Czy można kochać dwa razy? – opowiastka dla dorosłych

Staliśmy nad grobem mojego męża w głębokiej ciszy. Pogrążeni w swoich myślach. Miałam świadomość, że wybaczyłby mi to wszystko, że nie miałby nic przeciwko mojemu powtórnemu małżeństwu.

Krzysztof był naszym dobrym przyjacielem z czasów studenckich. Razem spędzaliśmy długie godziny na rozmowach, najpierw w akademiku, a później w naszym małym mieszkanku. Przez te wszystkie lata znajomości bardzo często nam pomagał. Czasami dobrym słowem, czasami finansowo… tworzyliśmy taki duchowy trójkąt.

W sumie to najpierw poznałam Krzyśka. Bardzo mi się spodobał, był przystojny, kulturalny i taki otrzaskany z życiem. To on poznał mnie z moim przyszłym mężem. Romek był bardziej zdecydowany i śmiały, więc zaatakował pierwszy. Krzysiek trzymał się na uboczu, nie miał do mnie śmiałości – jak mi powiedział po kilkudziesięciu latach. To z Romkiem wzięłam ślub, urodziłam dwóch synów, których razem wychowywaliśmy.

Czasami miałam takie przebłyski, że Krzysztof czuje do mnie coś więcej niż tylko przyjacielskie uczucie. Bałam się jednak z nim o tym rozmawiać. Zresztą, dzieci, praca, dom, obowiązki codzienne… nie było na nic czasu. Po pewnym czasie wyjechał na placówkę zagraniczną. Widywaliśmy się rzadko. Wciąż był kawalerem.

Po dwudziestu latach małżeństwa mój mąż miał zawał. Jego śmierć przyszła tak nagle, niespodziewanie. Zostałam tylko z synami, którzy już powędrowali w świat, rozpoczynali swoje życie. Poświęcałam się pracy, aby zabić samotność i przyspieszyć upływ czasu.

Trzy lata po śmierci Romana wrócił na stałe do kraju Krzysztof. Kupił niedaleko mnie mieszkanie. Zaczęliśmy się więc coraz częściej spotykać, rozmawiać, zwierzać z tego, co nas raduje i smuci.

Przez cały rok byliśmy na stopie przyjacielskiej. Kompletnie nic więcej. Ale ja zaczynałam się w nim zakochiwać. Powstrzymywałam się przed tym uczuciem, bo chciałam pozostać wierna miłości do swojego męża. Z każdym miesiącem jednak to uczucie nabierało coraz bardziej wyrazistych kształtów, stawało się coraz mocniejsze. Czułam, że w Krzysztofie też obudziło się uczucie, ale on był totalnie onieśmielony.

Pewnego razu wciągnęłam go w intymne rozmowy. Wtedy jakoś tak wyszło, że powiedział, iż nigdy nie kochał się ani nie uprawiał seksu z kobietą. Te jego słowa rozpaliły mnie bardzo. Mieliśmy prawie po pięćdziesiąt lat, a ja miałam przed sobą mężczyznę, którego zaczęłam pożądać seksualnie. Wcześniej takie myśli w ogóle nie przychodziły mi do głowy, a teraz nie tylko zakochanie, nie tylko głębokie uczucie przyjaźni przeradzającej się w miłość, ale także pożądanie cielesne.

Spotykaliśmy się codziennie. Byliśmy pogrążeni w sobie, a nie potrafiliśmy przełamać tych ograniczeń, które powstrzymywały nas przed słowami i czynami. W końcu postanowiłam go sprowokować. Kolacja, rozmowa i wtedy go przytuliłam. Objęłam mocno ramionami. Był bezwolny jak dziecko. Zaczął się trząść i płakać. Wydusił wreszcie z siebie słowa o tym, że kochał mnie od zawsze, że jestem jego jedyną miłością. Został na noc. Po kilku dniach zamieszkaliśmy razem i zdecydowaliśmy się na ślub.

Czułam na początku, że zdradzam Romana, że to nie powinno tak być. Jednak po pewnym czasie takie myśli odleciały. Przyszło na mnie uspokojenie.

7 komentarzy do “Czy można kochać dwa razy? – opowiastka dla dorosłych

  1. Kochać każdy może, trochę lepiej lub gorzej… te słowa piosenki tak naprawdę mówią prawdę. Ale co, lepiej lub gorzej, raz i drugi raz… zostałam wdową tak raptem, kochałam męża, dzieci wyrosły i poszły a ja….jestem wdową nadal,zakochałam się, ale nie wyszło nam wspólne życie, można jeszcze raz pokochać, ta miłość też jest piękna i pełna czułości tylko nie wolno robić porównań. Tamto co było już nie wróci, ale trzeba żyć dziś i znowu kochać. Pamięć o kochanej osobie zostaje w sercu, w naszej miłości do dzieci ale samotność jest straszna, trzeba zapełnić ją drugą miłością . Można kochać mocno i prawdziwie jeśli ta druga osoba daje nam to samo.

  2. Czy mozna kochać dwa razy?
    Uwazam, że można i trzeba, ale tak uważam po 24 latach od smierci mojego męża. Śmierć przyszla po 22 latach małżeństwa, nie dala mozliwosci wyboru, przyszła i zabrala moją miłość.
    Wtedy 30 marca przestalam istnieć w swiecie ludzi żywych, mimo tego ze wychowywalam dzieci, spelnialam się zawodowo, nic wiecej w moim zyciu nie działo się.
    Nie wiedzialam co czuję, nie wiedzialam jak to nazwać.Ten stan trwał 24 lata, dopiero teraz mogę nazwać ten stan, to jest SAMOTNOSC, pustka wokół mnie , ktora aż boli.
    Mam dzieci i wnuki, kocham ich wszystkich, ale jestem bardzo samotna.
    Chcę aby to zabrzmiało wyraznie, kazdy czlowiek potrzebuje bliskosci drugiego czlowieka.
    Jezeli Bóg zabiera nam malzonka, partnera, nie wolno dac się pogrzebać razem z nim.
    Szukanie nowego związku, partnera po stracie pierwszego jest normalną potrzebą i nie powinno budzić zdziwienia czy niechęci, to nie jest zdrada, tamten związek się zakończył i nic nie jest w stanie zmienić tego.Warto pomyśleć pozytywnie o tej osobie, która musi żyć dalej ale jest jej trudniej.
    Dzisiaj rozumiem , ze stracilam prawie cwierc wieku, a moglam kochać i być kochaną.
    Czy mam szansę jeszcze to zmienic?

    • Zawsze jest czas na milosc, Pani Bogusiu. Jestem tego zywym przykladem, nieprawdaz? Zycze z calego serca przyjaciela u boku, z ktorym wzajemnie sie zakochacie. Milosc nie stawia warunkow, nie ma wieku, po prostu jest. Czasem tylko trzeba dac jej szanse w odnalezieniu sie. Nawet gdyby to byly dalekie kilometry od Pani dotychczasowego zycia. Dziaisj swiat jest maly. Powodzenia! <3

  3. Czytam ten tekst-i przychodzą mi na myśl,słowa kocha się raz,potem dwa-słowa piosenki.Tu jest życie zapisane innym kolorem miłości.
    Refleksje, czy wypada iść. drogą jeszcze raz we dwoje.Uważam,ze tak.Samotność jest przygnębiająca-nie uczy niczego dobrego.Ile lat czekał Krzysztof na miłość.Ona przyszła sama, zapukała.Była kiedyś przyjaźnią.Śp mąż ucieszy się,że żona odnalazła jeszcze raz szczęście.Może sam o tym pomyślał,tam na Drugim Brzegu.
    Bardzo dobry przykład,opisany barwnym ciepłym słowem,które przemawia.
    Warto myśleć pozytywnie szanować przeszłość..ale zrobić czasem krok do przodu.by iść jeszcze raz w stronę słońca.
    Można kochać dwa razy-bo każda Miłość może być wyjątkowa piękna.

  4. Każda miłość jest piękna. Nikt nie wie ile razy potrafi kochać. Ważne co czuje dusza i serce. Opisana piękna historia. Wszystko zależy od okoliczności, szczęścia, splotu wydarzeń i podejmowanych decyzji w imię szacunku do siebie i drugiej osoby. Amor potrafi niespodziewanie uderzyć strzałą w sam środek serca i ważne by dobrze odczytać przeznaczenie. Wybór końcowy zawsze należy do nas.

  5. Mam trochę inne zdanie od pań,które się tu wypowiadały.Oczywiście,źe moźna kochać prawdziwie dwa,a nawet trzy razy,wszystko zaleźy od tego,jakie scenariusze pisze nam los.Uwaźam,źe nie naleźy odpychać szczęścia,jakie się nam trafia,bo moźe się na nas obrazić i nigdy juź nas nie odwiedzić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.