Nie prowokować bliźnich

Na pewno każdy z nas ma świadomość tego, że o wystąpienie w człowieku zazdrości nie jest trudno. Widzimy ją u znajomych, a czasami łapiemy się na zazdrości swojej wobec innych. Nie zaprzeczajmy, nie uwierzę, że raz do roku nie poczujemy ukłucia w sercu z powodu drobnej nawet zazdrości. Ale nie o tym chcę pisać. Chciałem się podzielić swoimi przemyśleniami odnośnie takiego postępowania, by do zazdrości i zawiści nie doprowadzać bliźnich.

Musimy przede wszystkim uważać na to, aby nie prowokować swoimi sukcesami lub zaletami (prawdziwymi lub zmyślonymi) innych ludzi. Nawet jeśli nie mamy żadnych wyraźnych oznak słabości (np. pociągu do alkoholu), nie spotykają nas niepowodzenia (zdradzająca żona, zatrzymany awans, dziecko się źle prowadzi), to powinno się wymyśleć jakoweś „złe rzeczy” i zacząć je rozpowszechniać wśród znajomych. Można na przykład głosić, że jest się babiarzem albo – odwrotnie – straciło się ochotę na seks, można mówić, że psuje się nam samochód bez przerwy itp. itd.

Zarówno nas, jak i innych drażni brak słabości czy nadmierna, wyzywająca cnotliwość człowieka. Budzi zazdrość, zawiść, często agresję w postaci słownych komentarzy, różnorodnych złośliwości. A jeśli nie wymyślimy sami sobie jakiś słabości czy niepowodzeń, to ludzie nam je przypiszą, często dużo gorsze niż byśmy zrobili to sami. Bywa, że i my czynimy podobnie, chociaż nawet tego najczęściej nie kontrolujemy. Bo łatwiej jest komuś współczuć niż cieszyć się z jego sukcesów.

1 komentarz do “Nie prowokować bliźnich

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.