Sens życia

I najmniej byśmy się spodziewali śniegu na kwiatach jabłoni, czereśni, wiśni, śliw. Kwiatach, które chciały nam uczynić wiosnę rozkoszną i radosną. A tu nagle czarne chmurzyska, skłębione, ciężkie, stalowe śniegiem sypnęły, mimo że pół kwietnia minęło. Bo kwiecień plecień, to przeplata, trochę zimy, trochę lata – jak nas uczono w dzieciństwie.

Czytaj dalej


Idziemy na ostatnią kolację

Pan Jezus zaprosił swoich uczniów na ostatnie z nim spotkanie w całym gronie. Mieli spożyć razem wieczerzę. Ostatni raz.
I tak sobie myślę, że przecież nikt z nas nie zna dnia ani godziny. Może spotkanie z kimś bliskim jest tym ostatnim spotkaniem? Może trzeba skorzystać z zaproszenia? A może trzeba wyciągnąć rękę i zaprosić? Abyśmy sobie potem nie wyrzucali, że nie zdążyliśmy się spotkać.

Czytaj dalej