Kręte i proste drogi

Autostrady to bardzo fajna rzecz. I nowoczesna. Można szybko, łatwo i przyjemnie dojechać na  miejsce; prosto i nieskomplikowanie, oszczędzając przy tym mnóstwo cennego czasu. Wystarczy tylko odpalić maszynę, wrzucić bieg i wcisnąć gaz. I do przodu, przed siebie, jak najszybciej.

A jednak. Pomimo tych udogodnień, korzystam z autostrad, czy dróg szybkiego ruchu, tylko wtedy, gdy naprawdę muszę, gdy mam nóż na gardle albo jest już naprawdę późno i liczy się tylko to, by dojechać jak najszybciej i bezpiecznie na czas: w miejsce przeznaczenia, do domu, czy na spotkanie.

Kiedy tylko mogę, wybieram inne drogi, podrzędne. Nie takie szybkie i proste jak autostrady, ale ciekawsze. Takie, gdzie można zobaczyć coś interesującego, przemierzać drogę wśród naturalnego krajobrazu; wśród pól i lasów mijać miasta, wsie i miasteczka. Choćby tylko przez chwilę spojrzeć na zabytek, ciekawą architekturę, sylwetkę starego Kościoła, przejechać drogę mostem przez rzekę. A gdy czas na to naprawdę pozwoli, zatrzymać się na chwilę, na 10 minut choćby, pół godziny, czy nawet godzinkę. W Łęczycy, Łowiczu, Poddębicach, Tomaszowie, Spale.

Nie raz zjeżdżałem z głównej drogi, by zobaczyć ukryty kilka kilometrów w głębi rarytas, drewniany Kościółek, czy ruiny zamku, rzekę nad brzegiem.

Na autostradzie jest szybko i łatwo, ale jesteśmy odcięci od świata sztucznymi ekranami, świat jest zasłonięty, można nawet powiedzieć zabrany nam. Po przejechaniu takiej trasy nie tylko, że nic ciekawego nie dostrzeżemy, to jeszcze jesteśmy zmęczeni, znużeni monotonią. Po wydostaniu się na normalną drogę łapiemy głęboki oddech, łyk źródlanej wody, żyjemy. Z kanału na wolność.

Ilekroć jadę do rodziny na Zachód (tak się u nas zawsze mówiło na Szczecińskie, czy teraz Zachodniopomorskie), prawie nad samo morze, to jak tylko mogę unikam wytyczonych szlaków, autostrad. Wybieram drogę przez sieradzkie miasta i wsie, przez urocze miasteczka Wielkopolski. Jadę przez Błaszki, Brzeziny, Grabów nad Prosną, Mikstat, Odolanów, Antonin, Ostrzeszów albo przez Kalisz, Gołuchów, Pleszew, Jarocin, Śrem.

Wolę zatrzymać się na pół godzinki i przekąsić coś w drodze, wypić kawę, kupić w barze „Ziemię Kaliską”, popatrzeć na ludzi, poczuć budzący się od rana, a potem krzątający się do południa, dzień niż walczyć o każdą atomową część sekundy. Sama podróż sprawia mi nie mniejszą frajdę niż pobyt na miejscu. Naprawdę wolę na wakacje nad morze jechać 8 godzin, prawie cały dzień, przez Kujawy, Bory Tucholskie, Pomorze, Szwajcarię Kaszubską, przeżyć podróż za jeden uśmiech, niż „nowocześnie” meldować się po 3-4 godzinach odosobnienia na A1 w Gdańsku.

Uroda tych podróży jest jak piękno górskich serpentyn, krętych ścieżek w lesie, wijących się rzek i strumyków. Wszystko, co piękne musi być trochę inne, bardziej złożone, skomplikowane, nieregularne, czy nawet pokręcone.

Czy tak jest w życiu? Odpowiedź nie jest prosta i różowa jak można by sądzić po naprowadzającym nas  tekście. Nie zawsze możemy sobie pozwolić na przyjemności, na więcej czasu dla siebie, na poznawanie, na realizację hobby, czy nawet marzeń. Nieraz życie wymaga od nas poświęceń, odpowiedzialności za innych. Trzeba pilnować, by jazda nie przerodziła się w jazdę bez trzymanki, w skok na główkę do basenu bez wody.

Jednocześnie, życie, stawiając nam różne przeszkody, stwarzając problemy, co nieraz odbieramy jako rzucanie kłód pod nogi, komplikując najprostsze sprawy, powoduje, że nasza droga jest trudniejsza, dłuższa, ale ciekawsza. Sprawia, że nasza podróż ma swoją historię, nie jest bezpłciowa, nijaka, a po latach mamy naprawdę co wspominać, uśmiechając się przy tym do losu. Dzięki temu nasze życie ma swoją unikalną, jak to jest dzisiaj modnie powiedzieć, „narrację”. Takie życie to dar od Pana Boga …

Maciek Świerczyński

Styczeń 2018 r.

5 komentarzy do “Kręte i proste drogi

  1. Autrosdada otoczona jest reklamami od przesytu i nie ma juz takiej swobodnej przestrzeni . Uwielbiam wies i proste blotniste drogi i te rozlegle pola Gdzies w odali domki male i ludzi w poblizu . Swiat gdzie nie ma zbyt duzo betonowych murow .Natura majaca swoje niezachwiane tepo .

  2. Autostrady i kręte drogi to dwa róźne światy.W miejscach, gdzie są bariery zabrano nie tylko widoki jadącym po autostradachale i bliskość sąsiadow i pól.Ja czuję się klaustrofobicznie, gdy przejeżdźam przez te miejsca Na pierwszych , liczy się szybkość i cel.Ludzie – tylko zamknięci w samochodach.Przy krętych drogach częsciej moźna w pibliżu spotkac ludzi, zwierzęta, lasy , zabytki przyrody i kultury itp.Tym moźna się raczyc będąc nawet tylko pasaźerem.Wszelka pogoń nas odczłowiecza.Zapominamy o tych, którzy kiedyś byli nam nawet bardzo bliscy.Piękno ,jakiego doświadczamy, pokonując często trudne zycie ubogaca nas duchowo i poznawczo.Pozwala na wyciąganie własciwych wniosķow i określenie tego, co jest w źyciu najważniejsze.Poznanie jest bliźsze PRAWDY.

  3. Piękne są nasze drogi ..ale jeszcze piękniejsze wsie-miejsca na ziemi..piękna przyroda..przypominająca raj..tam każda pora roku jest cudowna. Tam pachnie chleb..i ludzie są jacyś inni..otwarci. W mieście- betonowe bloki, Sąsiad nie zna sąsiada.Na jednym korytarzu ale za zamkniętymi drzwiami płynie życie.To są dwa światy…

  4. Cala prawda, nie ma nic lepszego jak troche spokoju i duzo natury.Ludzie spiesza sie, pedza, nie zwracajac uwagi na to co piekne,ciekawe i naturalne, aby do przodu jak najszybciej.To powoduje, ze stajemy sie nieczuli i niewrazliwi takie szybkosciwe automaty.To tak samo jak, ludzie ktorzy pytaja jak sie masz, biegnac dalej nie czekajac na odpowiedz bo sie spiesza.Czy to ma jakis sens. Mysle, ze kontakt z natura powoduje, ze odpoczywamy, mamy lepsze spojrzenie na wszystko i potrafimy cieszyc sie z drobiazgow. Trzeba cieszyc sie tym co jest obok nas, poznac ,dotknac i poczuc to cos, co nie jest wirtualne i sztuczne jak te wypasione reklamy ustawione przy drodze.

  5. Witaj Pawełku. „Byłem w Spale, spałem w Pile i to jest na razie tyle hej o hej”. Często jeżdżę do Bratysławy i po przekroczeniu naszej granicy w Boboszowie już w Czechach jest piękny odcinek około 15 km. Góry moje ukochane jak wszystkie i cudowna trasa serpentyn. Piękne malownicze widoki o każdej porze roku. Wysiadam, biorę węgiel czy ołowek i rysuje. Wtedy budzą się we mnie wszystkie tzw. Szajby. Polecam tą trasę. Tam zawsze nabieram sił, żeby dalej żyć i to działa.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.