NIE UCIEKAJ PRZED MIŁOŚCIĄ – krótkie rozważanie wielkopostne

Udostępniłem dzisiaj na facebooku słowa: „My uciekamy, a miłość nas goni” z komentarzem: „Zatrzymaj się, odwróć głowę i zobacz, kto biegnie za tobą”. I zaraz pojawiły się komentarze, że „nikogo nie ma”, że „nie widzę za sobą nikogo”, że „odwracam się i nic nie widzę”, że „miłość jakoś mnie nie goni” itp. Oczywiście, wiem, iż te komentarze miały żartobliwy charakter.

Jednak wtedy pomyślałem sobie, że również i ja, dumając o miłości, mam na myśli interesującą, zgrabną, elegancką kobietę… Kobiety zaś mają na myśli przystojnego, kulturalnego, eleganckiego mężczyznę. No tak, zamykamy się w klatce miłości małej, ludzkiej, doraźnej, która jest nam tak bardzo potrzebna do uprzyjemniania codzienności.

Tymczasem miłość wielkiego formatu, miłość niekończąca się ma zupełnie inne przejawy. Obracam się.

Widzę człowieka potrzebującego mojego dobrego słowa – on czeka na moją miłość.

Widzę człowieka, który chce, abym poświęcił mu swój czas (może mama, tata, sąsiad, dziecko) – on czeka na moją miłość.

Widzę człowieka, który pragnie, abym pierwszy wyciągnął rękę i przebaczył – on czeka na moją miłość.

Widzę człowieka, który prosi o złotówkę na zupę – on czeka na moją miłość.

Widzę człowieka, który czeka na miłość.

Tak, MY UCIEKAMY, A MIŁOŚĆ NAS GONI.

3 komentarze do “NIE UCIEKAJ PRZED MIŁOŚCIĄ – krótkie rozważanie wielkopostne

  1. To prawda wielką mamy potrzebę miłości wszyscy a ciągle uciekamy tworzymy dymną zasłonę wokół ,tęsknoty i samozaparcia, nierozumienia przede wszystkim siebie a przecież mamy serca i mamy dusze i potrafimy kochać ,potrafimy dać ciepło i dobre słowo ,uwierzmy w to dla siebie .

  2. O i o takiej miłości pewnie nikt nie pomyślał,wszyscy mają na myśli miłość damsko-męską ,a o tej do bliżniego już nie koniecznie .Pozdrawiam dobrej nocy.

  3. Wiesz Pawle.. ostatnio (ok miesiąca temu) zadzwoniła do mnie córka -” Mamuś ciotka Hanka ma raka.. ma mieć chemię – powiedziała mi o tym Renatka (córka Hani)”… (Hania to siostra mojego nieżyjącego męża – zmarł 1978) Hania praktycznie nie utrzymywała ze mną żadnego kontaktu… najczęściej spotykałyśmy się na cmentarzu na Wszystkich Świętych przy rodzinnym grobie…Było już dość późno ale moja reakcja była jedna.. ubrałam się i pojechałam do niej.. chyba była bardzo zdziwiona jak po zapytaniu „kto?” odpowiedziałam tylko „otwórz”.. od tamtej pory jestem u niej częstym gościem.. (ja też jestem po raku.. ale od 4 lat zdrowa.. to był złośliwy rak płuca prawego już z przerzutami ) i staram się wspierać ją chociaż psychicznie 🙂 czy z tego wyjdzie??? Nie wiem ale będę ją wspierać.. do końca S.D.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.