DORSZE PO ZDUŃSKOWOLSKU

Tworzenie tej wspaniałej, cieszącej każde podniebienie, potrawy zawdzięczam mojej mamie. Chodziliśmy w latach 70 XX wieku do rybiarni na Placu Wolności i zaopatrywaliśmy się w śledzie z beczki, wędzone szprotki, a także surowe dorsze obłożone lodem. Mama smażyła dorsze na obiad, ale resztę, która zostawała, robiła w słoikach w zalewie. Podam przepis na dorsze w zalewie, przepis jeszcze przedwojenny.

Produkty do smażenia:

  • Dorsze (dzisiaj już w zasadzie tylko mrożone)
  • Jajko
  • Bułka tarta
  • Mąka
  • Olej

Produkty do zalewy:

  • Woda
  • Cebula
  • Ziele angielskie, liście laurowe, pieprz w kulkach
  • Cukier i sól
  • Ocet

Działanie twórcze ze smażeniem:

  1. Rozmrożone ryby ciachamy w nieduże dzwonki i lekko solimy.
  2. Cząstki dorsza turlamy w mące, następnie w roztrzepanym jajku, a na koniec w bułce tartej.
  3. Wrzucamy na skwierczący tłuszcz na patelni.
  4. Obsmażany na ładny, jasnobrązowy kolor.

Działania twórcze z zalewą:

  1. Do wody wrzucamy pokrojoną w plastry cebulę, przyprawy i gotujemy 20 minut pod przykryciem.
  2. Po zagotowaniu dolewamy odrobinę octu (w zależności, jak kwaśną chcemy mieć zalewę).

Słoikowanie:

  1. Smażone cząstki dorsza układamy w słoiku.
  2. Zalewamy ostudzoną zalewą.
  3. Zakręcamy i czekamy dwa dni, aby całość nabrała smaku.

I tyle… niewiele pracy, a wiele rozkoszy.

1 komentarz do “DORSZE PO ZDUŃSKOWOLSKU

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.