Kuroń?, Bolek?, Michnik?, Wałęsa?). My, nieco starsi, chcąc nie chcąc posiadamy inną w tym względzie perspektywę. Subiektywną, to oczywiste.
    Gratuluję Panu przeprowadzenia tej lekcji historii. Aktualnej. Bal trwa.

  4. Prawdziwa sztuka krytyk się nie boi… (sama się obroni).
    Teraz łatwo się buntować. Wszyscy to robimy (prawie!) – czymże jest np. powyższy artykuł?
    Tak już mamy, że od czasu do czasu lubimy pokozaczyć. A jeszcze jeśli przy tym będzie trochę rozgłosu..
    Niech żyje FB! (Jaka szkoda, że kiedyś go nie było…)

  5. Eh, Pawełku, nie widzisz niewielkiej różnicy? Kiedyś nie miałeś prostego wyboru, było z nami, z małej, albo wypad… dziś wybór jest, i niestety jesteś sam zaangażowany w jeden wybór, inni aut, rozumiem, ale.. pozdrówka

    • Jestem zaangażowany po stronie ODWAGI… mimo że sam często tchórzę, to odwaga jest dla mnie zawsze w cenie 🙂 i podziwiam ludzi odważnych. Tchórzostwem się brzydzę, nawet samym sobą, gdy stchórzę …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.