Z Raju do wieży Babel – opowiastka TYLKO dla inteligentnych

Od Edenu do Babel, od obiektywizmu do wariabilizmu, od „społeczeństwa” kierującego się jednoznacznym zbiorem wartości do zbiorowości wieloznacznej, droga wiodła przez pierwszy akt liberalizmu Ewy i Adama oraz relatywizm Kaina.

Eden to archetyp krainy szczęśliwości funkcjonujący w świadomości jednostki oraz prawzór państwa nowoczesnego. Człowiek prawdopodobnie nigdy nie przestanie marzyć o wizji szczęścia, która może mieć zakres maksymalistyczny i czysto fantastyczny lub minimalny, na który składają się „tylko”: obyczajność, uczciwe pożywienie, nieprzykra starość, życzliwość ludzka (Na dom w Czarnolesie – Jan Kochanowski). W Edenie współistniały wartości solidarności i tolerancji altruistycznej, panowała równość, wszyscy (zwierzęta i ludzie) mieli wszystkiego (co było im potrzebne do życia) pod dostatkiem i nawzajem się nie pożerali, było tak dobrze… ale zawiniła „natura człowieka”, która najwyraźniej nie znosi jednostajności. W tym cudownym ogrodzie panowała pozorna wieloznaczność, lecz nad wszystkim unosił się ciężar obiektywizmu – Stworzyciel, który dał człowiekowi jednoznaczność, jeden wymiar życia, tylko według zewnętrznej, transcendentnej prawdy. Nikt nikogo nie pożerał i nie pożarłby, ponieważ nie wiedział jak to uczynić. Po prostu zła nie było na świecie. Należy to sobie uświadomić, choć wyobrażenie rzeczywistości pozbawionej zła nie jest na pewno łatwe.

Bóg więc dał człowiekowi jednoznaczność, ale szatan – odwołując się do pychy człowieka (będziesz taki jak Bóg) – wykreował w nim nową potrzebę, a następnie zareklamował owoc zakazany. Człowiek zapragnął mieć co najmniej dwuznaczność, poznał więc dobro i zło, wiedział, że jest nagi, że różni się między sobą. Eden, ogród obiektywizmu, jednoznaczności utrzymywanej cenzurą Boga (Stworzyciel zabronił jeść z drzewa wiadomości dobrego i złego) został utracony na zawsze. Przy wygnaniu z raju pierwsi kontestacyjni „liberałowie” otrzymali jednak obietnicę możliwości powrotu czy odtworzenia Edenu na końcu czasów. Raj więc jest archetypem dla jednostki, pozostaje w niej jakaś „pamięć” o krainie wiecznego szczęścia i o możliwości powrotu.

Raj był również prawzorem państwa nowoczesnego, a drzewo wiadomości dobrego i złego przypomina „prohibity”, na czytanie których należało mieć pozwolenie w państwie totalitarnym albo zakazaną bibułę, za przenoszenie której były aresztowania i podobne temu utrudnienia w normalnym funkcjonowaniu obywatela. Stąd też niejednokrotnie w dziejach Europy uruchamiano utopijne myślenie mityczne. Raj (miejsce sacrum) był ideałem dla średniowiecznego państwa nowoczesności kościelnej, raj (miejsce profanum) był również ideałem dla oświeceniowego państwa nowoczesnego.

Raj był jednak krainą szczęścia, w której faktycznie nie było zła, cierpienia. Ponadto człowiek miał jednoznaczność, ale nie był pozbawiony wolności wyboru – zerwał owoc.

Do wariabilizmu, który zapanował na świecie po klęsce człowieka przy budowie wieży Babel doszło poprzez czyn Kaina. To zabójstwo, którego dokonał na Ablu było pierwszym owocem wieloznaczności, jaką uzyskał Adam z Ewą. Wolność zaczynała się przeradzać w chaos (jak na tamte czasy, gdy w symbolice biblijnej było tylko czworo ludzi), człowiek wiedział już, jak można pożreć drugiego człowieka, więc uczynił to.

Zazdrość  to główny czynnik nieodporności psychicznej człowieka na inność. Szczególnie, gdy ta inność odczuwana jest jako lepsza od niego samego. Zazdrość jest sprawcą nietolerancji, która nie ma najmniejszych, widocznych dla postronnego obserwatora, przesłanek do zaistnienia. Inny nie narusza bezpośrednio wolności jednostki, jej godności, dóbr osobistych, ale przez samo to, że jest innym (lepszym) poniża człowieka w jego własnym wnętrzu, przez co czuje się on „gorszy”. Jeśli nie może pokonać Innego psychicznie w swoim wnętrzu, jeśli w swojej świadomości nie potrafi go poniżyć, umniejszyć, to  zachowa się właśnie nietolerancyjnie. Będzie to polegało na wybuchu agresji, dzikości, furii prowadząc od słów nawet do czynów, jak to było w przypadku Kaina. Kainowa nietolerancja była irracjonalna. Racjonalna (umotywowana) nietolerancja mogłaby zaistnieć wtedy, gdyby Kain rzucił się na Abla, a ten zamiast dać się zabić, broniłby się. Miałby słuszne prawo do tego, aby okazać nietolerancję (czyli nie znosić cierpliwie ataku na siebie).

Ktoś kogoś nie toleruje, atakuje słowami bądź czynami i „publiczność” nie wie dlaczego. Okazuje się, że to zazdrość, która wywołuje lęk w podświadomości, lęk ostrzegający przed zagrożeniem. Inny, który jest lepszy, ma lepszy ubiór itp. stanowi dla człowieka zagrożenie, gdyż dokonuje się samoponiżenie, a nawet spadek popularności w grupie. Inny-lepszy czyni gorszym człowieka, gdy człowiek to sobie uświadomi, może zapobiec agresywności. Jednak gdy lęk odezwie się nieuświadomiony, wówczas następuje obmowa (atak słowny) lub czyn agresywny, tak jak to uczynił Kain. W ten sposób dokonuje się relatywizacja wartości, która posiada co najmniej dwie możliwości.

Z jednej strony może to być relatywizacja, jakiej się dopuścił Raskolnikow („Zbrodnia i kara” F. Dostojewskiego), który sam chciał ferować wyroki, niszczyć zło, zabijać niedobrych ludzi (lichwiarka), aby w ten sposób wprowadzać w świat dobro. Mniemał, że taki czyn jest usprawiedliwiony, tymczasem był to syndrom Kaina, którego próg tolerancji został obniżony poprzez zazdrość tak bardzo, iż nie wytrzymał inności swojego brata (Bóg wybierał tylko ofiarę Abla) i z premedytacją (zabrał go na pole) zamordował go. Raskolnikow tak naprawdę również nie mógł cierpliwie znieść (tolerancja negatywna) tego, że lichwiarka jest taka bogata i ma w domu tyle kosztowności, gdy on jest biednym studentem. Zazdrość więc prowadzi do relatywizmu, który pozwala usprawiedliwić popełniane zło albo wyższą koniecznością (najczęściej dobrem) albo równością i sprawiedliwością.

Z drugiej strony relatywizacja może przyjąć postać dysonansową (teoria Festingera), gdy jednostka narażona na lęk przez jakiś obiekt zewnętrzny wobec niej, uruchamia we własnym wnętrzu mechanizmy obronne. Pomniejsza znaczenie Innego (nawet jeśli początkowo jest oceniany jako lepszy), aby w ten sposób dowartościować się. Najczęstszym przykładem z polskiej rzeczywistości jest przykładowy dialog żony z mężem. Żona opowiada, że Kowalski dużo zarabia, że kupili meble, samochód itd., na co mąż (aby nie czuć się gorszym od Kowalskiego) mówi: „Gdybym ja tak kombinował i kradł jak Kowalski, to też byś to lub tamto miała”. Po słowach żony pojawił się w mężczyźnie lęk ostrzegający przed niebezpieczeństwem i mężczyzna obronił się stereotypową formułką, którą powtarzają różne osoby – nie tylko mężowie. Oskarżenie Innego o „brudne interesy”, nieuczciwość, obmówienie kobiety, która coś sobie załatwiła z szefem, o „przespanie się z nim” – to jedne z typowych zachowań dysonansowe. Człowiek broni się w nich przed samoponiżeniem, to lęk zmusza go do zachowań nietolerancyjnych. Zbrodnia Kaina była owocem przejścia człowieka od wolności w jednoznaczności do wolności w wieloznaczności.

Jednak ludzie znaleźli wspólny cel, który ich połączył. Rozpoczęli wspólnie i solidarnie budowę wieży, mającą być dla nich znakiem jedności oraz punktem odniesienia, aby nie pobłądzili w chaosie. Dostrzegali relatywizm, a pamiętali o możliwości wiecznego szczęścia. Stworzyli więc utopię, że mogą zawsze czuć się bezpieczni, gdy zbudują wieżę. Do chaosu, którego nie zakończył nawet potop, chcieli wprowadzić jakąś jedną zasadę, ustanowić jeden fundament, który pozwalałby im nawet z daleka, z różnych odległości światopoglądowych i ideologicznych, z całego ogromu wieloznaczności zachować bezpieczeństwo. Bóg jednak przeraził się niespodziewaną jednością i solidarnością ludzi, którzy nie Jemu chcieli ufać, lecz własnym siłom i nie pozwolił na jej dokończenie. Dostrzegł bowiem, iż człowiek posiada jedną mowę (coś więc ludzi łączyło), a przez to potrafi dokonywać wszystkiego, co zechce. Wieża Babel stała się symbolem wieloznaczności, to było pierwsze poważne zróżnicowanie ludzi. Wieloznaczność została więc opisana jako kara (o ile Bóg był sprawiedliwy), ale również jako środek profilaktyczny, uniemożliwiający człowiekowi popełnianie takich rzeczy, które mogłyby się obracać przeciwko niemu (o ile Bóg był miłosierny). Czy wydarzenia współczesne, po nowoczesności przypominają w czymś wydarzenia po rozejściu się ludzkości spod wieży Babel? Na ile pobabel przypomina ponowoczesność jako odreagowanie na nowoczesność? Takich pytań można stawiać więcej, ale nie o mnożenie problemów w tym przypadku chodzi. W powyższej miniaturze refleksji, opartych na pierwszych fragmentach biblijnej kosmogonii, widać nie tylko pewne schematy możliwe do powtórzenia, ale również to, że omawiając zagadnienie tolerancji należy odwoływać się do ludzkiej psychiki, jak i zachowań grupowych, a więc należy wykorzystywać to, co osiągnęła psychologia, psychiatria czy socjologia. Oczywiście bez popadania w „-izmy”, czyli psychologizmy, socjologizmy.  Rzeczywistość opisywana jest znacznie bogatsza, toteż powinno się ją postrzegać z możliwie największej liczby odniesień.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.