Romans z mężatką – opowiastka dla dorosłych

Kilka lat temu, w drugiej połowie lat 90. XX wieku, miałem taki krótki romans z pewną kobietą. Sam nie wiem, jak wtedy do tego doszło. To wszystko działo się tak szybko. Byłem na pięciodniowym szkoleniu w Warszawie, zorganizowanym dla nauczycieli prowadzących grupy teatralne w szkołach. Ona też tam była. Obydwoje byliśmy lekko po trzydziestce, obydwoje byliśmy w małżeństwie i mieliśmy po dwoje dzieci. Nie mam żadnych argumentów, które mogłyby usprawiedliwić to, co się wówczas wydarzyło.

Z perspektywy czasu, a nigdy już później nie zdradziłem swojej żony, myślę, że to było jakieś rozkoszne zauroczenie nowością. To tak, jak byśmy chcieli odkryć smak słodkich winogron po kwaśnym agreście. Dziesięć lat małżeństwa, codzienne kłopoty, bieganie, gonitwa, obowiązki… tak mało ciepłych słów w małżeństwie. Tymczasem w ciągu kilkudziesięciu godzin zasypaliśmy się słodyczą, gorącymi dotykami, zapachem świeżego bzu, czułością.

Zaraz po zajęciach scenicznych i wykładach biegliśmy do hotelowego pokoju. I wcale nie zagłębialiśmy się w swoje wnętrza, tylko szeptaliśmy sobie poetyckie słówka o miłości i pogrążaliśmy swoje ciała w rozkoszy spełnienia. W sumie więc nawet się dobrze nie poznaliśmy. Ciągnęło nas do siebie jedynie pożądanie.

Rozjechaliśmy się i tyle się znaliśmy przez dwadzieścia lat. Dopiero wczoraj usłyszałem jej głos w telefonie. Znalazła mój numer w googlach. Poznałem ją od razu, zanim się przedstawiła. Okazało się, że jest w Łodzi i chciałaby się ze mną spotkać gdzieś w kawiarni. Bardzo mi się ten pomysł spodobał. Przez całą rozmowę telefoniczną czułem lekkie mrowienie w postaci motylków… Zadziałała moja wyobraźnia, widziałem nas w hotelowym pokoju… chciałem bardzo tego. Pomyślałem, że ona też chce, skoro mnie odnalazła i umówiła się ze mną na dzisiaj wieczorem.

Zaproponowałem jej, gdy się spotkaliśmy, cichą kawiarenkę na Piotrkowskiej w głębi podwórka. Od przywitania zaczęliśmy ze sobą rozmawiać. Tak, jakbyśmy chcieli ukryć nasze zmieszanie. Przede wszystkim rozmawialiśmy o szkole, o pracy, o zmianach w edukacji. Wyglądała ślicznie, co jeszcze bardziej targało moim pożądaniem. Najciekawsze było to, że przed laty nawet małej części tego nie rozmawialiśmy, co dzisiaj.

Przeszliśmy na opowieści o dzieciach i wtedy pochwaliła się, że jest już babcią u dwóch najstarszych córek, a poza tym ma jeszcze dwudziestoletniego syna, który właśnie studiuje w Łodzi na Uniwersytecie Medycznym. Gdy to powiedziała, przez głowę przebiegła mi myśl o tym, że ten syn narodził się po naszym romansie. Tak często bywa, że po zdradzie małżonkowie wiążą się ze sobą bardziej, czego konsekwencją jest właśnie kolejne dziecko.

– Twój mąż się dowiedział? – zapytałem.

Domyśliła się o co pytam i kiwnęła przecząco głową.

– O niczym się nie dowiedział. Ani o nas, ani o tym, że mamy wspólnego syna – powiedziała patrząc mi prosto w oczy i lekko uśmiechając się.

Poczułem ucisk w żołądku i resztka włosów stanęła mi dęba.

9 komentarzy do “Romans z mężatką – opowiastka dla dorosłych

  1. Po prostu miałeś szczęście. Zakazany owoc lepiej smakuje.Pozostały wspomnienia i piękny owoc miłości.
    Ten romans..jeszcze się nie skończył. Życie układa dalszy scenariusz..Piękny romans…Ot, życie…

  2. no cóż….. jak mawiają każdemu może się zdarzyć….. często tak jest w gonitwie życia…przy tak zastraszającym szybkim umykaniu na czasu….nie mamy kiedy… rozmawiać…czule z żoną..mężem…Po wyczerpującym dniu…padamy…na przysłowiowy „pysk”…i marzenie tylko się wyspać przed kołowrotem następnego dnia. Zapominamy o jednym…o czułym słowie, geście…. dla żony…męża…..a potem…… W pewnych okolicznościach …czy to na szkoleniu…czy urlopie…zapominamy się……nie..proszę mnie źle nie zrozumieć… nie mówię, że wszyscy…..ale są takie przypadki…zauroczenie…potem każdy w swoja stronę…… Na pewno jest to szok – dowiedzieć się po wielu latach, że ma się dziecko… żyjąc tyle lat w nieświadomie…. Piękny romans…

  3. Piękna przygoda i wspomnienia…nie tylko ..bo okazuje się ,że owocem zdrady jest dziecko, o którym dowiadujesz się po tylu latach..każdemu może się zdarzyć, w takich okolicznościach .. z dala od problemów dnia codziennego…

  4. Po prostu sprzyjające okoliczności do zdrady..z dala od problemów dnia codziennego…każdemu może się zdarzyć..i owoc miłości w postaci dziecka, o którym dowiadujesz się po latach..no cóż..samo życie..;)

  5. Czytają Państwa komentarze , ośmielę się napisać , że negatywnie myślę o tym romansiku. Wszyscy mam prawo mieć swoje zdanie. Od zawsze staram się panować nad emocjami. Jeśli Państwo tak popieracie takie zdrady, to może Wy byście chcieli być rogaczami ? Resztę pozostawiam bez komentarza,by nie było zbędnej polemiki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.