MIŁOŚĆ NA SKRAJU LASU – część 11 – opowiastka dla dorosłych

Obudziłam się w rozkosznym nastroju, ale jeszcze nie otwierałam oczu. Chciałam go poczuć obok siebie. Przesuwałam rękę w bok, ale łóżko było puste. Otworzyłam więc oczy. Nie ma go. A może to był tylko sen? Rozkoszne wrażenia przelatywały mi przez głowę. Spałam, obudził mnie, potem zasnęłam w jego ramionach. Teraz go nie ma. Nie, to niemożliwe, aby to był tylko sen. Uśmiechałam się sama do siebie na wspomnienie tego, co się działo. Myślałam też o nim, o jego problemie.

Czytaj dalej