MIŁOŚĆ NA SKRAJU LASU – część 10 – opowiastka dla dorosłych

Patrząc z perspektywy roku na moje relacje z Krzysztofem myślę sobie, że gdyby wtedy nie przyjechały dziewczyny, gdybyśmy spełnili swoje gorące pożądanie, to może wszystko wyglądałoby inaczej. No, ale gdybać to sobie zawsze można. Przyjechały zatem dwie moje koleżanki, akurat wtedy, gdy nasze usta błąkały się w pokusie szaleństwa, ganiały, wirowały. Tuliliśmy się mocno do siebie. Całował moje oczy, a ja rozchylałam wargi, abyśmy zespolili się w głębokim pocałunku… i wtedy zabrzmiał gong przy bramie.

Czytaj dalej