MOJA DROGA DO ZAKONU – część 5 – studia w seminarium

W połowie września 1985 roku przejechaliśmy (29 chłopaków, a po sześciu latach wyświęconych zostało 18) z postulatu w Ząbkowicach Śląskich do Ołtarzewa, niedaleko Ożarowa Mazowieckiego, w pobliżu Warszawy. Tu mieści się Wyższe Seminarium Duchowne Księży Pallotynów. Miałem rozpocząć studia, pierwsze dwa lata przede wszystkim filozofia, a następne cztery – teologia.

Czytaj dalej


KIM JESTEŚ? – rozmowy o człowieku

– Kim jest człowiek, że o nim pamiętasz? – pyta psalmista Boga. A ty co byś na to pytanie odpowiedział?
– Dla mnie człowiek jest obrazem piękna. Norwid pisał, że człowiek powstał całym, dopełnionym, pięknym, wytwornym, ale nie było mu dane być równie pokornym. Cały był piękny, dlatego upadł, może był zbyt dumny. Mamy więc w sobie piękno i brzydotę, dobro i zło. Takie manichejskie pomieszanie. W zależności od sytuacji przeważa w nas jedno bądź drugie.

Czytaj dalej


DZIEŃ KOBIET

Kobieta jest najpiękniejszym darem, jakim Pan Bóg obdarzył ziemię. Od maleńkości kochałem kobiety, kocham i będę kochał. Jesteście dla mnie ucieleśnieniem dobroci, spokoju, bezpieczeństwa, zaradności, przedsiębiorczości, macierzyństwa, miłości… jesteście, moje Kochane Panie, postaciami, które trudno słowami opisać. Darzę Was szacunkiem bez granic.

Czytaj dalej


Jak być autorytetem dla dziecka

Słowo „autorytet” jest bardzo różnie definiowane, ale intuicyjnie każdy z nas wyczuwa jego znaczenie. Autorytet jest na pewno kimś dla nas ważnym, odznaczającym się kompetencjami w jakiejś dziedzinie, stanowiącym wzorzec do naśladowania w całości lub w pewnych obszarach… Ja chciałbym podzielić się refleksją o autorytecie życiowym, a szczególnie o autorytecie mamy i taty dla dziecka.

Czytaj dalej


Pieszczoty oznaką miłości

Ciało i duch – dwie konieczne do życia człowieka rzeczywistości zespolone w jeden byt, przepełniony ziemską egzystencją. Ciało widoczne, duch odczuwalny. Ciało wiąże z bezwzględnymi prawami życia, dlatego ściąga nas na ziemię. „W świecie własnego ciała jesteśmy zagubieni, jest ono dla nas mrokiem i tajemnicą” (Antoni Kępiński). Dzieje się tak, ponieważ w swojej świadomości zwracamy się na zewnątrz, a nie na wnętrze ciała. Dlatego mnóstwo jest lekarzy, innych leczymy, ale siebie nie potrafimy najczęściej doprowadzić do porządku.

Czytaj dalej


ZOSTAŁEM PORZUCONY

Człowieka można wymienić jak samochód. Jeśli mój pojazd mi się znudzi, jeśli się psuje, jeśli jest zbyt stary i powolny, jeśli są lepsze, nowsze egzemplarze, to można go sprzedać lub oddać na złom, a kupić sobie nowy. Takie jest niepisane prawo w dzisiejszym świecie, przepełnionym bardziej lekkomyślnością niż odpowiedzialnością. W świecie, gdzie nasze dążenia pochłaniają coraz to nowsze obszary ludzi, sprzętów, ubiorów, przestrzenie morskie i zamorskie. Gdzie jesteśmy coraz bardziej ekspansywni, z ochotą do zdobywania przyszłości, nawet kosztem przeszłości.

Czytaj dalej


Nocne szaleństwo

O ile noc jest domeną nieświadomego, o tyle dzień przebiega świadomie. Gdy zasypiamy, odlatujemy w krainę swoistego niebytu, w przestrzeń psychiki odbijającej obrazy dnia, widoki z przeszłości, ale pogmatwane jak w malarstwie modernistów. W ciągu dnia dokonujemy świadomych najczęściej wyborów, za które ponosimy odpowiedzialność i ewentualne konsekwencje. Nocą determinują nas zakodowane w mózgu przeżycia z dnia, nad którymi nie panujemy.

Czytaj dalej


Moje podwórko

Podwórko na ulicy Szkolnej w Zduńskiej Woli było pięknym zielonym skwerem otoczonym czterema niskimi blokami. Tu stawiałem pierwsze kroki jako bobas, a jako młodzieniec obsiadywałem z towarzystwem wszystkie ławki w letnie wieczory. Tu tworzyłem pierwsze babki z piasku i kręciłem się na karuzeli, tu bawiłem się w chowanego, w pomidora, w strzelanie i miałem swój trzepak, gdzie wisiałem po kilka godzin. tu czytałem książki, grałem w piłkę, w kapsle, zbijaka. Tu dokonywał się mój proces uspołecznia z koleżankami i kolegami oraz zdobywałem doświadczenie w organizowaniu czegoś z niczego, np. zabawek, zabaw czy gier. Znałem wszystkich sąsiadów i oni znali mnie.

Czytaj dalej


Co jest najważniejsze w życiu? – rozważanie Maćka

Z pewnością zadawaliście sobie pytanie: co jest najważniejsze w życiu?
Pieniądze, majątek, modne ciuchy, szybkie samochody, luksusowe dobra, wyborne alkohole, markowe cygara, topowe garnitury, buty, suknie?
A może nieruchomości, mieszkanie, działka za miastem, dom na wsi, willa z basenem i sauną?
Kariera zawodowa, świetna praca, sukcesy, zaszczyty, splendor, medale, odznaczenia, kwiaty, krawaty, pompa i puc?

Czytaj dalej


MOJA DROGA DO ZAKONU – część 4 – nowicjat

Był rok 1984. Po skończonym postulacie miałem jeszcze półtora miesiąca, do 15 września, gdyż dopiero wtedy miał się rozpocząć nowicjat. O ile wcześniej nie wspominałem znajomym, że wybieram się do zakonu, o tyle teraz, gdy zostałem już przyjęty, mówiłem. Oczywiście, nikt nie chciał mi w to uwierzyć. Znali mnie jako człowieka fruwającego w chmurach w sposób dość frywolny i zupełnie nie pasowałem im do stereotypowego obrazu zakonnika. Co niektórzy stwierdzali nawet, że nie uwierzą, dopóki nie zobaczą mnie w sutannie. Ale i wtedy wierzyć nie chcieli, bo gdy przyjechałem na święta Bożego Narodzenia, po trzech miesiącach miałem już sutannę, to wmawiali mi, że gram w kabarecie lub w teatrze.

Czytaj dalej


ZNALAZŁEM SZCZĘŚCIE

Od zarania dziejów, jako ludzie, szukamy szczęścia. Od najdawniejszych czasów tym szczęściem dla człowieka były dobra materialne, konkretna gotówka w skarpecie dawniej, wypasione konto w banku obecnie. Widziałem taki rysunek satyryczny: człowiek pędzi za plikiem banknotów uczepionym na długim kiju, który sam niesie i chce je złapać. A nie zauważa, że przed nim jest dół cmentarny…

Czytaj dalej


Zgubiłem rower

Znaleźć lub zgubić można wszystko, zarówno rower, pięć złotych, jak też przyjaźń i miłość. Znam wiele osób, które są święcie przekonane, że nie popełnią żadnego głupstwa, bo mają dobry charakter i na dodatek bardzo się pilnują. Zapominają jednak, że zło czyha wszędzie, a złodziej działa z zaskoczenia. Nie można być pewnym siebie, lepiej zmierzać drogą pokory. Nie potępiać innych, lecz trwać w zdrowym pogotowiu lękowym, które podpowiada nam, by do końca nie ufać nawet samemu sobie i czuwać.

Czytaj dalej