CZY JAN CHRZCICIEL BYŁ KLOSZARDEM? – moje „kazanie” na II Niedzielę Adwentu

Od kilkunastu lat obserwuję, że w Polsce buduje się coraz więcej dróg. Poczynając od takich małych poprzez wsie, po większe między miastami, aż po trasy szybkiego ruchu i autostrady. Gdy dowiedziałem się, ile pieniędzy kosztuje kilometr drogi przez wsie, to zbaraniałem… to są ogromne pieniądze. A ileż to kosztuje kilometr autostrady, o rety. Nawet sobie nie potrafię wyobrazić tak wielkich pieniędzy.

A tych dróg buduje się u nas setki kilometrów. Wszyscy chcą mieć dobre drogi. No bo z jednej strony dobre drogi to możliwość dotarcia do określonego miejsca, to szybsza jazda, to mniejsze zmęczenie, to wreszcie większe bezpieczeństwo.

Ja bardzo lubię jeździć trasami szybkiego ruchu czy autostradami. Jest szeroko, w każdej chwili można bezpiecznie wyprzedzić, a przy tym mało jest zakrętów. Zakręty są łagodne i wyprofilowane w ten sposób, że można skręcać nie zdejmując nogi z gazu.

Skąd dzisiaj, w drugą niedzielę adwentu, moje przemyślenia o drogownictwie? Właśnie, bo to dzisiaj usłyszałem, że o drogach mówi zarówno prorok Izajasz, jak również Jan Chrzciciel. Mówią o tym, żeby te drogi były proste, a więc bezpieczne do przejazdu, i to szybkiego przejazdu. Są to drogi duchowe.

No, a gdzie się tak spieszyć? – zadałem sobie pytanie kilkanaście lat temu, gdy byłem młody. Jeszcze wtedy Jan Chrzciciel, chodzący w skórach, żywiący się szarańczą, wydawał mi się niespełna rozumu człowiekiem, który pogubił się w życiu i po prostu stał się kloszardem.

Minęło kilkanaście lat, przekroczyłem smugę cienia i już teraz wiem, dlaczego Jan Chrzciciel tak wiele wymaga od siebie. Dostrzegł cel, do którego buduje autostradę, ale nie jest to trasa z asfaltu, lecz droga duchowa. Nie jest więc głupi w tym, co robi. Ale w takim razie, czy ja, który lubię markowe ubrania i porządne jedzenie, jestem głupi?

No cóż, w skórach chodził nie będę i szarańczą żywił się też nie będę. Szarańczy nie ma, a ze skóry obdarliby mnie ekolodzy. Czasy się zmieniły. Ale to nie znaczy, że nie mogę budować swojej autostrady przy użyciu współczesnych buldożerów i maszyn.

Dzisiaj, gdy mam trochę lat przeżytych już za sobą, wiem, że jestem tylko tym, który zapowiada Jezusa. To Chrystus będzie chrzcił Duchem Świętym. Ja mam dawać tylko świadectwo, niczym znak wskazujący drogę innym. Jesteśmy nawzajem dla siebie takimi znakami.

Budujemy wspaniałe drogi materialne, nie możemy zapominać o pięknych drogach duchowych. Wydajemy ogromne pieniądze na trasy szybkiego ruchu – pomyślałem – a co z moją drogą duchową? Jak ją mam zbudować? – nieustannie pytam sam siebie.

I oto plan na taką drogę, która nie kosztuje milionów. Każdy z nas może ją wybudować. Każdego z nas na to stać materialnie. Ale czy duchowo? Tak, duchowo też, jesteśmy wspaniałymi ludźmi.

Jako podkład do mojej duchowej autostrady posłuży całkowite odrzucenie zazdrości, nienawiści, kłamstwa, obmowy, oczerniania, zdrady, awanturnictwa, prowokowania. Jako warstwa wierzchnia posłuży umiejętność przebaczenia, pochylenie się nad potrzebującym, wypowiedzenie dobrego słowa do każdego człowieka, poświęcenie swojego czasu człowiekowi, a więc to wszystko, co składa się na pojęcie miłości.

Chcę być budowniczym, chcę prostować ścieżki, iść przed Chrystusem… to wielka radość, ale i wielka odpowiedzialność.

Mogę to czynić, bo wierzę w Jezusa Chrystusa, wierzę w zbawienie.

Okaż swą łaskę i daj nam zbawienie.

18 komentarzy do “CZY JAN CHRZCICIEL BYŁ KLOSZARDEM? – moje „kazanie” na II Niedzielę Adwentu

  1. Bardzo madre słowa- piekne- czyta je sie bez zatrzymywania sie?
    Dodaja nam wiary w siebie i czas do własnych przemyslen-dziekuje!

  2. W tych słowach jest tyle prawdy,która obejmuje Nas.Jak pięknie umiałeś to określić,Życie człowieka to budowanie codzienne drogi,niewiadomej dla niego.Najlepiej spotykać na niej dobrych Ludzi ..
    Duchowe budowanie-to umiejętność wyrzekania się zazdrości,nienawiści .tak jak to opisujesz.
    Ja zacytuję dla wzmocnienia Twoje słowa”Minęło kilkanaście lat, przekroczyłem smugę cienia i już teraz wiem, dlaczego Jan Chrzciciel tak wiele wymaga od siebie. Dostrzegł cel, do którego buduje autostradę, ale nie jest to trasa z asfaltu, lecz droga duchowa. Nie jest więc głupi w tym, co robi. Ale w takim razie, czy ja, który lubię markowe ubrania i porządne jedzenie, jestem głupi?”
    Jesteś mądrym Człowiekiem,pisz dalej,My uczymy się od Ciebie wartości życia.

  3. Wysłuchałam , przeczytałam..zadumałam się nad mądrością Twojego kazania.

    Nie ma we mnie tyle wiary co w Tobie Pawełku …przekazujesz piękno w wierze.

    Od dziś niech to będą autostrady wiary , miłości i nadziei Pawełku…dziękuję..<3
    Jolanta Pawlicka.

    Jolanta Pawlicka..

  4. Piękne i mądre kazanie. Słuchając kazania w swojej parafii dzisiejszej niedzieli, dostrzegłam pewne wspólne myśli z Twoimi przemyśleniami, zwłaszcza o drodze (autostradzie) którą u nas akurat remontują. Myślę, że nasze życie to taka autostrada do nieba. Jak człowiek młody, uczy się religii, jest pobożny, myśli o Bogu często i o zbawieniu, a potem…. Pędzi tą „Nowoczesną Autostradą” – aby więcej i szybciej się dorobić… dopóki coś się nie wydarzy- i wtedy następuje otrzeźwienie- i przypomina sobie, że Ta droga dana Nam jest aby nią dotrzeć do naszego zbawienia i spotkania z Bogiem. Nie wszyscy jesteśmy tacy silni- i Adwent to czas, aby to przemyśleć. Żyjmy i bądźmy dobrzy. Ż a g a.

  5. Bardzo mądre kazanie….. jakże było by na świecie dobrze…gdy wszyscy…zaznaczam wszyscy budowali swoje drogi duchowe a odrzucili te budulce – zazdrość, nienawiść itp…. które nie służą dobrej budowie…..

  6. Wiara czyni ze zycie jest pelne blasku i w mocy .Wartosciowe slowa Pawle . Zmieniajace sie spojrzenie dociera sie tam gdzie powinno . Dziekuje .

  7. Piękny temat zdumiewający ,nad którym się warto zastanowić.Warto rozwaźyć,i poddać się refleksji.Janina Bernacik.

  8. Pięknie powiedziane i godne szacunku . Każdy z nas jest takim budowniczym . Tylko jedno pytanie samo cisnie się na usta . Dlaczego tak wiele jest trudnych dróg do pokonania tak krętych i zawiłych? Każdy jak wspomniałeś chciałby mieć wspaniałą i bezpieczną drogę którą jeździ każdy wymaga tak wiele od innych . A sam nie potrafi zbudować własnej drogi . Myślę że należy zacząć od samego siebie i małymi krokami budować bezpieczną drogę która właśnie prowadzi nas do zbawienia. Blogoslawionej Niedzieli życzę Ci Pawełku Twojej rodzinie i wszystkim czytelnikom Twego Bloga:-)

  9. Witam Paweł Dziękuję bardzo piękne słowa Tylko na tej drodze musimy pamiętać o znakach i dostosować się bo inaczej można się pogubić i trudno wtucic w właściwym kierunku Pozdrawiam cieplutko i pięknej Niedzieli życzę ❤️ ❤️ ❤️

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.