MIŁOŚĆ NA SKRAJU LASU – część 3 – opowiastka dla dorosłych

CZĘŚĆ 1 – naciśnij

CZĘŚĆ 2 – naciśnij

Przez chwilę dodawałam sobie odwagi. Położyłam dłoń na klamce i zamarłam. Czułam z jednej strony dziwność tej sytuacji, a z drugiej miałam motywujący mnie do działania ucisk w brzuchu. Ja potrzebowałam emocjonalnie i fizycznie mężczyzny, a byłam wtedy święcie przekonana, że on potrzebuje teraz kobiety. Wcale nawet nie do seksu, ale do przytulenia. Ale gdyby przy okazji coś się wydarzyło, to czemu nie.

Nacisnęłam klamkę i lekko popchnęłam drzwi. Cicho skrzypnęły. Zamknęłam je bezszelestnie za sobą i prawie na palcach (a stopy miałam bose) podeszłam do łóżka, na którym spał. Zatrzymałam się i wsłuchiwałam. Oddychał równo, spał. Cisza dudniła mi w uszach. Już zamierzałam się nachylić, by unieść kołdrę i wsunąć się obok niego do łóżka, gdy nagle poruszył się przez sen. Zamarłam. Czułam się trochę jak złodziej. W ogóle w mojej głowie gotowało się jak w czajniku. Ale chciałam dopiąć swego. W słabym blasku księżyca widziałam jego sylwetkę pod kołdrą.

Nagle stała się rzecz straszna. Zerwał się gwałtownie, usiadł na łóżku przykryty do połowy kołdrą. Po chwili włączył nocną lampkę. Sparaliżowało mnie.

Widziałam jego wzrok, którym przeleciał po mnie z góry w dół. A miałam na sobie tylko przezroczystą, krótką koszulkę, którą specjalnie założyłam na tę okazję. Chciałam zrobić krok w jego stronę, ale poczułam, że wrosłam w podłogę. Nic. Nie mogłam się ruszyć. On jeszcze przez chwile patrzył na moje ciało, ukazujące się w świetle nocnej lampki, po czym spuścił wzrok i cicho wyrzekł:

– Krysiu… Przepraszam cię… ja nie jestem na to gotowy…

Jego słowa zadudniły w moim mózgu aż do bólu. W jednej chwili otrzeźwiałam. Tak. Ja po prostu byłam upojona jakimś dziwnym zauroczeniem. Zdążyłam już zapomnieć o mężu, chciałam teraz poczuć mężczyznę. A tu taka koszmarna wpadka.

– Przepraszam – bąknęłam pod nosem i odwróciłam się. Ruszyłam do drzwi, czując na sobie jego spojrzenie, takie palące, przeszywające do szpiku kości.

Wyszłam szybko z pokoju i wróciłam do swojej sypialni. Rzuciłam się na łóżko i nakryłam cała kołdrą. Tysiące pogmatwanych myśli przelatywało mi przez głowę. Gdy zaczęłam opowiadać swoją historię, to pewnie wiele osób było zdziwionych, że nie bałam się wpuścić obcego mężczyzny, w nocy do domu, dać mu nocleg. Tymczasem to nie on mnie zaatakował, ale to ja jego miałam zamiar molestować. Czułam się potwornie głupio. Jak ja mu spojrzę rano w oczy? Co powiem?

Jednak ta panika w mojej głowie nie zatrzymała pożądania, które jeszcze nie wyparowało ze mnie. Cały czas miałam przed oczyma jego postać, wciąż wyobrażałam sobie, tak jak wcześniej, że on mnie przytuli, gdy wejdę do łóżka, że będzie mnie pieścił… te myśli rozpaliły mnie. Przewracałam się z boku na bok i wiedziałam, że jeśli sobie sama nie pomogę, to dłużej tego nie wytrzymam. I poczułam ten wulkan rozkoszy, mając w sobie obraz jego dłoni bawiących się moim ciałem.

Po tym wszystkim nie mogłam zasnąć. Czułam się fatalnie. Kręciłam się i wierciłam, i nie mogłam uspokoić spanikowanych myśli. Zasnęłam dopiero nad ranem.

Gdy się obudziłam, było już widno. Wzięłam do ręki komórkę, aby zobaczyć, która godzin. Południe. Zerwałam się z łóżka, zarzuciłam na siebie szlafrok i wyszłam z pokoju. Słyszałam z kuchni jakieś odgłosy. Widocznie coś tam robił. Umyłam się i przeszłam do garderoby, aby się ubrać. Wreszcie pozytywnie usposobiona do całego świata poszłam do kuchni.

– Cześć – rzucił pierwszy, jednak nie patrząc na mnie.

– Cześć – odpowiedziałam. – Ale pospałam.

– W końcu jest niedziela – zaśmiał się serdecznie.

Pomyślałam sobie, że w sumie możemy udawać, że nic się nie stało, albo że to po prostu nam się przyśniło.

– Zjedz coś lekkiego, bo za godzinkę będzie obiad – powiedział tym swoim łagodnym głosem. A powiedział to tak i tak się zachowywał w mojej kuchni, jakby był tu już co najmniej z rok. Zawsze później tak się zachowywał.

Coś tam bezmyślnie przegryzłam. Nie patrzyliśmy na siebie, nasz wzrok się jeszcze nie spotkał. A trwało to coraz dłużej. Jednak sytuacja wcale nie była krępująca. On miał w sobie coś takiego, co sprawiało, że czułam się dobrze.

I w tej chwili przebiegła mi w głowie myśl o tym, że on jutro wyjedzie i już więcej go nie zobaczę, nie usłyszę jego głosu. Jeszcze wczoraj miałam nadzieję, że jakoś go namówię, ale po tym, co zaszło w nocy, takie działanie nie miało sensu.

Po obiedzie wybraliśmy się z psami na spacer do lasu, znów brnąc w puszystym śniegu.

– Te twoje koty mają u ciebie dobrze – odezwał się. – Dzisiaj od rana wygrzewały się w słońcu na dachu.

– Dbam o nie, więc nawet jak gdzieś pójdą, to zawsze wracają.

– No właśnie. To tak, jak z miłością. O miłość też trzeba dbać, trzeba jej pilnować, bo chodzi swoimi ścieżkami jak koty – stwierdził refleksyjnie.

– Ale jak będzie chciała, to i tak ucieknie – odpowiedziałam i zrobiło mi się głupio, bo zaczepiłam niemiły dla niego temat.

– W sumie tak. Ale może ja właśnie nie dbałem, nie pilnowałem… – rzekł cicho, jakby sam do siebie.

– Z tego, co opowiadałeś, to miałabym inne zdanie. Bo i kota można na śmierć zagłaskać… – mówiłam, ale znów zdałam sobie sprawę, że niepotrzebnie wchodzimy w te bolesne dla niego tematy. A z drugiej strony, chciałam go jakoś pocieszyć, pokazać mu, że postrzegam go jako dobrego człowieka. Chyba wtedy miałam swój cel, egoistyczny cel.

– Nie, nie… aż taki wspaniały to ja nie byłem – zaśmiał się szczerze. – Mam swoje wady…

– Jak każdy – przerwałam mu. – Mam znajomą dyrektorkę szkoły w naszej gminie. Lubi mi o sobie opowiadać. Odeszła od męża z pięć lat temu, bo stwierdziła, że nie będzie żyła w szarości, gdy życie jest takie kolorowe. Chciała po prostu odmiany.

– I znalazła te kolory?

– Sama nie wiem. W ciągu tych pięciu lat dwa razy wiązała się z mężczyznami, ale po krótkim czasie, może po roku, te związki się rozpadały. Cały czas szuka…

– Myślałem, że tylko mężczyźni tak potrafią.

– W sprawach emocjonalnej miłości nie ma podziału na płeć. Przecież tu wiele zależy od charakteru, dojrzałości emocjonalnej, osobowości, od wychowania w domu rodzinnym, ba, od wzorców, jakie się z tego domu wyniosło.

– Tak, wzorce są bardzo ważne. Mój ojciec był bardzo otwartym człowiekiem, uwielbiał się bawić, ale tak bardzo kochał mamę, że nigdy jej nie zdradził, był wierny i lojalny.

– A Tobie się zdarzyło zdradzić? – zapytałam znienacka, sama nie wiedząc, skąd we mnie odwaga na takie pytania.

Milczał dłuższą chwilę. Szliśmy więc w ciszy lasu, brnąc po kolana w śniegu. Psy popędziły gdzieś do przodu. Zaczęłam lepić kulki śniegowe i rzucać nimi w drzewa.

– Sam nie wiem, co ci odpowiedzieć. W sumie to zdradziłem, ale nie do końca.

Milczałam. Czekałam, aby sam zaczął mówić dalej. Jednak musiało mu być chyba ciężko, bo znów słychać było tylko biegające psy i szum wiatru w koronach wysokich świerków.

– To było na początku, jak wszedł internet i różne fora, gdzie można było się komunikować z ludźmi – zaczął mówić z bólem w głosie. – Wchodziłem na angielskie strony i tam pisałem. Poznałem kobietę z Anglii. Zaczęliśmy coraz częściej rozmawiać. Przeszliśmy na aplikację do prywatnego pisania. Nie rozmawiało się jeszcze wtedy głosem. Były tylko kamerki…

– Pamiętam te czasy – przerwałam mu dyskurs.

– No właśnie. To był sam początek internetu i takie znajomości bardzo nakręcały. Wydawało się, że przez internet można przekazać sobie uczucia, to budziło pożądanie i podniecało. Nawet, jak rozmawiało się o sprawach codziennych, to nawiązywała się coraz większa bliskość. Człowiek nie myślał wtedy, że to tylko gra. No i stało się, zabawiliśmy się przy kamerce.

Zamilkł na chwilę. Sięgał pamięcią w przeszłość, która była dla niego chyba ciężarem.

– Ale wtedy, jak to z nią zrobiłem – zaczął znowu mówić – dotarło do mnie to, co się stało. Zrozumiałem, że zdradziłem żonę. Momentalnie przerwałem tę znajomość. A potem powiedziałem żonie o tym, co zrobiłem.

– Potrafiłeś tak po prostu wyznać jej?

– Tak. Ja zawsze byłem uczciwy wcześniej i szczery, dlatego bardzo mnie zabolało to, co zrobiłem.

– I co żona na to? – zaczęłam dopytywać, bo przeważyła we mnie babska ciekawość.

– Bardzo to przeżyła. Były awantury, płacze… ale coś jeszcze…

– Co?

– Moją żonę to bardzo nakręcało, podniecało… wiesz, zrobiła się niesamowita. Zaczęła kupować nową bieliznę, taką bardziej erotyczną, zaczęliśmy szaleć…

– A to dopiero – mruknęłam – zrobiło się wam kolorowo…

– W pewnym sensie kolorowo, ale to nie trwało długo. Szybko się skończyło, a zadra w jej sercu pozostała. A w moim wnętrzu został straszny niesmak, który czuje do tej pory.

I na tej jego wypowiedzi skończyliśmy rozmawiać. Znów szliśmy w milczeniu.

Do późnej nocy rozmawialiśmy o literaturze, a potem grzecznie poszliśmy spać. Rankiem zerwałam się pierwsza, naszykowałam śniadanie. Potem pojechaliśmy do Kamiennej Góry, na ulice Spacerową po akumulator. Gdy wróciliśmy, uruchomił samochód i nadszedł czas pożegnania.

Ciąg dalszy nastąpi 🙂

CZĘŚĆ CZWARTA – naciśnij

43 komentarze do “MIŁOŚĆ NA SKRAJU LASU – część 3 – opowiastka dla dorosłych

  1. warto było czekać na ta część. Coraz więcej opowiastka jak nazywasz zawiera sytuacji z życia realistycznego. Dlatego dobrze się czyta, zaciekawia i oczywiście czekam na ciąg dalszy z apetytem i niedosytem. Viki-Ela

  2. No nie chciałabym być w jej sytuacji . Spalilabym się że wstydu . I ciągle bym wspominała tą niekonfortową sytuację. Nie powinna tego robić. Powinna poczekać jeszcze poczekać na rozwój sytuacji .

  3. A w ogóle to jak narazie wygląda na to że to jest kobieta która wie czego chce od życia. I nie pozwoli sobie aby teraz coś umknęło jej w życiu, coś co może jej przynieść szczęście, miłość i uchroni ją wreszcie od życia w samotności . A on wrażliwy człowiek i delikatny . Że świecą takiego szukać w dzisiejszych czasach ❤❤❤❤❤

  4. Dwoje dorosłych, nieznanych sobie ludzi ,sami w domu.Kobieta chętnie przyjmuje gościa.Pan chce byc dzentelmenem.Samotnosc kobiety wyzwala nagłe uczucie, lekko skrywane.Coż , po tylu wrazeniach musiał w nocy zasnąc.Tym razem dla kobiety noc była za długa.Pan wystraszyl się białej damy- w co bardzo nie wierzę.Trzeba przyjąc jakąs strategię. Dzien rozjasnił trochę sytuację.I co dalej?……

  5. Czytam bardzo dużo takiej literatury popularnej, ale Twoje teksty przebijają wszystko, co do tej pory czytałam. Czyta się lekko, przyjemnie, a przy tym coś niecoś jest pokazane. Czekam na dalszą część

  6. Jestem zdziwiona jej odwaga..Rozumiem ze czlowiek tenskni za czlowiekiem …No ale …Podoba mi sie ten mezczyzna..sa jeszcze tacy ?!…Wazne ,by byc wiernym sobie….Poczekam co bedzie dalej …czy… ?

  7. Decyzja zapadła! Wyprowadzam się na skraj lasu! W razie gdyby akumulator był nówka… Coś wymyślę. Zawsze można złapać gumę! I to na cztery koła, żeby nie było – mam zapasowe! Hah Pozdrawiam cieplutko. Czekam na część czwartą 🙂

  8. Świerne tylko za krótko. Ale nic czekamy na ciąg dalszy. Trenujemy naszą cierpliwość. Pozdrawiam cieplutko i dziękuję pięknie

  9. Dziękuję Paweł piękna opowieść wiele też w życiu przeżyłam ale od młodych lat dziś dopiero zaciekawiła mnie Twoja opowieść nie czytałam nie miałam na to czasu Sama chowalam dorostajace dzieci syna Sławka i córkę Jadzie życie miałam bardzo ciężkie z meźem żyłam na dobre i na złe aż do męża śmierci młodo zmarł miał 41 lat ja 38 lat ale Bóg dał mi nową miłość po latach nie myślałam że można ponownie się zakochać bo znałam jego rodzinę Ale teraz gdy mi syn zmarł jestem taka pusta jakby mi serce wyrwano Bogu dziękuję za to ze mi go dal i miał prawo zabrać i kazdy znas na to żyje by żyć wiecznie więc zyjmy tak jakby to był ostatni dzień życia

  10. Uwielbiam czytać i poświęcam na czytanie dużo czasu. Cieszę się że dotarłam do Pana bloga, jest rewelacyjny. a te opowiastki są super

  11. Dziekuje ladnie napisane i jak prawdziwe sa zdarzenia zawarte w Twojej opowiesci o parze mlodych ludzi ktorzy juz swoje przeszli i nawiazuja bliskie znajomosci tu kobieta jest ta ktora zbizyc sie chce ale on zastanawia sie i jeszcze mysli, czuje ze moze zdradzic zone ….zobacze co bedzie dalej w nastepnym odcinku

  12. Dziekuję serdecznie Pawle za trzecią część opowiastki „Miłość na skraju lasu”, którą przeczytałam jednym tchem za sprawą Twojego wyjątkowego piora.
    Nasza bohaterka odczuwa pragnienie, pozadanie kontaktu z mężczyzną. Decyduje się na przejęcie inicjatywy, co prowadzi ją do rozczarowania i skrępowania bo, jak mówią słowa piosenki ” do tanga trzeba dwojga”.
    Wiem, ze jest już czwarta część opowiastki , więc śpieszę aby ją przeczytać i wyrazić swoje zdanie.

    • Czuję prawdziwą pasję twórczą która ogarnęła twój umysł, subtelność przekazu, talent, profesjonalizm i powołanie……właśnie do pisania.Czujesz się w tym jak przysłowiowa ” ryba w wodzie”. W 3 części bohaterowie mają się ku sobie więc chyba idzie to w kierunku bliźszej znajomości. I jeszcze napiszę tak: Ty kochasz ludzi… A oni CIebie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.