MIŁOŚĆ NA SKRAJU LASU – część 2 – opowiastka dla dorosłych

Link do pierwszej części: http://zycienaplus.pl/2018/01/19/milosc-skraju-lasu-opowiastka-dla-doroslych-czesc-1/

Po śniadaniu przeszliśmy do saloniku na kawę. Znów rozsiedliśmy się w fotelach. Rozpaliłam szczapy drewna w kominku i powiedziałam:

– W sumie to jesteśmy rówieśnikami, więc proponuję przejście na ty…

Wstał, podszedł do mnie. Wyciągnęłam w jego stronę rękę, pocałował mnie w dłoń i przedstawił się. Na imię miał Krzysztof.

– I zupełnie nie czuj się zdziwiony tą całą sytuacją, która wczoraj zaistniała i trwa do dziś – odezwałam się z uśmiechem na twarzy. – Widzisz, że jestem samotna i sprawiłeś mi wielką radość. Co prawda twoja opowieść bardzo mnie wzruszyła, ale cieszę się, że mogłam cię poznać.

– Czyli że mieszkasz sama? – zapytał zaskoczony. – Zupełnie sama? I nie boisz się?

– Ciebie na pewno nie, masz w oczach wypisane dobro – zaśmiałam się, z lekka go kokietując.

Dopiero dzisiaj, z perspektywy czasu, po tym wszystkim, co się wydarzyło w ciągu całego roku, dotarło do mnie, że od samego początku tej znajomości kierował mną jakiś kobiecy instynkt. Wtedy jeszcze nie miałam tego świadomości. Ale pamiętam, że rano wyszukałam w szafie obcisłe dżinsy i golf uwypuklający moje kształty. No, od rana chciałam mu się podobać.

– Dobro? – uśmiechną się – miło mi, że tak mnie postrzegasz.

– Nie zostawiłaby cię w swoim domu na noc, gdybyś miał twarz złego człowieka.

– To tak szybko rozpoznałaś?

– Czasami wystarczą pierwsze sekundy – mówiłam, zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego, że to wszystko jest śmieszne. Przecież ja nie znałam zupełnie tego mężczyzny. A jednak coś mnie do niego ciągnęło. W głowie układały mi się argumenty, aby go zatrzymać u siebie na jakiś czas.

Zaczęliśmy rozmawiać tak o wszystkim i niczym. Wspomniał, że był nauczycielem języka angielskiego i tłumaczem przysięgłym. Ale zrezygnował z pracy w szkole po wakacjach i od pół roku żył tylko z oszczędności i tłumaczeń. Nie miał energii do pracy wśród ludzi, romans żony, porzucenie, to było ponad jego siły. W pewnym momencie rzekł:

– Byłem bardzo wierzącym człowiekiem, wydawało mi się, że żyjąc w zgodzie z Bogiem, będę miał zawsze dobrze ułożone życie. I w zasadzie przez ponad dwadzieścia lat tak było. Dwoje dzieci, które mam, wyrosły i poszły w świat. Są samodzielne, dają sobie radę w życiu. Jednak rok temu, gdy zawaliło mi się życie, poczułem złudę istnienia Boga. Najpierw krzyczałem, że potrafi sprawiać ból i rozwalać wszystko. Później, będąc na dnie, w tej makabrycznej próżni, przestałem w ogóle wierzyć w Boga. Sam się dziwię, że można tak po prostu przestać wierzyć, że można zanegować wszystkiemu, czym się żyło do tej pory. Wiara uleciała ze mnie, ot tak i jest pustka.

Słuchałam, nie przerywając mu, kiwałam tylko ze zrozumieniem głową. Gdy jednak skończył, podzieliłam się z nim moją refleksją, która akurat pojawiła się w mojej głowie:

– Poznałam na facebooku bardzo ciekawego człowieka. On z kolei, gdy znalazł się na dnie, nawrócił się, stał się bardzo wierzący i to go ocaliło. Popatrz, jakie to dziwne. Na dnie można wiarę stracić i można zyskać. Nawrócił się w więzieniu. Wcześniej był, jak sam o sobie mówi, gangsterem, jakieś rozboje, mafia… no miał dużo na sumieniu. Siedział kilka lat.

– To pewnie teraz jest fanatykiem? – wtrącił pytanie, gdy przestałam mówić.

– Nie, raczej nie…

– Ludzie świeżo nawróceni, szczególnie po takich przejściach, stają się bardzo fanatyczni. Wydaje im się, że posiedli całą mądrość i nawrócą świat na swoją modłę. Potępiają tych, którzy się z nimi nie zgadzają, albo przekraczają przykazania.

– Wiesz, on właśnie jest zupełnie inny. Wymaga od siebie, a nie od innych…

– To tak się mówi – przerwał mi.

– Nie, Paweł Cwynar to taki facet z jajami. Może dlatego, ze dużo przeszedł, to nie umiałby nikogo potępiać czy zmuszać do czegokolwiek. Poważnie. Śledzę od kilku lat jego życie…

– Na facebooku? – przerwał mi, z lekka ironizując.

– Tak…

– Na facebooku ludzie się kreują jak aktorzy na scenie.

– Zapewne masz rację, ale z nim jest inaczej. Napisał powieść, o miłości, wierze, cierpieniu. Doskonała książka, właśnie ją czytam, bo niedawno została wydana. Teraz mieszka w Szwecji, bo tam pracował, aby wydać tę powieść. Ale przyjeżdża do Polski, spotyka się z więźniami, z uczniami szkół średnich i opowiada o sobie. Nikogo do niczego nie zmusza, nie narzuca się, on po prostu mówi o sobie. Mówi o tym, że był na dnie i wyszedł z bagna po nawróceniu i dzięki wierze, dzięki modlitwie. Mówi, że czuje na sobie błoto, ale oczyszcza się codziennym trudem i czuje się szczęśliwy.

– No to pięknie, skoro tak mówisz, to pewnie tak jest – stwierdził. – Mnie znajomi, gdy to wszystko zaczęło się dziać, też doradzali modlitwę, wyjazd na rekolekcje. A w mojej głowie była burza.

– No, ale to tylko tak na marginesie chciałam ci powiedzieć, że można na dnie wiarę stracić i zyskać.

– A ty jesteś wierząca? – zapytał.

– Tak – odpowiedziałam krótko.

– To może masz szczęście. Sam nie wiem. Ale będę się już zbierał, tylko że muszę kupić nowy akumulator, bo ten był strasznie stary i już zupełnie się rozpadł.

– Dzisiaj to nigdzie nie kupisz akumulatora w pobliżu, bo jest sobota. Trzeba by może do Jeleniej Góry jechać, ale to bez sensu. Mam inny pomysł. Zostań u mnie do poniedziałku, skoro mówisz, że nigdzie się nie spieszysz i nie masz dokąd wracać. W poniedziałek pojedziemy do miasteczka i kupisz.

Patrzył na mnie, a jego oczach widać było wielkie zdziwienie i zaskoczenie, jakby się przestraszył.

– A ja będę miała miłego rozmówcę i nie będzie mi się nudziło – pospieszyłam, aby rozwiać jego obawy.

Uśmiechnął się, pokiwał głową i został. Przed obiadem wzięliśmy psy i poszliśmy na długi spacer do lasu. Śniegu było dużo, grzęźliśmy w zaspach, rozmawialiśmy, śmialiśmy się, a psy biegały jak szalone taplając się w świeżym śniegu, który cały czas sypał.

Tak dobrze się z nim czułam. Miał w sobie tyle ciepła. I wcale to, co było we mnie, nie było zwyczajnym pożądaniem. Ja po prostu byłam stęskniona bliskości z drugim człowiekiem, chciałam doznać dobrego uczucia. Gdy wracaliśmy, miałam wrażenie, jakbym znała go ze sto lat. Wtedy brała mnie ochota, aby paść mu w ramiona i mocno się przytulić. Hamowałam te swoje myśli, bo robiło mi się od nich głupio.

W domu zabraliśmy się wspólnie do szykowania obiadu. W międzyczasie Krzysztof odśnieżył podwórko i porąbał drewno na ogień. Bardzo mi się to podobało, przydałaby mi się męska ręka. Brakowało mi jej, ale tak samo brakowało mi męskich ramion. Tego silnego przytulenia w potrzebie, pogłaskania, a nawet umycia pleców w wannie. A co? Mężczyzna jest do wszystkiego potrzebny.

Gdy po obiedzie znów siedzieliśmy przy kominku, odezwał się:

– Straciłem wiarę w jednej chwili, a gdybym mógł stracić tak szybko miłość do mojej żony. Co ja bym dał za to. Ale ja ją jeszcze kocham.

Zamurowały mnie te jego słowa. Moje oblicze pochmurniało. To ja już daleko wybiegałam myślami w przyszłość, kombinowałam, jak zatrzymać go u siebie, jak sprowokować do czegoś więcej, a on o miłości do żony.

– Czasami klina klinem trzeba zabić – odezwałam się ze sztucznym śmiechem, zdziwiona swoją odwagą.

On albo nie zrozumiał, albo udawał, że nie rozumie, bo nie podjął już więcej tego tematu. Popatrzył jednak na mnie tak jakoś inaczej niż do tej pory. Pierwszy raz popatrzył na mnie jak na kobietę. Od tego spojrzenia zrobiło mi się cieplej.

Do późnego wieczora przegadaliśmy wiele tematów, dotyczących filmów, literatury, muzyki. Miał dużą wiedzę, wiele się dowiedziałam. A gdy mówił, wsłuchiwałam się w jego słowa, rozkojarzona barwą jego głosu. Ileż bym dała za to, aby usłyszeć z jego ust, tym właśnie głosem, jakieś czułe słowa skierowane w moją stronę. Te kilka godzin spędzonych wspólnie rozpaliły mnie. Pewnie teraz to było już i pożądanie. Pragnęłam nie tylko słyszeć czułe słówka, nie tylko przytulić się do niego. Chciałam, aby wziął mnie mocno w swoje ramiona i…

Z uśmiechami na twarzy pożegnaliśmy się przed snem. Położyłam się do łóżka. Wszystko we mnie dygotało. Zaczęłam sobie przypominać jego spojrzenia, które kierował w moją stronę. Musiałam mu się spodobać. Na pewno, ale nie miał odwagi, by zrobić choćby najmniejszy gest. Leżałam tak może z godzinę i nie mogłam zasnąć. Aż wreszcie, pobudzona do granic wytrzymałości wylazłam spod kołdry i tylko w cienkiej, nocnej koszulce wyszłam na korytarz. W domu była cisza. Podeszłam do drzwi jego pokoju. Nasłuchiwałam. Cisza. Chciałam się tylko położyć obok niego, przytulić i zasnąć.

Ciąg dalszy nastąpi 🙂

CZĘŚĆ 1 – naciśnij

CZĘŚĆ 3 – naciśnij

Ps. A tu jest link do strony Pawła Cwynara – zachęcam do zapoznania się z tą ciekawą postacią współczesnego Apostoła 🙂 PAWEŁ CWYNAR – NACIŚNIJ

i do jego powieści: https://web.facebook.com/Wys%C5%82uchaj-mnie-prosz%C4%99-1635635566732779/?timeline_context_item_type=intro_card_work&timeline_context_item_source=100006929174965&pnref=lhc

49 komentarzy do “MIŁOŚĆ NA SKRAJU LASU – część 2 – opowiastka dla dorosłych

  1. Ludzie tworzą piękne złote myśli i cytaty o miłości z prawdziwą pasją. Próbują w ten sposób opisać jedno z najpiękniejszych uczuć, jakim możemy obdarzyć drugą osobę.
    Miłych snów Pawle

  2. Przeczytałam z zainteresowaniem. .Czekam na ciąg dalszy. Oprócz ,oczywiście, tematyki, dla mnie ważny jest styl. Twój jest ok. ( gdyby było inaczej, na pewno nie przeczytałabym do końca). Jest to moja pierwsza wizyta na Twoim blogu – a na pierwszą wizytę nie przychodzi sie z gołymi rękami. Ofiaruję Ci ” Bajkę o uczuciach”. Nie jest mojego autorstwa, ale bardzo mi bliska. { Najpierw jednak muszę ją poszukać}. Pozdrawiam na dobranoc

  3. Bajka o uczuciach

    Dawno, dawno temu, na oceanie istniała wyspa, którą zamieszkiwały emocje, uczucia
    oraz ludzkie cechy – takie jak:
    dobry humor, smutek, mądrość, duma;
    a wszystkich razem łączyła miłość.
    Pewnego dnia mieszkańcy wyspy dowiedzieli się, że niedługo wyspa zatonie.
    Przygotowali swoje statki do wypłynięcia w morze, aby na zawsze opuścić wyspę.
    Tylko miłość postanowiła poczekać do ostatniej chwili.
    Gdy pozostał jedynie maleńki skrawek lądu
    – miłość poprosiła o pomoc.
    Pierwsze podpłynęło bogactwo na swoim luksusowym jachcie. Miłość zapytała:
    – Bogactwo, czy możesz mnie uratować ?
    Niestety nie. Pokład mam pełen złota, srebra i innych kosztowności.
    Nie ma tam już miejsca dla ciebie. – Odpowiedziało Bogactwo.

    Druga podpłynęła Duma swoim ogromnym czteromasztowcem.
    – Dumo, zabierz mnie ze sobą ! – poprosiła Miłość.
    Niestety nie mogę cię wziąźć!
    Na moim statku wszystko jest uporządkowane,
    a ty mogłabyś mi to popsuć… – odpowiedziała Duma i z dumą podniosła piękne żagle.

    Na zbutwiałej lódce podpłynal Smutek.
    – Smutku, zabierz mnie ze sobą ! – poprosiła Miłość,
    Och, Miłość, ja jestem tak strasznie smutny, że chcę pozostać sam.
    – Odrzekł Smutek i smutnie powiosłował w dal.

    Dobry humor przepłynął obok Miłości nie zauważając jej, bo był tak rozbawiony,
    że nie usłyszał nawet wołania o pomoc.

    Wydawało się, że Miłość zginie na zawsze w głębiach oceanu…

    Nagle Miłość usłyszała:
    – Chodź! Zabiorę cię ze soba ! – powiedział nieznajomy starzec.
    Miłość była tak szczęśliwa i wdzięczna za uratowanie życia,
    że zapomniała zapytać kim jest jej wybawca.

    Miłość bardzo chciała się dowiedzieć kim jest ten tajemniczy starzec.
    Zwróciła się o poradę do Wiedzy.
    – Powiedz mi proszę, kto mnie uratował ?
    – To był Czas. – Odpowiedziała Wiedza.

    – Czas ? – zdziwiła się Miłość. – Dlaczego Czas mi pomógł ?
    – Tylko Czas rozumie, jak ważnym uczuciem w życiu każdego człowieka jest Miłość.
    – Odrzekła Wiedza.

  4. PIĘKNE I JAK PRAWDZIWE….> CZYTAŁAM Z WIELKIM ZAINTERESOWANIEM. PIĘKNIE DZIĘKUJĘ PAWLE… CZEKAM CIĄG DALSZY. SPOKOJNEJ NOCY ŻYCZĘ

  5. Wciągająca opowieść. Ale Ty wszystkie takie piszesz. Masz niesamowity talent pisania prostymi słowami, rozbudzając zmysły i rozum. Dziękuję Pawełku 🙂

  6. Pięknie dziękuję Pawle , jest piękne i wspaniale mi się czyta…Pozdrawiam cieplutko i czekam na ciąg dalszy.

  7. Dziekuję za drugą część opowiastki, ktora nabiera tempa i czyta się ją jednym tchem, ale to zasluga Twojego piora Pawle.
    Widać wyraznie już , ze opowiastka dotyczy: samotności, pragnienia, miłości i rozczarowania.
    Dzisiaj w wieku 64 lat mogę powiedzieć, ze poznalam wszystkie te zagadnienia.
    Proszę o następną część , czekam
    z niecierpliwością.

  8. Pawełku jest to przepiękna opowieść o miłości ,zresztą wszystkie Twoje opowiastki są o tej tematyce .Czytając przez chwilę zobaczyłam tam siebie…..ale to już inna bajka .Myślę z własnego doświadczenia że ta opowieść nie zakończy się dobrze ,, obym się myliła .Pozdrawiam najcieplej.

  9. Piękna opowieśc o miłości. Bardzo dużo z mojego życia jest wątków.Łezki miałam w oczach. Miłość zawsze jest cudowna. Myślę,że między nimi wyrośnie wielka miłość Dziękuję Pawle

  10. Dziekuje za 2 czesc opowiastki , bardzo mnie wciagnela . Pozdrawiam Cie Pawle i dobrej nocy zycze . Jestes taki optymistyczny i niezwykly

  11. Bardzo interesujaca i druga czesc Pawle , osobiscie bardzo lubie milosne powiesci , sa takie wziete z zycia i daja duzo satysfakcji , dziekuje i czekam na dalszy ciag , Pozdrawiam serdecznie Pawle

  12. Czasami aż trudno uwierzyć, że całe nasze życie może zależeć od jednej niepozornej decyzji, np. chwili rozmowy z nieznajomą osobą, która staje się początkiem wielkiej miłości :)))
    Trzymam kciuki i czekam na dalszą część ……

  13. Piekne slowa ,piekne mysli .Wspaniale sie to czyta .Opwiesc o milosci.Bajka .Miłość to piękne uczucie.I czekam na ciąg dalszy .Masz ogromny talent.

  14. Interesująca opowieść….czytałam w napięciu tekst się skończył…jak w serialu w najważniejszym momencie kończy się odcinek o trzeba czekać do następnego …….

  15. W oczekiwaniu na część III…. Osoby, które straciły wiarę w ludzi, są najbliżej Boga. Jeżeli są to ludzie o bogatej osobowości, nie jest potrzebny im teatr w którym mogą odgrywać rolę widza, lub aktora, ale sami ten teatr tworzą, poprzez własną wyobraźnię i przeważnie nie są na przedstawieniu obecni. Osoby te, z powodu zawiści, zazdrości, rzadko bywają docenione, przez sobie współczesnych, dlatego trzymają się z dala od ludzi, którzy sprowadziliby ich najchętniej do własnego poziomu i wykorzystali do spełniania własnych zachcianek…. Jeżeli zaś chodzi o miłość, jest ona darem i nic złego z niej nie wynika. Ludzie się jej po prostu boją i dlatego starają się ją zniszczyć! Miłego dnia, a zarazem tygodnia i wszystkich kolejnych życzę! Pozdrawiam serdecznie!

  16. Miłość to piękne uczucie, ale też wiąże się często z cierpieniem, ale lepiej kochać i czasem cierpieć , niż nie kochać wcale. Miłość w dorosłym wieku jest jeszcze głębsza, i na dłużej zostaje w sercu. Czy można kochać więcej razy?, tak, bo każda miłość jest pierwsza. Serce- to taki organ , który nam pozwala na wiele przeżyć. A nasza intuicja pozwala ocenić drugiego człowieka, po oczach, twarzy , słowach…..ale serce nie zawsze słucha zdrowego rozsądku.
    Ale miło się czyta czy słucha czyichś przeżyć , choć każdy w zanadrzu ma swoje przeżycia, równie ciekawe, ale nie ma talentu do pisania, albo jest za leniwy, a na swój blog woli wstawiać gotowe teksty.

  17. Może dlatego tak są wciągające Pawełku bo wiemy , że dotyczą Ciebie , pokazujesz nam różne sytuacje : utratę wiary i miłość kobiety niedojrzałej a może trochę lekkomyślnej…Myślę , że spotykasz tą prawd\iwą na swojej drodze z miłością powraca wiara…Dziękuję serdecznie i czekam na ciąg dalszy…

  18. Przeczytałam ll cz.i komentarze.Wszystko jest piękne.Myślę, źe po drodze nie wydarzy się nic makabrycznego.Pisz więc dalej ku uciesze miłych czytelniczek.Moze, ktoras się odwazy i sama opisze podobne historie.Kazdy czł.owiek to księga.Najpiękniejsze bywają niekiedy jakieś niespodziewane chwile, a w sercach zostają na zawsze we wspomnieniach albo odmieniają zupelnie nasze zycie.Wydaje mi się, ze kaźdy miałby co opisywac.Nie wszyscy to potrafią lub boją się smieszności ze strony innych ludzi.Spokojnie czekam dalszego odcinka.

  19. Zapowiada sie bardzo interesujaco… juz wiem, ze powroce tu.
    W tej chwili odczuwam w sobie ,,balagan” . Syn powrocil przed chwila ze szpitala a ja mam za soba trzy nieprzespane noce…
    Ogromnie sie ciesze, ze poznalam bardzo interesujacego autora. Bede czytac ale musze sie wyciszyc.

  20. Jak często tak bywa w życiu. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Jemu psuje się samochód, ona mu pomaga. Dwoje ludzi którzy po przejściach,potrzebują trochę ciepła i zrozumienia. Z przyjemnością przeczytam następna cześć

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.