Nie ma bzykania bez miłości

Używamy czasami zwrotu „prawdziwa miłość” – tak, jakby mogła być miłość nieprawdziwa. Otóż, miłość albo jest, albo jej nie ma. Jeśli to nie miłość, to może to dopiero zauroczenie? lub stan zakochania? Bo Paweł z Tarsu napisał, że miłość nigdy się nie kończy. A jeśli się skończyła? No właśnie, to nie miłość się skończyła, ale ewentualnie zauroczenie, zakochanie, pożądanie… te stany nie przekształciły się w miłość i wyparowały.

Czytaj dalej


TESTAMENT MÓJ – zbliżam się do odejścia

Kiedy jeszcze byłem bardzo młodym człowiekiem, stanąłem przed wyborem dwóch dróg. Jedna z nich była szeroka, ubita i często uczęszczana. Druga natomiast była wąska, porośnięta chaszczami i trawą, widać było, że rzadko ktoś nią idzie. Ja byłem młodziutki, a młodość ma to do siebie, iż buntuje się przeciwko wszelkim formom konformizmu. Wybrałem więc tę drugą, wąską, rzadko uczęszczaną drogę.

Czytaj dalej


CHCĘ BYĆ TYLKO CZŁOWIEKIEM – moje „kazanie” na III Niedzielę Adwentu

Byłem wtedy jeszcze kilkuletnim chłopcem, gdy marzyłem o tym, aby być wielkim literatem. Pisanie zawsze mnie pociągało. Wyobrażałem sobie, jak rozdaję autografy na moich książkach stojącym w kolejce czytelnikom. Marzyłem, żeby być poetą, gdyż oprócz opowiadań pisałem jakieś wiersze. Chciałem być pisarzem, a byłem najgorszym uczniem w klasie. Ale moje marzenia były silniejsze od mojej realnej sytuacji. W podstawówce przepychali mnie z klasy do klasy, w ciągu czterech lat uczęszczałem do trzech liceów. Nie dbałem o to. Miałem swoje marzenia, żyłem w pewnym sensie w innym świecie. Ale ciągle widziałem lepszych od siebie…

Czytaj dalej


Nie mieć sumienia w d… – moje rozważania filozoficzne

Szybkość życia we współczesnym świecie odbiera człowiekowi nawet takie ostatnie „bastiony” czasu, które jeszcze do niedawna przeznaczone były do czytania książek, spotkań towarzyskich, czy nawet oglądania telewizji. Czas na refleksję o własnym życiu już dawno został sprzedany, wymieniony w „kantorach” na pieniądze. Człowiek cieszy się, gdy może poświęcić choć odrobinę czasu swojej rodzinie. Boi się zaś myśleć o sobie, ponieważ musiałby poczuć ból zaniechania pracy nad swoim wnętrzem. Wydaje mi się, że wielu współczesnych ludzi mogłoby porównać pracę swojego sumienia do jazdy samochodem z góry na wyłączonych biegach. Jedzie się, ale nie kontroluje do końca sytuacji.

Czytaj dalej


NAUCZMY SIĘ BYĆ ASERTYWNI

Nie możemy być tylko biernymi odbiorcami wszelkich ciosów, jakie na nas spadają. Bądźmy też nieco asertywni. Zachowania bierne oraz agresywne często są przyswajane przez nas w sposób naturalny, gdyż są w pewnym sensie wyborem łatwiejszym, chociaż nie zawsze efektywnym. Zachowania asertywne natomiast wymagają udziału naszej świadomości oraz wzięcia odpowiedzialności za własną osobę.

Czytaj dalej


CZY JAN CHRZCICIEL BYŁ KLOSZARDEM? – moje „kazanie” na II Niedzielę Adwentu

Od kilkunastu lat obserwuję, że w Polsce buduje się coraz więcej dróg. Poczynając od takich małych poprzez wsie, po większe między miastami, aż po trasy szybkiego ruchu i autostrady. Gdy dowiedziałem się, ile pieniędzy kosztuje kilometr drogi przez wsie, to zbaraniałem… to są ogromne pieniądze. A ileż to kosztuje kilometr autostrady, o rety. Nawet sobie nie potrafię wyobrazić tak wielkich pieniędzy.

Czytaj dalej


MÓJ LIST DO ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA

Mój Święty Mikołaju, tak wiele mam życzeń i próśb, że nie wiem, czy jesteś w stanie podołać wszystkiemu. Bo dać ludziom materialne podarki nie problem, masz fabryki, koncerny, w których już od wiosny trwa produkcja zabawek, gadżetów, gier, samochodów, mebli, ubrań, czy innych dupereli na prezenty. Ale ja chciałbym coś innego niż produkuje się w przemyśle zabawkarskim.

Czytaj dalej


Waliłem w mordę – moje myśli na I niedzielę adwentu

Glina – gdyby ktoś nie wiedział – to taki lepki, miękki, elastyczny materiał, z którego można coś ulepić. Niegdyś lepiono z gliny wazy, dzbany, figurki. Żeby jednak to coś ulepione z gliny po wyschnięciu nie popękało, nie pokruszyło się, nie rozpadło w drobny mak, to trzeba wypalić w piecu, w gorącym ogniu. Dopiero wtedy jest trwałe. Chociaż i tak trzeba uważać, aby nie potłuc, bo każde stuknięcie, każde puknięcie czy upadek nawet z niewielkiej wysokości doprowadzi do stłuczki.

Czytaj dalej


Romans z mężatką – opowiastka dla dorosłych

Kilka lat temu, gdzieś pod koniec lat 90. XX wieku, miałem taki krótki romans z pewną kobietą. Sam nie wiem, jak wtedy do tego doszło. To wszystko działo się tak szybko. Byłem na pięciodniowym szkoleniu w Łodzi, zorganizowanym dla nauczycieli prowadzących grupy teatralne w szkołach. Ona też tam była. Obydwoje byliśmy lekko po trzydziestce, obydwoje byliśmy w małżeństwie i mieliśmy po dwoje dzieci. Nie mam żadnych argumentów, które mogłyby usprawiedliwić to, co się wówczas wydarzyło.

Czytaj dalej


Ty i ja – opowieść o rozstaniu i powrocie

Biegaliśmy w kaloszach szczęścia po dziecięcych chmurkach wyobraźni i rzeczywistości. Opalaliśmy swoje wątłe ciałka w promieniach wiosennego słoneczka. Chuchaliśmy w drobne pieniążki na szczęście, ciągnęliśmy losy, kto pierwszy wskoczy do zimnej rzeki, wpatrywaliśmy się w telewizyjne dobranocki, pałaliśmy bliskością naszych dziecięcych marzeń.

Czytaj dalej


Czy warto być szczerym?

Szczerość nie popłaca – to trafne zdanie, bo każdy z nas o tym wielokrotnie się przekonał. Jak jesteśmy szczerzy w każdej sytuacji, to wtedy ludzie się na nas obrażają, a co najmniej mają żal, że walimy im prosto z mostu prawdę. Gdy sytuacja jest odwrotna i szczerzy nie jesteśmy, to też nasi znajomi mają pretensje, że ich oszukujemy. Co więc wybrać? Szczerość do bólu? Czy otorbienie szczerości w ściany z zasad kultury, aby nie deptać człowieka w jego odciski?

Czytaj dalej


Szkoła podstawowa z lat 50. i 60. XX wieku – opowiada Zbyszek Rudnik

Swoją edukację szkolną rozpocząłem w 1957 roku w Szkole Podstawowej nr 1, która mieściła się w dużym, murowanym budynku przy ul. Sieradzkiej (dzisiaj Liceum Plastyczne). Posesja nie była skanalizowana, toalety znajdowały się na zewnątrz. Uczniem tej szkoły byłem tylko przez rok w pierwszej klasie (po zmianie miejsca zamieszkania, zmieniłem także szkołę).

Czytaj dalej


Nie prowokować bliźnich

Na pewno każdy z nas ma świadomość tego, że o wystąpienie w człowieku zazdrości nie jest trudno. Widzimy ją u znajomych, a czasami łapiemy się na zazdrości swojej wobec innych. Nie zaprzeczajmy, nie uwierzę, że raz do roku nie poczujemy ukłucia w sercu z powodu drobnej nawet zazdrości. Ale nie o tym chcę pisać. Chciałem się podzielić swoimi przemyśleniami odnośnie takiego postępowania, by do zazdrości i zawiści nie doprowadzać bliźnich.

Czytaj dalej