Pamiętacie lektury z liceum? – krótki esej o człowieku

Człowiek jest istotą złożoną, skomplikowaną, a przez to bardzo trudną do poznania i zrozumienia. Nie trzeba korzystać ani ze źródeł literackich, ani filmowych, aby przekonać się o tym, iż człowieka nie można określić w sposób krótki, prosty, poprzez uogólnienia. Wystarczy rozejrzeć się wokół siebie, zaobserwować postawy i poczynania swoich najbliższych, aby stwierdzić, iż każdy człowiek jest inny, kieruje się przeróżnymi motywami w drodze do zdobywania swoich subiektywnych celów. Wreszcie można przyjrzeć się samemu sobie, zajrzeć do własnego wnętrza, aby poczuć strach przed swoją własną tajemnicą, przed mrokami duszy. Stąd właśnie biorą się słowa J. Lieberta:

„Uczę się ciebie człowieku(…)

Uczę się ciebie i uczę

I wciąż cię jeszcze nie umiem”.

Wykorzystując jednak literaturę piękną można poznać wiele postaw ludzkich, dzięki czemu rozpoznanie i zrozumienie tego, czym jest istota człowieka staje się bliższe i przystępniejsze. Literatura zaś przynosi wiele przykładów na to, iż człowiek potrafi być zarówno Bogiem, jak i wilkiem.

Literatura piękna, rejestrująca rzeczywistość społeczną oraz wpływająca na jej kształt poprzez podawanie ideałów i wzorców postępowania, pełni funkcję dydaktyczną w dwojaki sposób. Z jednej strony podawała normy moralne i tych, którzy ich przestrzegali w dążeniu do pełni człowieczeństwa, z drugiej zaś strony prezentowała bohaterów upadłych, zhańbionych, zdehumanizowanych, którzy odrzucili wszelkie ludzkie wartości i obowiązki moralne.

Literatura uczy zatem, iż człowiek może podołać obowiązkom, jakie na niego nakłada już sam fakt bycia człowiekiem („człowiek, to brzmi dumnie – M. Gorki). Wielu bohaterów literackich potrafiło odrzucić własny egoizm, wyzbyć się lęków o własne dobra i życie, aby wypełniać nakazy płynące z głębi serca. Do takich postaci należała na pewno Antygona, tytułowa bohaterka dramatu Sofoklesa, która narażając się na śmierć wypełniała siostrzany obowiązek. Postanowiła wbrew zakazom Kreona pochować zwłoki swojego brata, albowiem wiedziała, iż prawo boskie jest ważniejsze od ludzkich zakazów oraz od śmierci. Gdyby tego nie uczyniła, skazałaby się na hańbę, która w jej przekonaniu była czymś gorszym od śmierci.

Bardzo podobnie rozumieli ludzie średniowieczni przedstawiani w anonimowych utworach, jak np. św. Wojciech, który zginął z rąk pogańskich, głosząc Ewangelię, czy św. Stanisław broniący prawowitej wiary i dobra człowieka przed tyraństwem króla i ginący z rąk siepaczy królewskich. W licznych utworach tworzono również wzory postępowania w drodze do świętości, między innymi w „Legendzie o św. Aleksym”, czy w „Pieśni o Rolandzie”. W opowieści o Aleksym ukazano młodzieńca, który zrezygnował z własnych rozkoszy, rozdał majątek ubogim, a sam żył w pokorze, modląc się i pokutując. Roland natomiast był rycerzem, który zginął walcząc z poganami w obronie Boga, króla i własnego honoru. To honor spowodował, iż nie poddawał się wobec przeważającej siły wroga ani nie wzywał pomocy.

Wszystkie postacie przedstawiane w literaturze średniowiecznej odznaczały się niesamowitym radykalizmem w postępowaniu. A jeśli nawet ich poczynania w oczach współczesnego czytelnika wydają się anachroniczne, dziwaczne, czy wręcz głupie, to należy pamiętać, że starali się wypełniać ideały swojego czasu, aby stawać się lepszymi i dążyć do pełni człowieczeństwa. Taka postawa jest diametralnie różna od życia ludzi z końca XX wieku, gdy powszechna tolerancja pozwala dosłownie na wszystko to, co człowiek zechce z sobą uczynić.

Podobny radykalizm ukazany został w literaturze romantycznej, w której J. Słowacki i A. Mickiewicz prezentowali bohaterów poświęcających się dla sprawy narodowej. Występuje tu cała galeria ludzi, którzy wyrzekali się osobistego szczęścia, miłości, życia, a poświęcali dla narodu i dobra wspólnego: Grażyna, Konrad Wallenrod, Konrad z III części „Dziadów” i inni młodzi patrioci, Ksiądz Robak, Kordian.

O tytułowym bohaterze poematu „Konrad Wallenrod” Mickiewicz napisał: „szczęścia w domu nie znalazł, bo go nie było w ojczyźnie”. Podobne słowa wypowiadał bohater „Ludzi bezdomnych” S. Żeromskiego, Tomasz Judym, który walczył o sprawiedliwość społeczną i ulżenie w cierpieniu najuboższym warstwom narodu. W zasadzie inni bohaterowie Żeromskiego postępowali dość podobnie, nie dbali o własne szczęście, zdrowie, życie, ale oddawali się ludziom: Stanisława Bozowska („Siłaczka”), Piotr Cedzyna („Doktor Piotr”), Salomea Brynicka („Wierna rzeka”).

Wiele takich postaci można również spotkać w literaturze pozytywistycznej, ale właśnie tu ukazani zostali dwaj specyficzni bohaterowie, ludzie, którzy dla dobra innych potrafili przemienić się, stać się lepszymi. Pierwszym jest Kmicic z powieści H. Sienkiewicza pt. „Potop”, który będąc w tragicznej i wręcz nieodwracalnej sytuacji, potrafił całkowicie przemienić się, wyzbyć prywaty i niczym średniowieczny rycerz walczyć w obronie Boga, króla i honoru, aż do zupełnej rehabilitacji. Drugim bohaterem, na pewno mniejszego pokroju, ale również przemieniającym się był Tomasz z „Katarynki” – noweli H. Sienkiewicza. Człowiek ten nie znosił głosu katarynki na podwórku i zakazywał stróżowi wpuszczania kataryniarza. Jednak, dostrzegłszy, że głos instrumentu podoba się niewidomej dziewczynce, dopłacał kataryniarzowi, żeby grał dłużej, a nawet zajął się leczeniem chorego dziecka. Być może ten czyn nie był wydarzeniem na miarę boską, ale na pewno mieścił się w słowach przykazania miłości bliźniego.

Człowiek zatem – jak pokazuje literatura – potrafił zachowywać się po ludzku, być dla innych nie tyle Bogiem, co bliźnim. Jednak wstrząsające opisy postępowania człowieka wobec człowieka podczas wojny i okupacji powodują, iż zrozumienie istoty osoby ludzkiej staje się wręcz niemożliwe. O ile wcześniej podane przykłady ukazują człowieka jako altruistę, świętego, bliźniego, o tyle te, które znajdują się w utworach Z. Nałkowskiej, T. Borowskiego, T. Różewicza, G. Herlinga – Grudzińskiego wywołują tragiczne zwątpienie nie tylko w człowieka, ale w sens ludzkiej egzystencji. Stąd też napełniają się treścią słowa z wiersza Lieberta:

„Od tego uczenia trudnego

Raduje się serce i boli.

O świcie nadzieją zakwita,

Pod wieczór niczemu nie wierzy”.

Nałkowska w zbiorze realistycznych opowiadań pt. „Medaliony” zaprezentowała dowody zbrodni hitlerowskich dokonanych na ludzkości. Tragiczne, wstrząsające opisy fabryki mydeł z ludzkiego tłuszczu, bezlitosnego katowania więźniów poprzedziła znanym mottem: „człowiek człowiekowi zgotował ten los”. T. Borowski w zbiorze opowiadań oświęcimskich oraz G. Herling-Grudziński w opowiadaniach z łagrów sowieckich ukazali nie tylko nieludzkość katów, ale przede wszystkim zdehumanizowane postawy więźniów względem siebie. Kto trafił do obozu i chciał przeżyć musiał zapomnieć o kanonie wartości i norm moralnych. Za drutami panował głód, cierpienie, wycieńczenie, choroby i śmierć. Ten, kto chciał przeżyć musiał rozpocząć walkę z innymi więźniami, kierując się zasadą, iż jeśli on przeżyje, to nie przeżyję ja. W obozach niemieckich powstawał nowy typ człowieka, tzw. człowiek zlagrowany, a w sowieckich – człowiek złagrowany. Człowiek ten nie mógł kochać, odczuwać litości, miłosierdzia, ale musiał być bezwzględny, walczyć o swoje biologiczne przetrwanie niczym zwierzę. G. Herling – Grudziński w „Innym świecie” napisał, iż w więźniach wypalono „gorącym żelazem” wszelkie uczucia ludzkie. Pisarz ten starał się nawet wyjaśnić problem upadku, stwierdzając, iż „człowiek jest ludzki, w ludzkich warunkach”. Nie usprawiedliwiał jednak w ten sposób zbrodni, jakie popełniali ludzie względem siebie. Człowiek zawsze powinien zachowywać na tyle wolności, aby ocalić swoja godność. Można tu przytoczyć słowa E. Hemingwaya: „człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać” („Stary człowiek i morze”), świadczące o tym, iż człowiek musi za wszelką cenę bronić swej wolności, nawet przy cierpieniu i zagrożeniu życia, albowiem istotą człowieka jest wnętrze, duch, a nie materialne, śmiertelne ciało. Te refleksje są dość zbieżne z poglądem na człowieka, który panował w literaturze średniowiecznej.

Reasumując rozważania na temat możliwości poznania istoty człowieka, można stwierdzić, iż literatura jest w stanie przynieść jedynie przykłady ludzi, którzy osiągnęli pełnię człowieczeństwa lub do niej dążyli oraz tych, którzy zatracili się w całkowitym upadku. Nie jest zaś w stanie odpowiedzieć na pytanie o to, kim jest człowiek i jaki jest sens jego życia na ziemi. Jednak analizują podawane przez literaturę piękna przykłady można dojść do wniosku, że człowiek jest tylko wówczas człowiekiem, gdy dąży do realizowania wartości duchowych, a wartości materialne wykorzystuje jedynie do tego, aby godnie żyć.  Znaczące tu są słowa A. Mickiewicza:

„Kto nie był ni razu człowiekiem,

Temu człowiek nic nie pomoże”.

Drugą ważną prawdą o człowieku jest to, iż mimo posiadanej wiedzy o tym, co dobre i prawdziwe, człowiek i tak wybiera zło i kłamstwo, aby dogodzić sobie w życiu lub ocalić swe ciało.

Literatura uczy w końcu, iż człowiek nie powinien starać się e dążyć do tego, aby być Bogiem, ale pozostawać przy drobnych dobrych uczynkach w codziennym życiu, aby w ten sposób realizować przykazanie miłości bliźniego. E. Stachura pisał:

„Człowiek człowiekowi wilkiem!

Lecz ty się nie daj zwilczyć!

Człowiek człowiekowi bliźnim!

Z bliźnim się możesz zabliźnić!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.