Zmierzając do mądrości – MOJE MYŚLI NA NIEDZIELĘ

Przed laty, gdy byłem jeszcze chłopcem, wydawało mi się, że jestem bardzo mądry. Powodowała mną próżność, jakaś źle pojęta duma, dziwne ambicje. Przekonany o swojej mądrości, dyskutowałem z dorosłymi, a nierzadko kłóciłem się z mamą i tatą, zaprzeczając ich poglądom i spojrzeniu na świat. O, szczególnie tacie dopiekłem do żywego. Dotyczyło to zarówno jego moralności, życia codziennego i spraw politycznych. Byłem bezwzględny, bo mniemałem, że jestem mądrzejszy od niego, że wiem lepiej, że zjadłem wszystkie rozumy. Tato był cierpliwy, dyskutował lub milczał.

Teraz rozumiem, że ta jego cierpliwość była oznaką mądrości i miłości do dziecka. No, ale o tym miałem się dopiero przekonać. W dzisiejszym czytaniu z Księgi Mądrości dowiedziałem się, że „mądrość jest wspaniała i nie więdnie, ci łatwo ją dostrzegą, którzy ją miłują, ci ją znajdą, którzy jej szukają”. To właśnie teraz rozumiem, że dopóki byłem przekonany o swojej mądrości, dopóty byłem od niej daleko. Gdy zacząłem jej szukać, odczułem powiew świeżości, ale i swój stan bezradności w obliczu życia, swój stan nierzadko pustki wewnętrznej.

Mądrość bowiem to nie wiedza czy nawet najlepsze wykształcenie, to nie bogactwo czy przedsiębiorczość, to nie ilość przeczytanych książek i udzielonych wywiadów, to nie kultura osobista i trzymanie się sztywnych zasad… Mądrość jest tajemnicą ukrytą w życiu. Poprzez codzienne doświadczenia, bycie człowiekiem skromnym i pokornym wewnętrznie, poprzez dobre relacje z ludźmi i pragnienie poznawania świata zdobywamy okruchy mądrości. Tylko okruchy.

Mądrość przejawia się w gotowości do udzielenia odpowiedzi. Jakiej? Odpowiedzi o sens ziemskiego życia. Bo w pogoni za uciekającym czasem, bo zamulony codziennymi sprawami nie myślę o istocie, o samym sednie, o najważniejszym. Jestem jak te głupie panny, które nie wzięły zapasu oliwy do lampek. A gdy przechodził pan młody, one akurat poszły dokupić. Nie było ich w czasie i miejscu, w którym być powinny.

Odnaleźć swój czas i miejsce, swoją gotowość do wyznania wiary w przejście do wieczności, w zmartwychwstanie.

No, ale jakże często byłem jak te głupie panny. Jakże często nie miałem zapasu oliwy do lampki. Jakże często nie byłem w gotowości, nie czuwałem. Upadam i podnoszę się, upadam i podnoszę się, ale staram się swoje błędy korygować, nie popełniać ich po raz kolejny. Nie wychodzi. Znów to samo. Ciężko jest być gotowym, czujnym, przygotowanym na przejście.

Jednak moja wiara jest taka dziecinna. Mam świadomość, że do mądrości się nieustannie dochodzi, że nigdy nie posiada się jej w pełni. Mądrość to gotowość i czuwanie, a co za tym idzie – wiara, nadzieja i miłość.

Żyj tak, jakbyś jutro miał umrzeć. A gdybym jutro miał umrzeć, to co bym zrobił jeszcze dzisiaj? Co bym zrobił?

10 komentarzy do “Zmierzając do mądrości – MOJE MYŚLI NA NIEDZIELĘ

  1. To wszystko Prawda Pawelku..Zgadzam sie z TYM..Do wszystkiego musimy dojsc sami ..Dojrzec ..jak owoc.Pieknie To opisales .Z Panem Bogiem Przyjacielu.Alutka .

  2. Ciekawe przemyślenia i ..małe kazanie na niedzielę!..Każdy z wiekiem nabywa nowych doświadczeń i spostrzeżeń wynikających z błędów popełnianych w dzieciństwie ,młodości !..bo młodość jest potwornie ciężkim przypadkiem i chyba nie ma nikogo kto by z tego wyszedł bez powikłań!POZDRAWIAM

  3. Witaj Pawle 🙂 uważnie przeczytałam Twoje słowa,piękne i skłaniają do przemyślenia,uczymy się cale życie, to jest mądrość. Nie zostałeś księdzem a pełnisz misję słowa, dobroci,serdeczności w inny spokojny sposób ,nie narzucasz ale zachęcasz i to jest dla mnie dobre. Pozdrawiam i życzę zdobywania mądrości każdego dnia ,miłego dnia 🙂 🙂

  4. Wychodzi Tobie Pawle bardzo dobrze….czytam i te słowa jakże pasujące do każdego…..do Ciebie,…do mnie i do wielu innych…dziękuję za Twoje kazanie….

  5. Witaj Pawle… Z wielką uwagą zawsze czytam to co próbujesz nam przekazać… Dziś nie sposób było nic nie napisać… Piękne słowa… Przez chwilę pomyślałam o sobie… Zgadza się że mądrość zdobywamy każdego dnia… Cudownej niedzieli Ci życzę

  6. Witaj Paweł-pieknie piszesz -zreszta jak zawsze!
    Uwielbiam czytac Twoje przerózne przemyslenia czy tez przygody zyciowe!
    Masz w sobie te COS czego nie potrafie opisac?
    Nikt z nas nie jets idealny- staramy sie chociaz nie zawsze nam to wychodzi.
    Jestem zdania ze samo staranie sie i dazenie do bycia człowiekiem madrym- dobrym i uczciwym to juz jest duzo.
    Dobro zawsze powraca -nie kiedy ze zdwojona siła- zlo tez lubi powrócic?
    Madrosc człowiek doswiadcza całe zycie-uczy jej sie i próbuje sie ja nasladowac a kazademu z nas wychodzi jak wychodzi.
    Czekam na jakies kolejne Twoje przemyslenia- chetnie je przemysle a moze i nawet i dolacze swoj osobisty komentarz.

  7. Wiara, nadzieja i miłość…to tylko te słowa dobrze rozumiane doprowadza nas do mądrości. Mówią praojcowie..człowiek uczy się przez całe życie..a głupim umiera. Nauka, doświadczenie życiowe..wiele nas uczy.Ale wszystko zamyka się w tych pięknych słowach. Jeżeli mamy wiarę, choćby taką jak ziarnko gorczycy…możemy mieć nadzieję na spotkanie miłości. Ponieważ człowiek powstał z miłości i dąży do miłości..Jeżeli znajdzie prawdziwa miłość poczuje się spełniony.
    Pawełku..jak widzisz..nie trzeba być księdzem..aby dawać świadectwo mądrości. Dziękuję za rozmyślanie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.