CZY WARTO SPRZEDAWAĆ DUSZĘ SZATANOWI?

Przyszedł szatan i zapytał, czy oddam mu duszę. Byłem ciekawy, ile jest gotów zapłacić za moją nędzną duszę. Zapytałem go o to. Ile? A on na to, że jest w stanie spełnić moje trzy życzenia, jeśli podpiszę cyrograf. Spodobało mi się to… życzeń mam dużo, bo aż tak bardzo szczęśliwym się nie czuję, więc można by było podreperować z szatańską pomocą to swoje życie. Póki żyję, jestem, a jak zemrę, to i tak mnie nie będzie. Wszystko się skończy. Czyż miałem się wahać?

No, to pierwsze może życzenie brzmiało, żebym chociaż przez jeden dzień mógł czytać ludzkie myśli. Trzask-prask i czytałem. Przeraziłem się, zamiast szczęścia poczułem straszne zdołowanie. Ludzkie myśli bowiem trzepotały się wokół spraw przyziemnych. Większość z monitorowanych przeze mnie osób martwiła się o pieniądze, pracę, zdrowie, wielu ciskało gromami w męża, żonę, synowe, zięciów, teściów, dzieci, swoich szefów w pracy, sąsiadów… Byłem zaiste przerażony. To było jakieś kłębowisko żmij… i nawet, gdy jakaś pozytywna myśl, piękna myśl się przez to przedzierała, to była w zdecydowanej mniejszości. Miłości, empatii, wczuwania się w innych było bardzo mało…

Widząc mnie wieczorem, po całym dniu monitoringu, szatan się tylko uśmiechnął. Widział bladość mojego oblicza, moje przerażenie. Czuł się panem sytuacji i tylko powiedział: „ludzkie myśli, to moje królestwo”.

No to wtedy mówię mu, że moim drugim życzeniem jest, abym chociaż przez jeden dzień mógł spełniać ludzkie potrzeby. Trzask-prask i mogłem. O, to dopiero było przygnębiające. Większość potrzeb bowiem odpowiadała ludzkim myślom. Chcieli być zdrowi, więc ich uzdrawiałem, a wtedy szli na bój z przekleństwem w ustach. Chcieli mieć pieniądze, to im dawałem, a wtedy wbijali się w pychę. Chcieli pogrążyć sąsiada, więc pogrążałem, chcieli dokopać teściowej, więc dokopywałem, szefowi w pracy zresztą też, ale on chciał mieć dobrych i tanich pracowników, więc zabierałem im płace i zmuszałem do ciężkiej pracy. No, sami możecie sobie wyobrazić jak sprzeczne były to potrzeby. Jak te potrzeby ciążyły ku ziemi, ku lichości, a wiele ku blichtrowi. Ktoś chciał mieć dzieci lepsze od znajomych. No to sprawiałem, że miał lepsze. Wtedy cierpieli znajomi. I tak to wyglądało…

Szatan miał uśmiech od ucha do ucha, jak mnie wieczorem ujrzał, a przy tym ten uśmiech był bardzo cyniczny. „Ludzkie potrzeby – powiedział – to także moje królestwo”.

I na tym się zatrzymałem. Szatan dał mi dwa dni na zastanowienie się, jakie będę miał trzecie życzenie. Jestem w kropce. Sam nie wiem, co wymyśleć. Mogę wszystko, a zarazem nie mogę nic.

3 komentarze do “CZY WARTO SPRZEDAWAĆ DUSZĘ SZATANOWI?

  1. „Jestem w kropce (…) Mogę wszystko (…)” … więc życzę sobie żebyś szatanie usiadł na kasie w markecie i wytrzymał w tej robocie przez jeden pełny rok. Jestem pewien, że po tym czasie twoja mina będzie przerażona na równi z moją, kiedy wysłuchiwałem ludzkich myśli. Więc nie czyń człowiekowi, co tobie niemiłe. A kysz szatanie!
    P.S. Natomiast co do analizy natury ludzkiej? Trafiona!

    • Tak, miejsce na kasie w markecie to natłok myśli ludzkich, szczególnie, jak muszę cofnąć niektóre produkty, bo zabrakło… albo zaraz obok, w kiosku, jak grają w Lotto, łudząc się, że na nich spadnie szczęście… a przecież pieniądze to sprawa szatana, czyż nie tak Panie Stefanie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.