CHCĘ BYĆ TYLKO CZŁOWIEKIEM – moje „kazanie” na III Niedzielę Adwentu

Byłem wtedy jeszcze kilkuletnim chłopcem, gdy marzyłem o tym, aby być wielkim literatem. Pisanie zawsze mnie pociągało. Wyobrażałem sobie, jak rozdaję autografy na moich książkach stojącym w kolejce czytelnikom. Marzyłem, żeby być poetą, gdyż oprócz opowiadań pisałem jakieś wiersze. Chciałem być pisarzem, a byłem najgorszym uczniem w klasie. Ale moje marzenia były silniejsze od mojej realnej sytuacji. W podstawówce przepychali mnie z klasy do klasy, w ciągu czterech lat uczęszczałem do trzech liceów. Nie dbałem o to. Miałem swoje marzenia, żyłem w pewnym sensie w innym świecie. Ale ciągle widziałem lepszych od siebie…

Po maturze znalazłem się w zakonie u Pallotynów. Wtedy marzyłem sobie nie tylko o tym, by być poetą, dziennikarzem, pisarzem, kaznodzieją, ale także wspaniałym księdzem. Chciałem być świętym kapłanem, który poprzez swoją osobowość przyciąga ludzi do siebie, który poprzez swoje słowo trafia do wszystkich. Jednak w seminarium byli wspaniali ludzie, którzy potrafili unieść ciężar kapłaństwa. Ja nie. Dlatego księdzem nie zostałem.

Jak odszedłem z zakonu, zacząłem marzyć o tym, by być wielkim filozofem. Bo filozofię akurat studiowałem. Brałem udział w dyskusjach, pisałem artykuły, polemizowałem… ale cóż z tego… byli lepsi ode mnie.

Potem chciałem zostać wybitnym pedagogiem, gdy zacząłem pracę w szkole. Dużo czytałem na ten temat, starałem się docierać na różne sposoby do młodych ludzi. Niestety, także w tej dziedzinie byli lepsi ode mnie.

Gdy zostałem dyrektorem szkoły, to chciałem być niesamowitym menedżerem. I znów moje marzenia zamieniły się w potłuczone gary…

I tak doszedłem do dojrzałości, do wieku średniego, w którym przekracza się smugę cienia. Nie zostałem literatem, poetą, pisarzem, kapłanem, filozofem, pedagogiem, menedżerem… moje marzenia odfrunęły jak motyle. Na szczęście zostałem realistą. Pomyślałem sobie, że zanim zrobi się jakąkolwiek karierę, to przede wszystkim trzeba być człowiekiem. Wtedy już myślałem o swoich dzieciach. O tym, by oni zrealizowały swoje marzenia.

Kim jesteś? – pytali faryzeusze Jana Chrzciciela – a on im odpowiadał pokornie, że idzie przed Tym, któremu niegodzien jest zawiązać rzemyka u sandałów.

W pewnym momencie te słowa dotarły do mnie. Idę tylko po to, aby swoim człowieczeństwem świadczyć o Kimś, kto idzie za mną.

Troszkę mnie to przeraziło. Nie czułem się godnym iść przed samym Jezusem. Przecież jestem nikim, nie zrobiłem żadnej kariery, nie dokonałem niczego cudownego, nie spełniłem swoich marzeń.

Czytam więc po raz któryś słowa świętego Pawła, aby zawsze się radować i modlić. Staram się być radosny, staram się modlić. Ale dalej nic. Nic w sobie nie czuję. Żadnego promyka nadziei. Moje marzenia się wypaliły. A człowiekiem? Czy jestem człowiekiem? Czy mam w sobie człowieczeństwo?

Dziecięce marzenia o wielkiej karierze pryskają jak bańka mydlana. Izajasz mówi o nowym rodzaju sprawiedliwości, dla ubogich. Dla tych, co nie kierują się pożądaniem kariery, ale zmierzają do człowieczeństwa.

Czuję w sobie taką pustkę. Za stary jestem na marzenia. Mogę tylko swoją drogę prostować… Mogę zawalczyć o podstawowe wartości, a więc opatrywać rany serc złamanych, dawać swój czas potrzebującym, swoje słowo stroskanym, kawałek chleba głodnym… ale czy potrafię?

Czy jeszcze mam na tyle siły, by być człowiekiem? Czy potrafię uśmiechnąć się do sąsiadki, która mnie obmawia i porozmawiać z nią szczerze? Czy potrafię wyciągnąć pierwszy dłoń do brata, z którym nie rozmawiałem od kilku lat? Czy potrafię porzucić swoje nałogi? Czy potrafię docenić swoją żonę i nie marzyć o innych kobietach? Czy potrafię…?

Jakie to wszystko trudne. Zaufać Bogu, że przyjdzie ze swoją sprawiedliwością. Radować się… Modlić się, aby Bóg pokoju całkowicie mnie uświęcił – pisze mi święty Paweł.

Ja? Święty? To niemożliwe. Nie mam nawet takich marzeń.

A jednak moja dziecięca wiara w Zbawiciela jest silniejsza. Jeszcze raz staram się uwierzyć, że Jezus dokona cudu, że podniesie mnie, poda rękę, że doda siły, abym mógł być człowiekiem. On, który przychodzi w betlejemskiej szopie na świat. On, który nie ogranicza mojej wolności, ale daje mi szansę na podjęcie decyzji. To moja decyzja, tylko moja.

Moja dusza jest wolna. Wierzę w to. Jezus daje mi po raz kolejny szansę. Czy ją wykorzystam?

Duch mój się raduje w Bogu, Zbawcy moim.

21 komentarzy do “CHCĘ BYĆ TYLKO CZŁOWIEKIEM – moje „kazanie” na III Niedzielę Adwentu

  1. Pawelku ,jestes Czlowiekiem.o madrym szczerym sercu..Poszukujasz .?.musisz szukac w sobie ..Nikt z nas nie jest doskonaly .Ciagle szukamy spelnienia .Szczesc Boze ..Pawelku

  2. Piękne kazanie Pawełku 🙂 Ja co prawda nie miałam aż tak wielkich i wspaniałych marzeń jak Ty . Jednak mój mąż mówi mi że jestem w czepku urodzona 🙂 – bo czego mocno pragnę to wolnymi krokami dążę do tego i wcześniej czy później osiągam to czego chce . 🙂 Pamiętajmy o tym że nie wystarczy tylko usiąść wygodnie w fotelu i bujać w obłokach 🙂 Szczęściu trzeba pomóc i nie poddawać się by nie niszczyć danych nam talentów tylko pomnażac je i rozwijać się jak najlepiej:-) Bo kto jak my sami jesteśmy odpowiedzialni za nasze życie i czyny ?:-) Serdecznie Cię Pawełku pozdrawiam i na Blogoslawioną Niedziele uśmiech Ci Swój zostawiam:-) 🙂 🙂

  3. Tak miało być…Twoje doświadczenia wzmocniły Ciebie.
    Wiara nie wygasła …tylko zmieniła kierunek…Jesteś wspaniałym kochającym ludzi człowiekiem..
    Nic nie utraciłeś ze swoich marzeń bo masz je w sobie. Marzyć to nie grzech to przywilej .
    Kto kocha …jest kochany…Przekazuj nam dobre fluidy..pouczaj jak trzeba.
    Serdecznie pozdrawiam Pawełku i dziękuję…
    Jolanta Pawlicka.

  4. Pięknie się czyta to Twoje kazanie.Cieszę się że,blisko mnie jest taki człowiek jak TY.Dajesz dużo pozytywnej energii w tych artykułach.Kochasz ludzi i czuje się to cały czas,gdzie w tych nerwowych,czasach jest bardzo ważne,że nie piszesz o polityce,pieniądzach i wyścigu szczurów.Lubię Cię za to że jesteś sobą pisząc o swoich wzlotach i upadkach.Z przyjemnością czytam to co piszesz.

  5. Jak piszesz Pawełku,człowiek chcialby realizować marzenia dzieciece, młodzieńcze , bo one są najszczersze i najczystsze.Nie s pełniają się często , bo żyjemy nie zawsze w idealnych srodowiskach, które nas często zniechęcają.Brakuje nam sił.Jednak wiara zaszczepiona w rodzinie zostaje.Pan Jezus tak się nie zniechęca do nas.Zawsze nas kocha, mimo wszystko, co się z nami dzieje, czego dokonujemy, lub czego nie zrobimy a powinniśmy.Najważniejsze , że staramy się być człowiekiem.O to chodzi, by nasze postępowanie nie uwłaczało godności ludzkiej.Jak wiemy Pan Bóg stworzył nas na obraz i podobieństwo Swoje.Poszukując rożnych dróg w źyciu dąźymy do ideału, którego i tak nigdy nie osiągniemy.Najważniejsze by w nas pozostał człowiek.

  6. Pięknie napisane , bardzo dobrze się czyta. Jesteś wyjątkowym ciepłym człowiekiem, który w swoim życiu wiele przeszedł, ale wiesz czego chcesz. Podoba mi się to, że nie poruszysz spraw polityki i pieniędzy. W tych trudnych czasach gdzie wszyscy gonią za sławą , pieniędzmi i dobrobytem pomijając szacunek dla drugiego człowieka to bardzo się cieszę że mam kogoś takiego jak ty wśród znajomych. Pozdrawiam serdecznie i życzę dalszych dobrych decyzji i ludzi wokół siebie.

  7. Dobrze czyta się Twoje teksty. Opisujesz w nich życie takie jakie jest. A jest różne. Niektórzy ludzie są spełnieni, inni nie … . Nieważne !!! Ważne jest być człowiekiem. Posiadać wrażliwość, empatię, miłość … . Być takim mędrcem plemiennym …do którego lgną ludzie, szukają porady … .

  8. Pięknie napisane, każdy z Nas ma marzenia ale najważniejsze żeby być poprostu człowiekiem.Nikt nie był nie jest i nie będzie doskonały.Pozdrawiam i życzę Ci dalej tak silnej wiary w Siebie.

  9. Wysłuchałem i jestem pod wrażeniem. Chętnie słuchałbym Cię w niedzielę podczas mszy. Masz talent, ale i dar od Boga.

  10. Pawełku jesteś wspaniałym człowiekiem, piękna osobowość. Miałeś odwagę próbować wszystkiego… Nie ma ludzi doskonałych. Wierzę w Boga, wierzę, że nasze życie ma sens, że nie żyjemy na próżno, chociaż dużo jest cierpienia… Być może tam po drugiej stronie poznamy tajemnicę życia, istnienia tu na ziemi. A może nie, bo nie będzie nam to do niczego potrzebne. Wierzę w szczęście, miłość i dobro tam… gdzie wszyscy zmierzamy.
    Pozdrawiam Cię serdecznie

    • Moje młodzieńcze marzenia nigdy się nie ziściły byłam zbyt słaba żeby je realizować .Dziękuję za piękne słowa .Pozdrawiam .

  11. Jestem pod wrażeniem , jesteś bardzo inteligentny Twoje życiowe doświadczenia wzmocniły Cię .Też miałam marzenia , piękne marzenia ale nie miałam tyle sił żeby je zrealizować .Pozdrawiam Cię cieplutko.

  12. Piękne kazanie bardzo szczere jestem pod wielkim wrażeniem . Masz wielki dar przekonywania .Jesteś wielkimi Paweł człowiekiem .Pozdrawiam serdecznie .

  13. Piękne przemówienie .Masz Pawelku wielki talent od Boga i dar przekonywania .Jestem pod wielkim wrażeniem tyle szczerości .Serdeczne pozdrawiam .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.