Ty i ja – opowieść o rozstaniu i powrocie

Biegaliśmy w kaloszach szczęścia po dziecięcych chmurkach wyobraźni i rzeczywistości. Opalaliśmy swoje wątłe ciałka w promieniach wiosennego słoneczka. Chuchaliśmy w drobne pieniążki na szczęście, ciągnęliśmy losy, kto pierwszy wskoczy do zimnej rzeki, wpatrywaliśmy się w telewizyjne dobranocki, pałaliśmy bliskością naszych dziecięcych marzeń. Bawiliśmy się w prawdziwy dom, z mamą i tatą, i lalkami jako dziećmi, a także w doktora, co musiał leczyć wyimaginowane choroby, czy w sklep z trawą zamiast szczypiorku i listkami babki zamiast sałaty.

No i pierwszy raz paliliśmy papierosy, dłuższe niż my sami. Pierwszy raz piliśmy napoje mocniejsze od oranżady. A zimą turlaliśmy i lepiliśmy kule śniegowe na bałwanki, wpychaliśmy pod górkę nasze beztroskie saneczki, aby na łeb na szyję staczać się w śnieżnej sannie w dół po stromiźnie.

Uciekaliśmy na niedzielne wyprawy do lasu, nad rzekę, na pola. Organizowaliśmy sobie czas, grając we wszystko, co tylko możliwe, w piłkę, pomidora, chłopka, klasy, kapselki, gumę, badmintona i wiele, wiele innych zabaw towarzyskich, uczących współdziałania i samodzielnego panowania nad czasem.

Jedynie w tym naszym dziecięcym życiu szkoła nam przeszkadzała, bośmy od poniedziałku do soboty do niej się wlekli, wysiadywali tam wiele godzin, a potem jeszcze odrabianie prac domowych. O ile do szkoły trzeba było iść, o tyle z tym odrabianiem było już gorzej. Ze szkoły bowiem biegliśmy do domu jak na skrzydłach, rzucaliśmy teczkę, zjadaliśmy obiad i szybko na podwórko do ciemnej nocy.

To był czas beztroskiej wolności – dlatego tak chętnie do niego wracamy pamięcią, dlatego darzymy go takim sentymentem. Skończył się wtedy, gdy zaczęło się podejmowanie pierwszych poważnych decyzji i brania za nie odpowiedzialności.

A potem wspólne koleiny naszej drogi się rozjechały, jedna w prawo, druga w lewo… Tak dość brutalnie, jak w życiu. Jak w życiu, które wzięliśmy na swoje barki, na klatę przyjmując problemy.

Nie wiedzieliśmy nic o sobie. Nie widywaliśmy się, mieszkając w dwóch różnych krańcach kraju. Nie znaliśmy się zupełnie. Ale i nie tęskniliśmy za sobą. Czas zatarł naszą pamięć. I wydawałoby się, że tak już zostanie, że nic się nie zmieni, bo gdyby się zmieniło, to byłby istny cud.

A jednak. Dopadliśmy do siebie jako wolni znów ludzie po trzydziestu latach. Koleiny naszych dróg znów zjechały się w jedną. Zamarliśmy w bezruchu naszych oczu, ust, dłoni… Zapanowała najdoskonalsza cisza, że jedynie słychać było podwójne pukanie naszych serc. Jesteśmy razem. Podpieramy swoje zmęczone kości, wspieramy emocje i psychikę, spacerujemy, oglądamy telewizję, zasiadamy do posiłku przy stole… Jesteśmy razem. Ile jeszcze?

13 komentarzy do “Ty i ja – opowieść o rozstaniu i powrocie

  1. Cudowne Wspomnienia Pawełku Dzieciństwa i Młodych Lat 🙂 Dziękuję za przeczytanie tak pięknego opowiadania serdecznie pozdrawiam i czekam na dalszy ciąg wspaniałych opowiadań , życzę dużo zdrowia i samych szczęśliwych dni 😉

  2. Piękna historia choć trochę smutna….tyle straconych lat niepotrzebnie…..może dobrze, ze choć na końcu drogi trafia się to co powinno było być od początku naszej drogi…….. Życzę nieustającego szczęścia i celebrowania kadej minuty życia 🙂

  3. Przeczytałam twoją pierwszą opowiastkę :..Ty i ja.Niewątpliwie masz talent, nie zmarnuj go. Ucz się od mistrzów. Na początek proponuję Ci „Księga piasku” Luisa Borgesa.On teź uwielbiał krótkie opowiastki,a tematy czerpał z źycia.

  4. Piękne wspomnienia Pawełku!Cieszę się,że odnaleźliście sie po latach!Samyc radosnyc chwil Wam życzę!Pozdrawiam cieplutko!:) <3 🙂

  5. Życie …jest piękne..choć bywa brutalne. Rozstania i powroty..to codzienność. Twoje życie jest bajką Pawełku.
    Gratuluję!

  6. Wam udało się.Dzieciństwo zachowało wszystko , co najcenniejsze i ukryło w zakamarkach obydwu serc.Oddaleni od siebie, na skutek zdarzeń, w pewnym momencie, znowu przyblizyliście się do siebie i od razu wiedzieliście, że drugi raz nic nie moźe stanąc Wam na przeszkodzie.Będąc pewnymi siebie, postanowiliście madrze wykorzystać szansę.

  7. Historia ta najwyraźniej potwierdza, że pierwszą miłość nosi się w sercu do końca. Ale nie każda możne liczyć na happy end. Spotkania po latach rozpalają wprawdzie na nowo płomień uczuć –Spotykają się osoby, które kiedyś w najbardziej beztroskim okresie życia – bo taka z natury jest młodość – były razem. Wracają wspomnienia pierwszych namiętności, uniesień. Jest to też okazja, by wyjaśnić sobie, dlaczego się rozstali. Są mądrzejsi o wiele przeżyć i doświadczeń. Dopiero teraz zrozumieli swoje wcześniejsze reakcje, zachowania, że powód dla którego się rozstali tak naprawdę był bardzo błahy. I po latach zobaczyli, że byli dla siebie stworzeni …Życzę Wam dalszej tak pięknej wspólnej wędrówki, przeżywania na nowo przygody Waszych serc i uświetnienia Waszej radości w pamięci wszystkich wokół.Pozdrawiam serdecznie ..

  8. Tak było zeczywiscie to jest scenariusz mojego życia po 35 latach spotkaliśmy się ponoknie jesteśmy razem od 6 lat Myślę że czas wtórnym byliśmy rozdzielenie był przeznaczony dla każdego z nas do wypełnienia jakiejś misji
    On mil swoje zadanie ,a ja swoje w końcu pozwolono nam być razem Czy to szczęście? Czy nieszczęście?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.